wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 cichy zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: cichy zakątek   Czw Maj 14, 2015 9:30 pm


__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Wto Maj 19, 2015 4:51 pm

Jako formę treningu wybrał się na kolejne polowanie i właśnie w tym momencie gonił coś podobnego do łasicy, i musiał przyznać, że było szybkie. W momencie, gdy zniknęło mu w oczu przyśpieszył, aby ze zdziwieniem stwierdzić, że jego łapki nagle przestały dotykać podłoża. Zamrugawszy parokrotnie runął w dół boleśnie sturlawszy się w kamienistych schodów prosto do niewielkiego oczka wodnego. Na całe szczęście woda nie była głęboka, ale nawet tak nieduża ilość wystarczyła, aby zachłysnął się cieczką. Zrywając się na równe łapy, kaszląc starał się pozbyć nadmiaru wody ze swojego gardziołka równocześnie niezbyt zgrabnie dostać się na suchy ląd. Złapał kilak głębszych oddechów, poruszając uchem, gdy dobiegło go znajome krakanie. Obrócił łepek zerkając perlistymi ślepkami na białego kruka siedzącego na jednym z kamieni najwyraźniej niemogącego powstrzymać się od śmiechu.

- Bardzo zabawne, Orion! Mogłeś mnie ostrzec!

Fuknął w jego kierunku rozeźlony. Ptak jednak niewiele sobie z tego zrobił.

- To bolało.

Wymamrotał już pod nosem, łapką masując sobie obolały łepek. Będzie mieć niezłego guza, jak nic. Westchnąwszy pod nosem rozejrzał się. Jego niedoszły obiad niestety zwiał, a jemu jedynie pozostał smak porażki. Gorzki smak.

- Spotkanie z tamtą Upadło chyba sprowadziło na mnie pecha. Niech to!

Powoli rozejrzał się po otoczeniu. Dopiero teraz zdołał dostrzec jakie to niesamowite miejsce. Postawił uszka na sztorc, okręcając łepek tak, że w pewnym momencie przewrócił się na grzbiet. Zachichotał ci cho obserwując taniec cieni na koronach drzew przez które prześwitywały promienie słoneczne. Naprawdę niesamowite i ten spokój panujący dookoła. Przymknął powieki wsłuchując się w szum drzew oraz śpiew ptaków. Wszystkie te dźwięki układały się w naprawdę wspaniała melodię, która niemal kołysała go do snu. Acz w pewnej chwili usłyszawszy nowy dźwięk coś jak chrumkanie, uchylił powieki nasłuchując. Odgłos się powtórzył. Zaintrygowany przewrócił się na brzuch, a następnie podniósł na równe łapki. Hałas dochodził z drugiego brzegu zza kamieniami i przewalonym konarem. Pokonał powoli wodę, postawił przednie łapki na jednym z głazów próbując na niego zwyczajnie wejść, ale okazał się zbyt śliski. Zmarszczył nieco nosek, czas wypróbować sposobu, którego nauczył się na poprzednim polowaniu. Wycofał się, biorąc mały rozbieg skoczył na kamień, jednak nim jego łapki zdążyły się osunąć odbił się czym prędzej lądując na kolejny i od niego się odbił na kolejny i tak do momentu, aż stanął na konarze. Patrząc w dół ze zdziwieniem odkrył, że to bezpiecznie otoczone gniazdko, a raczej coś podobnego do nory, w której były trzy młode dziki. Czyżby los postanowił mu wynagrodzić poprzednią klęskę i nie pozwolić, aby był głodny? Może to jego mama nad nim czuwa? Tak z pewnością! Oblizawszy się więc łakomie zeskoczył w dół prosto przed ryłko jednego z warchlaków. Warknięciem chciał mu nakazać ucieczkę i nawet nie musiał długo czekać na rezultaty, gdyż z głośnymi piskami i chrumkaniami zwierze zaczęło uciekać. Podobnie zresztą jak pozostałą dwójka, przerażona nagłą obecnością zagrożenia. Młody skupił się na tym jednym, który biegł tuż przed nim.

- Będziesz mój!

Ślinka, aż ciekła mu do pyska. Zmrużył z zadowoleniem swoje ślepka, odbijając się żwawiej od podłoża wbijając wen swe pazurki, aby w kilku susach rzucić się prosto na małego dzika. Starał się przygnieść go wszystkimi łapami, równocześnie wgryzając się wen swoimi ząbkami, które już do takich małych nie należały. Szarpał jak przy poprzednim razie. Kwiki niosły się echem po otoczeniu, stopniowo zanikając, acz młody nie wziął jednego pod uwagę. Gdzie są młode musi być też matka. A jak wiadomo matki krew zalewa, gdy ktoś rusza ich maleństwa. Nie spodziewając się niczego już miał zabrać się do jedzenia, gdy dobiegło go ostrzegawcze krakanie Oriona, a następnie co usłyszał to przerażający ryk i zobaczył potężną sylwetkę dorosłego dzika gnającego w jego stronę niczym taran. Przerażony nie mógł się ruszyć. Ostatnie przed straceniem przytomności pamiętał tylko przerażający ból i trzask zapewne złamanej kości. Ciemność ogarnęła go z każdej strony.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Wto Maj 19, 2015 4:55 pm

Ile był nieprzytomny? Kilka minut? Godzinę? A może więcej. Sam nie wiedział, gdy uchylił powieki był nadal bardzo zdezorientowany i zamroczony, aby cokolwiek ustalić. Próbując unieść łapek, poczuł jedynie przeszywający ból w okolicy potylicy i skroni, co skutkowało jedynie natychmiastowym zaciśnięciem powiek, syknięciem i powstrzymaniem się od urojenia łez. Czując skubanie w swoją łapę, uchylił ponownie powoli powieki centrując wejrzenie na niewyraźnej postaci kruka. Ptak był wyraźnie zaniepokojony stanem swojego małego przyjaciela. Może i miał wiele szczęścia, że przeżył atak rozszalałego dzika, ale był tak obolały, że nawet nie był wstanie się teraz poruszyć. Ponownie przymknął powieki i oddał się ciemności.


/jak ktoś chce, może wejść i mu pomóc xdd

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levyer
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 18/05/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Wto Maj 19, 2015 7:30 pm

Błysk. Sam nie miał pojęcia dlaczego go widział. Podobno niektórzy gdy umierają widzą światło; niesamowicie rażące, białe światło. On również je spostrzegł, ale to nie było to samo - żadna pomoc, siła nadnaturalna, Bóg też nie. Tylko śnieg. Właściwie był bardzo naiwny i do końca wierzył, że ktoś po niego przyjdzie, że będą go szukać. Z pewnością szukali, ale nie znaleźli. Odludzie na jakim się znajdował było wręcz niedostępne. W końcu przymarzł. Przeraźliwy chłód ściskał jego płuca, łapał coraz mniej powietrza. Grunt przestał być wyczuwalny pod lodowatymi łapami. Jedyne co pamiętał to swoich towarzyszy, którzy radośnie śmieją się przy gorącym kominku i mówią o niestworzonych rzeczach jakie się im przydarzyły. I w cale nie bolało. Delikatnie piekło kiedy zasypiał.
Mógł rzecz, że nie boi się śmierci, a tego co pozostawi niedokończone.

Był po to aby ratować i nieść pomoc każdemu, sądzić winnych, których nikt osądzić nie chce. W razie potrzeby gotów był zasłonić piersią każdego w kogo celują. Skoczyć w przepaść. I tak już raz umarł i tak już nie miał nic do stracenia. Doskonale wiedział, że czasu nie wróci. Zresztą... można umrzeć po raz drugi? Jeśli jest się w świecie na granicy?
Coś go tu przyciągało. Przeczucie, zawsze je miał. Wiedział gdzie i kiedy się zjawić. Anioł stróż! Ażeby mógł się rozdwoić. Byłoby zupełnie łatwiej nadzorować każdy ruch ciemiężycieli. Często zapominał, że był tylko psem. Zgrywał superbohatera, święcie przekonany o tym, że może nim być.
Wyrosłeś z tego. Daj sobie spokój. Ale kogo chciał oszukać?

Ktoś leżał na trawie. Mała biała kulka. Szczenię, niewinne, a do tego nieprzytomne. Bo z pewnością nie odpoczywało od tak... Musiał sprawdzić. Jego ciekawość i upór.
Malec oddychał, ale zdecydowanie nie wyglądał najlepiej. Jego sierść była umorusana błotem i odrobiną krwi. Rozejrzał się, ale nie zauważył niczego ani nikogo. Na jego cholerne szczęście.
Nosem tknął śnieżnego w polik, jakby myśląc, że to coś da. Nie miał okazji opanować do perfekcji sztuki leczenia, choć trzeba przyznać, że wielokrotnie przyszło mu leczyć.
- Obudź się... Dalej amigo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Wto Maj 19, 2015 8:57 pm

W pewnym momencie zza grzbietu małego wyskoczył biały kruk. Zatrzepotał skrzydłami jakoby chciał odgonić psa, jednak szybko je złożył jedynie przyglądając się obcemu swoimi paciorkowatymi ślepiami. Początkowo uznał kundla za zagrożenie, ale może jednak okaże się, że będzie wstanie pomóc szczeniakowi, który już od dobry godzin nie chce otworzyć ślepi. Zakrakał cicho, skubnąwszy ucho malca.

- Nn ... nm ...

Oh, chyba się budzi. Powoli zasłona powiek drgnęła nieznacznie unosząc się do góry. Obraz początkowo nadal był zamazany, ale już po kilku sekundach wyostrzył się, a to co zobaczył wcale nie sprawiło, że poczuł się lepiej. Właśnie patrzyły na niego ogromne ślepia rosłego psa. Serce podeszło mu do gardła, chciał się zerwać, acz natychmiastowo całe jego ciałko zaprotestowało. Wydał z siebie cichy krzyk, gdy ból ponownie przeszedł go na wskroś.

- Zostaw ... mnie ...

Wysapał cicho. Wziął kilka głębszych oddechów, aby się opanować. Przez uderzenie na pewno dostał wstrząśnienia mózgu, zapewne stąd jego ból w potylicy i ogólne zamroczenie. A jakby tego było mało, to ból promieniował również w tylnej łapie, co mogło oznaczać, że jest złamana, albo zwichnięta. Żadna z tych opcji dobrze maluchowi nie wróżyła. do tego wszystkiego dochodziły jest ogólne skaleczenia, czy też stłumaczenia. Najogólniej mówiąc obraz szczeniaka nie przedstawiał się kolorowo.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desire
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 58
Join date : 12/01/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Wto Maj 19, 2015 11:10 pm

Mała suczka owczarka niemieckiego błąkała się długo po tym dziwnym, nieznanym jej, a jednak jakże bliskim sercu świecie. Nie wiedziała co się jej przytrafiło, nie pamiętała nic z poprzednich miesięcy czy przeżytych wcześniej lat. Kim była? Gdzie się wychowała czy miała jakiś przyjaciół? Wszystko było jedną wielką niewiadomą. W pamięci pozostała wielka biała plama, niczym rozlane mleko, a jej życie było nową niezapisaną kartką papieru, na której  można było pisać, dowolny nowy rozdział rozpoczynającego się życia.
Desire po prostu pewnego dnia obudziła się w tej formie, na spokojnej, ciepłej zielonej łące. Wstała i ruszyła przed siebie, co miała siedzieć i czekać nie wiadomo co. Ciekawość pchała ją w świat.
Jak się okazało nie była do końca sama. Miała wewnątrz siebie bliską osobę, ukrytego drugiego psa. Swój własny, indywidualny, drugi głos, z którym zdążyła już się zapoznać i zaliczyć liczne sprzeczki słowne. Z drugiej strony dobrze było nie czuć samotności. Szła noce i dnie nie spotkawszy nikogo po drodze. Pewnego wieczoru dotarła w niesamowite miejsce. Chwilę rozglądała się po tym miejscu, chłonąc otwartym pyszczkiem każdy szczegół. Nagle zdawało jej się, że coś usłyszała jakby szelest. Przystanęła i przywarła brzuchem do ziemi, bowiem w niedalekiej odległości jej czułe bursztynowe ślepka dojrzały sylwetkę dorosłego obcego psa. Zrobiła sus w lewo i błyskawicznie ukryła się za drzewem. W całkowitej ciszy, próbując nawet stłumić swój własny oddech, bezpiecznie ukryta  obserwowała jego zachowanie. Oczy otwarły się jej szeroko w przerażeniu jak pies zbliżał się do czegoś co leżało na ziemi w trawie. Był tam jeszcze jakiś biały ptak, który próbował odgonić dorosłego. Zmrużyła oczy i spojrzała na białą kulkę leżącą w trawie. To chyba był szczeniak tak jej się zdawało ale coś mu się stało bo leżał i się prawie nie ruszał. Do uszu Desire doszło jego maratonie. Suczka momentalnie zrozumiała. Pewnie był chory, a może ktoś mu zrobił krzywdę i porzucił na pastwę losu. Trzeba było mu pomóc i to natychmiast. Całkowicie zapominając, że jest szczeniakiem, małą i nieporadną istotką, bez cienia strachu i z odwagą w sercu wybiegła naprzeciw psu. Może była mała, ale dusze miała wojownika i dorosłego psa.
 - Co ty robisz głupia oszalałaś! Chcesz zginąć! Życie ci nie miłe! - głos krzyczał i pouczał pełni przerażenia jej nielogicznego czynu.
- Cicho siedź. Nie będziesz mi mówić co mam robić! - krzyknęła na głos Desire uciszać głos, po czym zwróciła się do psa.
 - Hej ty co ty chcesz mu zrobić. Ostrzegam cię jeśli go skrzywdzisz, nie okażę ci litości Grrrrr - warknęła w stronę dorosłego samca. napinając z całych sił mięśnie na karku, jeżąc sierść i starając się być większa niż była rzeczywiście i udając jaka to niby ona jest groźna.
- Kretynka - westchnął wewnętrzny głos zakrył łapami swój pysk którego de facto nie miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levyer
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 18/05/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 7:40 am

Kompletnie nie zwracał uwagi na kruka, który próbował go odgonić. Czasem tylko podnosił wzrok znad białego ciała i zerkał na ptaszysko. A więc w tym świecie są kruki o pierzu jak śnieg, hę? Tam gdzie on mieszkał nie było czegoś takiego. Tak w ogóle było wszystkiego mało.
Miał wielką nadzieję, że malec się obudzi i okaże się, że jest cały i zdrowy, choć pewnie należało to do niemożliwych. Biorąc pod uwagę ślady na ciele i stopień zbrudzenia sierści - musiał naprawdę mocno uderzyć w ziemię, a więc walczył z czymś silniejszym od siebie. O zgrozo. Nie mógł trafić na królika, przecież nie mógł! Westchnął cicho pod nosem i przymknął oczy czując pulsujący ból w skroni. Zerwał się jednak gdy usłyszał ciche mruczenie dobiegające z... Budzi się. 
Uśmiechnął się delikatnie, a na jego licu malowała się widoczna ulga. Powieki szczenięcia cały czas drgały próbując spędzić nieprzytomność z oczu. Aż w końcu rozwarły się całkowicie ukazując jasne ślepia i mocno rozszerzone źrenice. Bał się. Ale żeby jego? Cofnął się słysząc krzyk.
- Nie mogę ja... 
Przyszedł jeszcze ktoś. Kolejne szczenie o walecznej duszyczce. Pewnie było wyjątkowo odważne (albo i głupie, choć nikogo nie śmiał tak nazywać i nigdy tak nie uważał), że targnęło na dorosłego samca. Warczenie małego owczarka i jego rozkaz (a nuż go posłucha!) spowodowały, że Levyer zaśmiał się cichutko i pokręcił łbem.
- Spokojnie. Gdybym chciał go skrzywdzić zrobiłbym to już dawno, kiedy był nieprzytomny. 
Ze stoickim spokojem zbliżył się do białego.
- Masz złamaną łapę i nie wygląda zbyt dobrze... Pozwolisz, że pomogę? Raczej sam nie dasz rady nic zrobić. - potrafił być bardzo zaborczy. I tak nie odejdzie w razie odmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 3:20 pm

O świetnie. Jakby mu było mało towarzystwa to jeszcze napatoczył się kolejny szczeniak i to w dodatku  suczka. Białe lico wykrzywiło się w brzydkim, bolesnym i zarazem niezadowolonym grymasie. Skronie mu pulsowały od bólu, a oni niemal warczeli nad jego uszami, które de facto szybko zostały przytulone do jego łepetynki.

- Zamknijcie się ...

Warknął cicho do obojga.

- Niech ten ból się skończy!

Jęknął w myślach. Spróbował się odsunąć od całego towarzystwa, ale natychmiastowo pożałował tej decyzji, gdyż złamana łapa postanowiła mu w bolesny sposób przypomnieć o swojej nieprzydatności. Przesunął pyszczek po ziemi, aby jęzorkiem musnąć swoją chorą kończynę. Gdyby był w pełni sił pewnie już dawno byłby daleko od tej dwójki. Westchnął głęboko w myślach unosząc ponownie jasne spojrzenie na ryło dorosłego psa. Złamana złamana łapa, tak? Prychnął cicho.

- Dlaczego miałbym Ci zaufać? Poradzę sobie sam, bez was ...

Burknął niezbyt przyjemnym tonem, ale jak do tej pory nauczył się, że w tej krainie trzeba liczyć jedynie na siebie. Zaciskając kiełki z całych sił powoli zaczął się podnosić na równe łapki. Starał się przy tym jak najmniej dotykać, czy poruszać niesprawna kończyną. Jego mięśnie wołały o to, aby zaprzestał ruchu, liczne zadrapania, czy to głębsze czy nie ponownie zabrudziły jego białą sierść czerwonym kolorem. Udało mu się na moment stanąć na równych łapach, acz szybko straciły one siły na utrzymanie go, zatrzęsły się, a sam malec przechylił się na prawy bok.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levyer
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 18/05/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 4:49 pm

Nie - on nie warczał. Ze stoickim spokojem mówił o swoich zamiarach. Był empatyczny i brał pod uwagę to, że nerwy, stres czy cokolwiek źle wpływającego na stan zdrowia naprawdę nie jest potrzebne szczenięciu w tym momencie, oh nie. Starał się pomóc rannemu, ale to młoda suczka napatoczyła się na ich drogę. Mógłby zrobić coś, aby zniknęła, ale kto wie jak poważnie uszkodzony był biały i ile czasu zostało? Widać, że wcale nie jest tak źle. Krzyczy. Jego największy minus. Oceniał. Bardzo często to robił, acz nie wypuszczał swoich myśli na światło dzienne. Obraz innych osób pozostawał tylko w jego głowie - ale był. Sam nie miał pojęcia dlaczego to robił. 
Skrzywił się nieco widząc zachowanie leżącego. Jeszcze przed chwilą był kompletnie nieprzytomny i bezbronny, teraz za wszelką cenę próbował od nich uciec. Niestety lub stety - nie dał rady. Jego łapa była złamana, prawdopodobnie do tego dochodziły jeszcze inne uszkodzenia ciała i być może narządów wewnętrznych. Miał jednak nadzieję, że nie.
- Mogę odejść, ale... - zaciął się na moment. Możliwe, że jeśli posłucha śnieżnego to już nigdy więcej go nie zobaczy, a wyrzuty sumienia będą go dręczyć do końca życia. Zaraz. On n i e żyje.
- Nie poradzisz sobie. Jak chcesz iść ze złamaną łapą? Jak chcesz ją opatrzyć? Masz o tym jakiekolwiek pojęcie? Masz prawo mi nie ufać i nie wymagam tego od ciebie. Przyjmij mnie na wiarę. Nikt nie jest samowystarczalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desire
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 58
Join date : 12/01/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 5:25 pm

Desire cofnęła się parę kroków do tyłu chyba naiwnie nabrawszy zaufania do dorosłego psa, usłyszawszy jego słowa. Przestała warczeć i przybrała neutralną pozę - Wybacz myślałam, że chcesz go skrzywdzić - Skinęła głową w stronę białego szczuna, który przewracał się z boku na bok, w bólu i warczał gniewnie wypowiadając niezbyt sympatyczne słowa w stronę dwójki. Desire posmutniała i zmarszczyła brwi.
- Wiesz co. Ta mała gnida nie zasługuje na twoją dobroć i pomoc. Zostaw go tu skoro sam się o to prosi. Na pewno da sobie radę jak tak twierdzi. Laski bez. Po prostu chodźmy już - zamruczał głos
- No coś ty, nie zostawię go w takim stanie. To pewnie ie przez doskwierający mu ból jest taki niemiły -  suczka nie obruszyła się wcale na złośliwe i wredne zachowanie białego szczeniaka, zachowując nadal swoistą naturalną pogodę ducha.
- I co niby zrobisz? - pytał dalej głos
- A bo ja wiem - spojrzała ukradkiem na dorosłego -  ten pies powiedział że też chce pomóc. Jest duży i silny na pewno da radę.
- Tak jasne, a później rzuci ci się do gardła i rozszarpie
- Oj nie dramatyzuj już i siedź cicho ! -  warknęła Desire.
Tak prowadząc na głos podwójną konwersację sama z sobą, w końcu zwróciła się w końcu do dorosłego - Kim ty jesteś? Znasz może kogoś kto mógłby mu pomóc. Ja jestem tu od niedawna i jesteście pierwszymi napotkanymi psami od wielu dni
 
Potem, zwróciła się do białego bardzo łagodnym głosem - Głuptasie, czy nie widzisz, że masz złamaną łapę. Sam sobie nie poradzisz i nie pomożesz musisz się zdać się łaskę innych czy tego chcesz czy nie, bo chyba nie chcesz tu umrzeć w tym miejscu w tak młodym wieku -  rozejrzała się naokoło, cicho i głucho - Masz może jakiś rodziców, kogoś kogo moglibyśmy zawiadomić, kogoś komu bardziej byś zaufał niż nam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 5:54 pm

Czy faktycznie przez ból był taki niemiły? Bardzo to wątpliwie, ale najlepiej uznajmy, że tak właśnie jest.

- Nie odzywaj się do mnie.

Wyrzucił w kierunku suczki, rzucając jej pełne zniechęcenia spojrzenie. Nie podobał mu się jej ton, działał mu jedynie bardziej na nerwach, a z każdym ich słowem zdawał sobie sprawę w jakiej jest beznadziejnej sytuacji i myśli, że może sobie kiedykolwiek poradzić sam były teraz takie głupie i naiwne. Bezradność uderzyła w niego ze zdwojoną siła sprawiając, że gula urosła mu w gardle, a serducho ścisnęło się. Zacisnął powieki zatrzymując łzy.

- Ja ... Ja nie umrę ... Obiecałem.

Wysyczał cicho przez zaciśnięte szczęki, ale mieli rację; w takim stanie nic nie może zrobić, a sam nie miał bladego pojęcia jak sobie pomóc. Zazgrzytał cicho zębami. Czyżby jego jedyne wyjście to zdać się na łaskę obcego psa? Nie chciał tu umierać, to pewne. Uchyliwszy nieco powieki ponownie spojrzał na suczkę, acz w tym momencie prócz chłodu w jego jasnych tęczówkach było można też dojrzeć jakby smutek.

- Nie.

Mruknął sucho na wzmiankę o kimś bliskim. Miał tylko Oriona i tylko jemu ufał mimo, że znali się zaledwie kilka dni. Wypuścił nadmiar zgromadzonego powietrza w płucach przez nozdrza z głośnym westchnięciem.

- Dobra, świetnie. Możesz mi pomóc, byle szybko.

Wyrzekł to tak wyniosłym ton em, jak by robił łaskę siewcowi, że może m u pomóc. Spojrzał na niego ponaglająco, im szybciej to zrobi tym szybciej będzie mógł się stąd zabrać, a też zależało mu, aby ten ból w końcu miną, to było niedotrzymania. Pomasował sobie łapką skronie, marszcząc łuk brwiowy.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levyer
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 18/05/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 7:25 pm

Był strasznie nieprzyjemny. A on tak cholernie nie lubił jak ktoś stawał się mrukiem i gburem nawet w momencie kiedy oferowana jest mu pomoc. Zacisnął szczękę delikatnie, ale tylko po to, aby nie powiedzieć czegoś nieodpowiedniego. Nie chciał przecież, aby biały uciekł bardziej pogłębiając sobie rany. Ha! Zresztą ze złamaną łapą daleko by nie zaleciał. Spokojnie zostałby dogoniony. A Levyer jest bardzo cierpliwy, nie łatwo byłoby go zgubić, oj nie łatwo.
Przekrzywił łeb słysząc słowa malca. Obiecał? Komuż to obiecał? Przyjaciołom? Rodzinie? O ile takowych miał. Drażliwy temat, a samiec nie chciał stąpać po kruchym lodzie. I choć ślina przynosiła mu na język naprawdę dużo pytań to nie zadał żadnego z nich uznając, że milczenie o wiele bardziej mu się opłaci. Chociaż nie lubił milczeć. Wolał wymieniać poglądy. Przeważnie tak to wyglądało...
A więc nie miał nikogo. Żadnego bliskiego do którego mógłby się udać. Nie wykluczał faktu, że jest sierotą, acz... wierzył, że jednak ktoś nad nim czuwa, nawet anonimowo i niezauważalnie. Nikt nie był sam jak palec na tym wielkim świecie. Zawsze znajdzie się taki osobnik, który gotów będzie poświęcić się dla innych. Nie - nie mówił tu o sobie, nawet nie przyszło mu to na myśl; nie potrafiłby ustać w jednym miejscu, a co dopiero zostać z kimś na stałe. Jednak byli tacy i z pewnością się znajdą.
Mruknął cicho niezadowolony z tonu białego.
- Słuchaj. Chyba nikt nie nauczył cię szacunku. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto przetrzepie twój blady zad i to porządnie. Księżniczka. A teraz siedź, zamknij jadaczkę i nie ruszaj się bo jeszcze bardziej uszkodzę ci łapę. 
Podsumowanie niedorzecznego zachowania i oczywiście ocena, ot.
Dobrze, że został zraniony akurat w takim miejscu, gdzie w brud było rzeczy przydatnych do leczenia. Levyer podszedł do najbliższego krzewu i oderwał jedną gałązkę, aczkolwiek na tyle wytrzymałą aby nie złamała się przy większym obciążeniu. Rzucił ją niedaleko śnieżnego po czym udał się w poszukiwaniu dużego liścia. I... nie było to trudne bo zakątek ten był cały w zieleni. Zmoczył zerwany kawałek i ponownie udał się w stronę 'pacjenta'.
Miał dwie możliwości - nastawić kość w bardziej brutalny sposób i w najgorszym przypadku jeszcze bardziej ją uszkodzić, lub wykonać opatrunek. Właściwie decyzja była natychmiastowa.
- Mała... zabierz ten patyk i przyłóż go do złamanej łapy. Niech do niej przylega. Zawinę go. 
Z pewnością to zrobiła - bo chciała pomóc. Więc jeśli tak się stało to owinął puszystą kończynę namokniętym liściem, solidnie go mocując.
- Następnym razem jeśli będziesz chciał urządzić sobie obiad... nie rób tego sam. Dziki nie lubią jak dzieci włażą na ich teren. Szczególnie kiedy nie są same. No i naucz się grzeczności, bo obiecuję, że jak następnym razem spotkam tego samego gbura, który teraz leży obolały to obiecuję, że nie będzie przyjemnie.
Tak był spostrzegawczy. Widział ślady zwierzyny, ale to nieważne.
Po prostu odszedł, jak gdyby nigdy nic.
Niech sam jakoś dokuśtyka.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desire
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 58
Join date : 12/01/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 8:21 pm

Desire cofnęła się parę kroków do tyłu. Zachowanie gburowatego szczeniaka również i ją drażniło i zaczęło działać na nerwy. Przeważnie spokojna i opanowana Desire zaczynała tracić zimną krew. Za kogo on się ma. Niech będzie wdzięczny losowi, że ktokolwiek się nim przejął i wyciągnął pomocną łapę. Nie rozumiała jego zachowania, wydawał się jakby miał pretensję o to, że chce się mu pomóc.
- Nie musisz być wobec nas niemiły i nieuprzejmy wiesz - warknęła i oblizała kły - Umrzesz na pewno jeśli nie dasz sobie pomóc - może rzeczywiście trzeba było posłuchać głosu i zostawić na pastwę losu tego szczeniaka, który wyjątkowo nie chciał pomocy . Westchnęła i przewróciła oczami. Trochę jej się zrobiło żal, że nie ma rodziców, ale ona też nie miała a umiała się zachować jak należy.
Słuchała w ciszy długiego wykładu psa. Co jak co miał, rację i nie musiała nic dodawać od siebie.
Przyglądała się uważnie temu co robił. Zrobiła co kazał przyłożyła gałązkę do nogi kiedy obwiązywał ranną łapę.
Zauważyła, że zaczął się oddalać.  Spojrzała ostatni raz i skinęła głową na białego.
- Chyba teraz będziesz zdany sam na siebie, tak jak chciałeś. Jak się zrośnie to dobrze jak nie to masz pecha. I powinieneś go posłuchać. Nikt nie lubi gburów, którzy warczą gdy ofiarowana jest pomoc. Takim sposobem nie zaskarbisz sobie przyjaźni u innych psów, może tylko u ptaków - odwróciła się do niego tyłem i rzekła na odchodne - chociaż z drugiej strony tacy jak ty może wolą samotność. Żegnaj i powodzenia - skoczyła na cztery łapy i zaczęła biec w ślad za Levyerem, który wydawał się dużo milszym towarzystwem niż białasek. Nie chciała zostawać, sam na sam z niesympatycznym szczeniakiem, który pewnie nadal byłby względem niej niemiły.
- Zaczekaj, nie jestem mała, jestem.. - słowa przepadły, gdy mała suczka zniknęła za zakrętem.


z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: cichy zakątek   Sro Maj 20, 2015 9:20 pm

- Nie potrzebuję przyjaciół.

Burknął pod nosem obserwując jak owa dwójka się oddala i znika mu z pola widzenia. Przytulił uszka do łebka, zerkając kątem oka na kruka, który pojawił się u jego boku.

- Myślisz, że mają rację?

Ptak przekręcił łepek, po czym zakrakał cicho kiwając łepetynką. A więc jednak. Może powinien jednak spróbować znaleźć w kimś jakieś oparcie, bo co jeśli ponownie znajdzie się w takiej sytuacji? Zerknął na unieruchomioną złamaną łapkę. Podniósł się do góry i z ulgą stwierdził, że już tak nie boli. Trącił pyskiem towarzysza i powoli ruszył w nieznanym sobie kierunku.

zt

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: cichy zakątek   

Powrót do góry Go down
 
cichy zakątek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Tereny Wolne :: .-
Skocz do: