wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 podziemna jaskinia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Winchester
Samotnik
Samotnik
avatar

Liczba postów : 1131
Join date : 21/09/2013

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: podziemna jaskinia   Pon Maj 18, 2015 3:30 pm


__________
Ro­zumiem fu­rie w twoich slowach, ale nie ro­zumiem słow.

Inni mówią, że nie mamy duszy.
Inni mówią, że nie znamy łez.
'Mglistego przecież nic nie wzruszy'.
'Mglisty nie ma serca'
Czy to prawdą jest?

Inni mówią nie znają czułości.
Inni mówią 'Mgliści nie kochają'.
'Są zimni, nie znają miłości.'
Inni mówią tak, czy rację mają?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aaron
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: podziemna jaskinia   Sob Maj 30, 2015 11:35 pm

Brothers, oh brothers, my days here are done,
the Dornishman's taken my life,
But what does it matter, for all men must die,
and I've tasted the Dornishman's wife! ~

Dużo się zmieniło, choć minęło tak niewiele czasu, odkąd wszystkim psom sięgał zaledwie to zgięcia łapy. Teraz był wyższy, starszy, bardziej skryty i mądrzejszy. Znał swoje powinności. Chrząknął cicho, wchodząc do jaskini, w kierunku której, nawet jeśli nieumyślnie, się kierował. Był wyczulony na wszelkie bodźce, więc zapach siarki momentalnie uderzył w jego nozdrza. 
- Nie powinieneś tu wchodzić. - głos zająca, który od dłuższego czasu mu towarzyszył rozniósł się wokoło, jednak nie było w nim arogancji, jedynie troska czy nawet strach. 
Aaron niczym skamieniały zatrzymał się w miejscu, powodując że stworzenie omal na niego nie wpadło. Uniósł łapę do góry machając nią lekko na propozycję.
- Nie potrzebuję twoim uwag, Rien. Dlaczego ostrzegasz mnie za każdym razem, skoro i tak wiesz że nie obchodzi mnie co masz do powiedzenia? - głos upadłego był spokojny, choć treść wypowiedzi wcale na to nie wskazywała. 
- Chyba po prostu nie tracę nadziei że zmieni pan zdanie, proszę pana.
Pies zmarszczył czoło, a na licu zająca pojawił się ten dziwny, niepewny uśmiech. Mógł się mylić, jednak odniósł wrażenie jakby to miał być żart. 
- Dlaczego? - mruknął w stronę szarego stworzenia, robiąc parę kroków wgłąb jaskini. - Nie mam najmniejszych problemów z ciemnością, czy też ''potworami'', które się tam kryją. Tylko idiota może liczyć na to że wycofując się, będzie żył dłużej.
Rien już się nie uśmiechał.
- Oczywiście. Bez wątpienia, proszę pana. - skwitował szybko, kiwając głową i powoli ruszając za Aaronem. 
Czarny westchnął. - Moje opinie - odparł, tym razem cicho. - Nie powinny tak łatwo zmieniać twoich. Trzymaj się swoich przekonań, Rien. Formuj jasne i logiczne argumenty. To nic, że ja się z nimi nie zgadzam.
- Oczywiście. - zając odpowiedział cicho, a Aaron odwrócił łeb śmiejąc się pod nosem, z nieporadności swojego towarzysza. Właśnie miał coś powiedzieć, kiedy z głębi jaskini dobył się gardłowy warkot, a w ciemności pojawiła się para jasnych, błyszczących ślepi. Roczniak powoli wyprostował się napinając mięśnie i mrużąc czy, by nie przegapić ani jednego ruchu, istoty, która, jak mu się zdawało, powoli zaczęła wyłaniać się z mroku. Aaron mógł niemal poczuć jego obrzydliwy oddech na swoim pysku. Nie czekając więc na reakcję ze strony demonicznego psa, ugiął łapy i zamachnął się w kierunku, z którego dobiegał fetor. Zanim zdążył jednak chociażby dotknąć potwora, coś zacisnęło się wokół jego łap. Szarpnął się, próbując uwolnić się od tych nowych ograniczeń, rozpaczliwie wymachując kończynami. Odnosił uczucie że czerń wciska mu się do oczu, uszu, gardła. Tak jakby nie mógł oddychać, nie słyszał, nie widział wyraźnie, dusił się, ogarniało go przerażenie. 
Przez ułamek sekundy poczuł ból.
A potem się zapadł w ciemność, słysząc jedynie warkot i przerażony krzyk swojego towarzysza. Towarzyszące temu upokorzenie, nie pozwala Aaronowi na nic więcej.

- Mamo? C-co co tu robisz?
Nie rozumiałem co ona tu robi. Nie mogło jej tu być, a jednak stała w przejściu, wpatrując się we mnie. Widziałem ją już tyle razy, ale teraz jest inaczej. Jej widok sprawia mi fizyczny ból.
- Tak mi przykro. - mówi, wzdychając i odwracając przy tym wzrok. - Tak bardzo mi przykro.
Dostrzegam co ma na sobie. Naszyjnik, który otula się wokół miękkiego futra na jej szyi. Niespodziewanie ładnie podkreśla zielone plamki na jej tęczówkach. 
- Przykro mi - powtarza po raz trzeci.
Znowu uderza mnie nierealność jej obecności w tym miejscu. Nie rozumiem dlaczego ciągle przeprasza. Podchodzi do mnie. Moje serce bije szybko, jakoś nienaturalnie. Nigdy nie reaguję w taki sposób. Coś jest nie w porządku.
Dotyka mojego barku, lewą łapą. Jej pazury muskają moją sierść, moją skórę, jej dotyk sprawia że chcę krzyczeć. Czuję nieznośny ból, ale nie mogę wydobyć głosu. Zastygłem w bezruchu. 

No tak. Iluzja. 
Czarny momentalnie otworzył oczy biorąc głęboki oddech, gdy dostrzegł przed sobą dwa żółte ślepia. Nie miał czasu na zastanowienia i na rozmyślanie nad tym co się przed chwilą stało. Nie dając demonowi szansy na ucieczki, prędko podniósł się z ziemi, niesamowicie wyćwiczony we wszelkich sztukach walki. Poczuł jak skóra potwora rozrywa się pod jego pazurami. Łapy zacisnęły się na gardle potwora, wykonując gwałtowny i brutalny ruch. Pies poczuł jak oblewa go pot, a każdy oddech sprawia wysiłek i ból. Ostatkiem sił udało mu się obrócić tak, że łapa psa apokalipsy uderzyła go w plecy, a nie w brzuch, gdzie skóra była znacznie delikatniejsza. 
Aaron rozwarł szczęki, mrużąc szmaragdowe ślepia i wykonując zamach lewą łapą, trafiając napastnika w pysk i przesuwając pazurami po powiece prawego ślepia. Zwierze, z samego piekła rodem, wydało z siebie dziwny dźwięk podobny do krzyku i cofnęło się do tyłu, pozwalając upadłemu podnieść się na 4 łapy. Klatka piersiowa młodzika unosiła się w górę i w dół, a po czarnym futrze spływały kropelki szkarłatnej krwi. 
Liczył powoli w myślach.
45 46 47 sekund.
Warkot ucichł, a światło słoneczne powoli musnęło miejsce, gdzie wejście do jaskini graniczyło ze światem wewnętrznym.
57 58 59 sekund. 
Wokoło znów nastała cisza. 
Czarny jeszcze raz rzucił wzrokiem wgłąb jaskini, jednak nic nie dostrzegł. Zmarszczył jedynie nos, pod wpływem nieprzyjemnego zapachu siarki. Nie mógł tu zostać, musiał znaleźć lepsze miejsce na schronienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aaron
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: podziemna jaskinia   Sob Maj 30, 2015 11:41 pm

Nie czekając na swojego, zajęczakowatego towarzysza ruszył do przodu, prędko znikając między drzewami. 

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: podziemna jaskinia   

Powrót do góry Go down
 
podziemna jaskinia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jaskinia czaszki
» Jaskinia Dwojga Lwiątek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Tereny Wolne :: . :: Podziemne Korytarze-
Skocz do: