wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 dno wąwozu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: dno wąwozu   Sro Maj 13, 2015 9:38 pm


__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Pią Maj 22, 2015 10:50 pm

- W głuchą północ, w snów tumanie, gdy znużyło mnie dumanie
Nad księgami zapomnianej magii, znanej w dawnych dniach,
Chyląc głowę nad foliałem, niespodzianie usłyszałem
Chrobot, jakby ktoś nieśmiałym palcem skrobał znak na drzwiach.
''Gość'' - mruknąłem - ''tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach'':
Skąd ten zimny pot i strach? 


- słowa wiersza, co jakiś czas przerywane akompaniamentem cichego gwizdania, rozniosły się po dnie wąwozu. Gabriel nie wiedział już nawet jak długo szedł odkąd spotkał Raphaela i w którym momencie jego podróży śnieg zdążył zmienić się w piach i żwir. 
Archanioł westchnął, wyraźnie zmęczony, sadzając swój kościsty zad na ziemi i rozglądając się dookoła. Właściwie był też nieco zawiedziony, bo liczył że spotka kogoś na swojej drodze, a tutaj - pustka. Wszędzie dookoła tylko skały i piach. 
Nie długo musiał czekać, bo Bóg, a może nawet sam Lucyfer zaplanował dla niego nieco inny rodzaj znajomości. Złoty poruszył czerpem gdy w okolicy rozniósł się kujący w uszy syk. Pies obrócił się wokoło własnej osi, chcąc wzrokiem zidentyfikować jego źródło. Nic jednak nie zauważył, a dźwięk stawał się coraz głośniejszy, tak jakby z każdą sekundą wydające je stworzenie było bliżej i bliżej. 
Anioł nie mając nawet zielonego pojęcia, skąd dobiega się ów syk, ugiął łapy przytykając nos do ziemi, w ten sposób że wyglądał jakby chciał wysłuchać podłoża. 
Wtem poczuł że coś zimnego i chropowatego dotknęło jego lewej tylnej nogi. Postać anioła zastygła, a źrenice zwęziły się do małych kropeczek, tak jakby anioł był zbyt przerażony by się obrócić i zobaczyć co się o niego otarło. 
1 2 3 sekundy. Stworzenie w przeciwieństwie do psa nie zamierzało czekać, bo Gabriel poczuł jak coś łapie go za ogon i to na tyle mocno, że wydał z siebie stłumiony krzyk, wyskakując w powietrze i lądując w ten sposób że omal się nie przewrócił. Złote tęczówki momentalnie powędrowały w stronę towarzysza - zwierze wyglądało jak duża jaszczurka, chociaż złotemu nie umknęły długie pazury ''potwora''. Przez ułamek sekundy rozważał ucieczkę, na którą, możliwe że mógł sobie pozwolić, ale gdy waran po raz kolejny wysunął swój różowy język, wydając głośno syk, na lico Gabriela wpłynęło skupienie i powaga. Sam bardzo dobrze rozumiał że skrzydła nie mogły być jego jedyną drogą ucieczki, wolał więc nawet ich nie wyciągać. 2-latek wydał z siebie cichy warkot, który najwyraźniej sprowokował jaszczura jeszcze bardziej bo ten nie czekając na żaden rodzaj specjalnego zaproszenia ruszył w jego stronę, uderzając silnym, grubym ogonem o piach, w taki sposób że grunt zaraz uniósł się w powietrze tworząc mało sprzyjający rodzaj dymu. 
Gabriel zrobił krok do tyłu zniżając pozycję tak, że gdy zwierze podejdzie wystarczająco blisko, zęby anioła będą idealnie na wysokości jego karku. Nie wypada mówić, ale złoty zawsze aprobował dostarczanie sobie dawki adrenaliny w taki, czy inny sposób. 
Gdy waran był już nie dalej niż pół metra od nosa Gabriela, 2-latek zareagował rzucając się do przodu i odrywając wszystkie 4 łapy od ziemi, skoczył na kreaturę, chcąc złapać zębami za jej kark. I udało mu się to zrobić, jednak przeliczył się myśląc iż jedno ugryzienie wystarczy by przebić grubą skórę, doskonale przystosowanego do ciepłych klimatów.
Ofiara wydała z siebie bolesny pomruk i poderwała się do góry stając na dwóch łapach. Mimo iż archanioł poczuł jak pancerz na grzbiecie potwora rozrywa się pod jego kłami, nie zdołał uchronić się przed ogonem gada, który z impetem uderzył go prosto w pysk. 
Złoty oblizał się, nie zwracając uwagę na to, że poczuł na języku krew już nie tylko ofiary, ale i swoją. - Pożałujesz tego ruchu, stary. - rzucił jak zwykle dodając na koniec rozbawiony śmiech. Zmrużył oczy, nawet nie próbując schować tego że walka sprawia mu niejaką przyjemność. Znów ugiął łapy, tym razem jednak nie skacząc wprost na warana, ale atakując go od góry i zdolnie przygniatając do powierzchni. Taktyka ta dała mu kilka dodatkowych sekund, które przeważyły o zwycięstwie. Anioł schylił się łapiąc intruza za kark. Ułamki sekund przed ostatnim ugryzieniem, złoty szepnął coś pod nosem, przenosząc swój anielski dar na jaszczura, tym samym upewniając się że śmierć go nie zaboli.
trzask.
Zwierze upadło na ziemię, ostatni raz poruszywszy grubym ogonem, tylko po to by chwilę później zamrzeć w bezruchu. 
Archanioł odetchnął głęboko, dopiero teraz zdając sobie sprawę ze swojego zmęczenia. Klatka piersiowa psa nierówno unosiła się do góry i do dołu, jednak na lico Gabe'a wparował słaby uśmiech zwycięstwa. Nie lubił zabijać, ale nie mógł nazwać się pacyfistą. 
Dopiero po chwili przyszło mu do głowy że gad może okazać się pożywnym obiadem. Właściwie wcześniej nie zastanawiał się, jak tutaj na ziemi, powinien zdobywać jedzenie. Zaintrygowany tym faktem, nagle odzyskał siły, zerkając na poległego na ziemi warana. Zbliżył się w jego stronę, trącając ciało nosem. Nie wyglądał smakowicie, ale to chyba jedyne co miał. Mimo to niespecjalnie zainteresowany, Gabriel legł na ziemi, postanawiając że najpierw odpocznie, a potem zaspokoi inne potrzeby. Wyczerpany położył łeb na łapach, z pozycji leżącej przyglądając się okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Sob Maj 23, 2015 6:17 pm

Chyba zasnął.
Tak.
Na pewno zasnął, bo gdy tworzył oczy było dużo jaśniej niż wczoraj. Gabriel ziewnął próbując sobie przypomnieć co się stało. Dźwignął się na 4 łapy i otrzepał futro z piasku i żwiru. 
Wokoło znów panowała cisza i spokój, waran zniknął, najpewniej ukradziony aniołowi przez jakieś dzikie ptaki. Złoty westchnął przysuwając nos do ziemi. Po gadzie został tylko srebrny pazur, błyszczący między nierównym, kamienistym podłożem. Siewca podniósł go i schował, uważając że nawet tak drobny element może mu się później przydać. 
Oblizał pysk, chcąc ruszyć do przodu, jednak gdy język przesunął po brązowo-złotym futrze, oczy psa otworzyły się szeroko, a źrenice zwęziły. 
Krew.
Wspomnienia z ostatniej nocy momentalnie uderzyły go w głowę tak mocno, że aż zdziwił się że zachował równowagę. Drzemka jednak dodała mu sił więc wyszczerzył się szeroko sam do siebie i ruszył w przeciwną stronę niż poprzednio. Jeżeli mu się poszczęści to prędko znajdzie jakiś potok, w którym będzie mógł się umyć. 

- ... ''Gość'' - mruknąłem - ''tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach'':
Skąd ten zimny pot i strach? ....


z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 42
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Wto Maj 26, 2015 3:56 pm

Przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Wto Maj 26, 2015 4:19 pm

- Heave ho, thieves and beggars, never shall we die ... - i on objawił swoją szkaradną postać przy towarzystwie szanty, która rozbrzmiewała dokoła kalecząc uszy każdego, kto ją tylko usłyszał, gdyż - bądźmy szczerzy - Kapitan najpiękniejszego głosu nie posiadał, mocno zachrypnięty, głęboki raczej nie nadawał się do odstawiania opery. Ale jak wiadomo Stalowy takimi rzeczami się nie przejmuje, ba on się chyba w ogóle niczym nie przejmuje; nawet ty m, że prowizoryczny bandaż na jego łapie już dawno zniknął ostawiają otwartą spaloną ranę, z której sączyła się biała ropa oraz krew.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 42
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Wto Maj 26, 2015 4:32 pm

Belgijka miała głos dość zmienny, zazwyczaj był pusty, chrypliwy i nie wyrażający żadnych uczuć. Rzadziej melodyjny,zadowolony. 
Słysząc kroki niedaleko znajdującego czarnego leniwie odwróciła głowę w jego stronę. Kolejny raz spotyka samca, czy było to spowodowane cieczką ? nie miała pojęcia. Zadowolona była jednak z tego że był Upadłym, czuła od niego silną woń stada. 
-Ave.-powiedziała spoglądając w jego stronę. Nadal była pomiędzy nimi jakaś odległość, jednakże pies z pewnością ją słyszał no chyba że miał problemy ze słuchem.
Wzrok, pysk nie okazywał uczuć był tak samo pusty jak zazwyczaj. Nie dało wyczuć się też jej intencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Wto Maj 26, 2015 4:44 pm

Czarne radary poruszyły się wyłapując czyiś głos; szkarłat spojrzenia natychmiastowo zlokalizował postać młodej belgijki. Różowy ozór wysunął się z paszczęki uzbrojonej w ostre i śmiercionośne zębiska musnąwszy kufę upstrzoną wieloma mniejszymi, czy większymi bliznami, po czym zniknął ponownie za zasłoną kłów.
- No proszę, proszę ... Upadła. - wymruczał, rozciągając swoje wargi w brzydkim uśmiechu, zbliżając się do suki na tyle, aby otrzeć się o nią okrążając dookoła i przyglądając się uważnie. Nie sposób było nie zauważyć blizny jego rodu.
- I jeszcze wojowniczka. - przesunął końcówką ogona po jej gardzieli, przysuwając jej pysk ku swojemu. Spojrzał jej swym jednym okiem prosto w jej ślepia, owiewając jej oblicze nieprzyjemnym oddechem; rum, zgniłe mięso, krew, ot. nic wielkiego. Zabrał ogon, czy też ona sama się odsunęła, acz on nie ruszył się ze swojego miejsca. Zadarł łeb nieco wyżej górując swą rosłą postawą nad jej osóbką.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 42
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: dno wąwozu   Wto Maj 26, 2015 4:58 pm

Gdy ten podszedł bliżej nie protestowała, na razie nie miała ku temu żadnych powodów. Była przyzwyczajona do takich rzeczy.
Od niej czuć było nadal alkohol jednak już nie tak intensywnie jak kilka godzin wcześniej no i...cieczkę. Tak. 
-Nie mylisz się skarbie.-odpowiedziała na jego pierwsze słowa. Spojrzenie miała beznamiętne, wyraz pyska tak samo. Wyglądała jak zwykle.
Nie miała najmniejszego pojęcia że czarny był psem dość wysoko postawionym, toteż jakoś szczególnie nie kłaniała mu się czy coś. Zachowywała się totalnie naturalnie.
Gdy zbliżył się do niej nie sprzeciwiała się, nie było to dla niej w żadnym stopniu kłopotliwe. Jeśli trzeba było by zareagować zrobiła by to, a tymczasem jak nigdy nie obawiała się psa. Może to że była zbyt pewna siebie było wadą, a może i zaletą.
Skierowała swoje ślepia na niego, nie odsunęła się. Patrzyła się na niego beznamiętnym spojrzeniem, nie wyrażała żadnych uczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: dno wąwozu   

Powrót do góry Go down
 
dno wąwozu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Tereny Wolne :: .-
Skocz do: