wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 wymarły tunel metra

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ayana
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 14/05/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Nie Maj 24, 2015 4:01 pm

Taniec godowy?! Dobre sobie hahaha - powiedziała na głos. Choć gdy się zastanowiła dłużej owszem mogło to wyglądać jak coś na kształt tańca. Prychnęła pod nosem, kładąc po sobie uszy. Nadal krążyła zastanawiając się co dalej. Gdy biała suka i biały samiec przykryli szczeniaka trochę się zdenerwowała. Musi coś zrobić by go zabrać z pola niebezpieczeństwa. Bardzo nie chciała by mu coś się stało. Popatrzyła na czarnego samca. Heh nadawał by się na mediatora - pomyślała krążąc nadal wokół grupki. I zauważyła nagle przerwę! To jej wystarczyło. Jednym skokiem doskoczyła do białego samca, chwyciła szczeniaka w pysk i równie szybko wyskoczyła. Chwilę biegła po czym natężyła wszystkie mięśnie i wskoczyła na półkę skalną. Czuła że malec się boi więc go postawiła na ziemie i szepnęła mu na ucho : Siedź tutaj a nic ci się nie stanie. Po czym puściła mu oko i wróciła na dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Magnus
Myśliwy
Myśliwy
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Nie Maj 24, 2015 4:24 pm

Samiec czuł, jak serce zaczyna mu walić. Cała ta chora sytuacja sprawiła, że poczuł się tak jak dawniej. Wyrwany ze swego rodzaju letargu, czuł się żywy. Wreszcie coś w jego życiu się ruszyło. Znów działał, znów był w akcji. Może brzmieć to sztucznie czy dziwnie, ale... tak było.
Magnus podniósł wzrok na Disette, z zamiarem przejrzenia go, ale ten jeden moment nieuwagi wystarczył, by Ayana porwała Chibiego.
- Mały! - wrzasnął, ale było już za późno.
Suka uciekała z nim w pysku. Magnus błyskawicznie spiął mięśnie i ruszył za nią. Zareagował o półtora sekundy za późno, dlatego wiedział, że nie uda mu się odbić szczuna, zanim został ulokowany na półce skalnej.
Jednak miał wystarczająco czasu, by dać nauczkę Ayanie. Gdy ta postawiła pierwszą łapę na ziemi, dopadł ją i przyszpilił do muru. Wewnątrz cały płonął z gniewu. Tak, stracił kontrolę. Kolejna cecha została odgrzebana - wybuchowy charakter.
- Nie masz pojęcia co zrobiłaś... - szepnął, wpatrując się w nią czerwonymi jak ogień oczyma.
Z łap strzelały iskry, których nijak nie mógł powstrzymać. Z resztą - nie chciał. Miał jedynie ochotę przeistoczyć je w konkretniejszy ogień, ale nie potrafił.
Potrzeby jest mi trening, cholera. I to jak najszybciej; pomyślał. Jednak nie mógł sobie pozwolić na odpływanie w przyszłościowe plany. Nie teraz.
Trzymając samicę łapami, parzył jej skórę. Napierał na nią całym swoim masywnym cielskiem, kąsając ją równocześnie w szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chibisuke
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 24/02/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Nie Maj 24, 2015 8:08 pm

Szczeniak czuł się osaczony. Czarny niebezpieczne i zuchwale podchodził coraz bliżej, ale oczy malca były zwrócone i skupione na Husky.  Błękitne ślepia bacznie obserwowały ruchy suki, która najwyraźniej jego upatrzyła sobie na cel. Czego od niego chciała, dlaczego to właśnie na nim się skupiła? Czuł się w miarę bezpiecznie pod brzuchem białego psa, któremu może nie do końca ufał, ale jednak. Na niewiele się to zdało, suka błyskawicznie znalazła szczelinę i Chibi poczuł zaciskające się kły na jego kark, u a potem pociągniecie do tyłu. W chwilę później znalazł się w powietrzu, dyndając bezwładnie łapami, kiedy suka zwinnie skoczyła na półkę.  
- 助けて (たすけて – zakrzyknął przerażonym cienkim dziecięcym głosikiem w stronę psa i wilczycy, czując ciągniecie. Nie walczył, bo po prostu nie umiał. Husky postawiała go na półce i próbowała go przekonać aby się uspokoił, ale na niewiele się to zdało. W jego mniemaniu próba jego porwana nie była gestem przyjaźni tylko agresji wymierzonej w jego stronę, zatem jak miał jej zaufać i posłuchać jej słów. Zostawiła go. Chibiskuje drżał. Nie zrobiła mu co prawda fizycznej krzywdy, ale zostawiła go samego. Bał się, chciał uciekać, ale nie miał dokąd był. Rozpaczliwie rozglądał się na wszystkie strony, nie widział już wściekłości, która ogarnęła białego psa. Spanikowany cofnął się nieostrożnie do tyłu i nagle usłyszał trzask. Kawałek półki urwał się pod jego łapami i Chibisuke zaczął gwałtownie spadać w dół.
- Aaaaaaaaaaaa! – zakrzyknął machając bezwładnie łapami w powietrzu. Czy ktoś złapie bezbronnego malca? 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayame
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Wto Maj 26, 2015 7:27 pm

Mrugnęła swymi pomarańczowymi ślepiami, przechyliwszy wcześniej łebek delikatnie na bok. Atmosfera robiła się coraz bardziej ciężka i... dziwna. Stoją tak nieruchomo od kilkadziesiąt minut, co jakiś czas rzucając na siebie kąśliwe uwagi; mimo iż połowa psowatych przyszła tu po to, by się zabawić, nikt nie wykonał jeszcze żadnego ruchu. Zabawne. 
- Oj no! po prostu cię zjechał - mruknęła w stronę Ayany. Chwilę później jej lica ozdabiał szeroki uśmiech. Faktycznie, samica od jakiegoś czasu zaczęła krążyć wokół zebranych, co bardzo przypominało taniec godowy. Teraz jednak nie mogła odwracać uwagi od owczarka, gdyż w każdej chwili mógł się nań rzucić. Do jej uszu dotarło jego oburzenie. - A co ty możesz wiedzieć o... kulturze? - wypaliła natychmiast, idealnie podkreślając tym swoją niechęć do psa. Czuła od niego zapach krwi i nienawiści, dlatego automatycznie widziała w nim wroga. I chyba za bardzo skupiła się na owczarku, bo nie zauważyła pierwszego ruchu Ayany... który skierowany został na łaciatego malca. Dopiero krzyk Magnusa sprawił, że delikatnie odwróciła łeb za siebie, kątem oka cały czas pilnując Groenendaela. Jej wargi wykrzywiła się w grymasie. - A to suka... - mruknęła niezadowolona, piorunując ją wzrokiem. Zdążyła już zauważyć, że samiec zajął się już upadłą, ale napełniona przeczuciem podbiegła sprintem do półki, by później niezbyt zgrabnie wgramolić się na nią. I przybiegła w odpowiednią porę, bo Chibi z jakiegoś powodu zaczął spadać na dół. W ostatniej chwili złapała go w swoje silne, wilcze szczęki, co mogło delikatnie zaboleć malca, ale grunt, że był cały. Ayame odstawiła malca obok. 
- Teraz nie może zadrgać ci nawet powieka. Stój tu i niech nawet nie przyjdzie ci do głowy cofnięcie się o pół kroczku... bo możesz być martwy! - oznajmiła szczeniakowi może nawet zbyt surowo, ale z jakiegoś zależało jej na tym, by szczeniakowi nie stała się żadna krzywda. Zeskoczyła z półki i powolnym krokiem stanęła kilka metrów przed owczarkiem. Cofnęła lewą tylną łapę do tyłu, w tym samym czasie delikatnie pochylając się i nastroszywszy sierść, mruknęła pod nosem: 
- Pokaż, czego cię mamuśka nauczyła!
Wystawiła bialutkie kły, tym samym dając sygnał samcowi, że to on może wykonać pierwszy ruch. Lustrowała go swoimi pomarańczowymi ślepiami. Przełknęła ślinkę... czy da sobie sama radę?
- Ha! Takie sytuacje zdarzają się raz na kilkaset lat... - odpowiedziała na jego ostatnie pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayana
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 14/05/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Wto Maj 26, 2015 11:01 pm

Paliło ją całe ciało, a miejsca w których dotykał ją biały samiec dosłownie płonęły. Czuła ból ale przybrała pokerową maskę. Gdy maluch zaczął spadać pluła sobie w pysk za to że naraziła go na kolejne niebezpieczeństwo. Spięła się w sobie i odepchnęła samca z całej siły tylnymi łapami ( wylądował po drugiej stronie tunelu). Rozejrzała się za malcem. Błagam niech będzie cały ! - myślała gorączkowo i wtedy zauważyła że biała suka go złapała. Poczuła jak kamień spada jej z serca. Spojrzała ukradkiem na czarnego samca. Muszą się zgrać bo inaczej będzie kiepsko. Podbiegła do niego, stając przy jego boku.
Coś czuję że twoje mediatorskie zdolności się już nie przydadzą - powiedziała do niego puszczając oczko. Mam jedną maciupeńką prośbę.... szczuna zostawiamy w spokoju. - bardziej stwierdziła niż zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Disette
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Sro Maj 27, 2015 9:45 pm

Cały atak przebiegł niezwykle szybko. Głód nie zdążył nawet zareagować na cios zadany sojuszniczce. Zanim się obejrzał, suka stała obok niego, będąc raczej spokojna, zdołała nawet puścić mu oczko. Z jej słów wnioskował, że chciała jedynie pomóc szczeniakowi, ale cóż z tego? Nie udało jej się to. Jedynie sprowokowała nieznajomych do ataku. Trzeba będzie się bronić i rzeczywiście, swoje słowa mógł sobie teraz wcisnąć głęboko gdzieś. Użycie siły było konieczne.
- Żebyś tego nie żałowała, mon cœur - warknął w stronę wilczycy, uśmiechając się słodko. Podniósł się wolno z ziemi, specjalnie ociągając każdy swój ruch. Wolał, żeby to ona pierwsza zaatakowała. Niestety, nie zanosiło się na to. Ugiął więc łapy, przypominając cierpliwie mięśniom każdy, poznany dotąd ruch. Balansował, pochylając się lekko do przodu. Lustrował postawę suki, doszukując się w niej luk. Gdy wreszcie znalazł to, czego szukał, zaatakował błyskawicznie. Skoczył do przodu, lądując idealnie przed pyskiem wroga. Błysnął tylko zębami, uderzając swoim bokiem w jej pierś. Usłyszał jak siła uderzenia wyciska powietrze z płuc Siewcy, wydając przy tym charakterystyczny świst. Warknął, stając nad jej ciałem. Podniósł swoją łapę, przykładając ją do gardła przeciwniczki. To było jedynie ostrzeżenie, im bardziej ofiara się szamotała, tym mocniej nań naciskał. Odwrócił się w stronę Upadłej, gdyż chciał się upewnić, że wszystko jest dobrze. Niestety, nie docenił swojej ofiary, która wymierzyła celnego kopniaka w jego brzuch. Odskoczył w bok, kłapiąc przy tym zębami. Miejsce uderzenia pulsowało, ale nie sądził, by było to coś poważniejszego.
- No, no - zacmokał z udawanym uznaniem. Ruszył w przód, wyczulając przeciwniczkę. Świetnie się przy tym bawił, mógł zwodzić ją za nos, była od niego o wiele młodsza i najwyraźniej niedoświadczona. Nie dość silna, by skutecznie się obronić, ale czy na pewno? Może nie warto było aż tak jej lekceważyć, w końcu udało jej się go skrzywdzić. Prychnął pod nosem, starając się doszukać w głębokich pomarańczowych ślepiach, choć cienia strachu. Widać, musiał sam go do siebie zaprosić. Odbijając się od gruzu, oddał naprawdę daleki skok. Jeszcze w powietrzu rozłożył łapy, tak by spokojnie w mógł w nich pomieścić białą. Ta uchyliła się, kierowana raczej instynktem niż rozsądkiem. Disette zdołał jednak chwycić jej skórę na karku. Pociągnął ją za sobą. Miał nadzieję, że fikołki, które wspólnie wykonali choć w części spowodowały u niej zawroty głowy. On sam był na nie przygotowany, więc szybko odzyskał kontrolę i przygotował do dalszej, bardziej bezpośredniej potyczki. Ugryzł ją w przednią łapę, na tyle mocno, że poczuł na języku słodką posokę. Górował nad swoją ofiarą, starając się kontrolować każdy jej ruch.
- Teraz czas na ciebie - mruknął obojętnie, szturchając ją w bok. Miało być ciekawie, zaczął więc odliczać do dziesięciu. Czekając cierpliwie na rozwój sytuacji.
- Un, deux, trois... - wyliczał. To nie robiło na niej żadnego wrażenia, tylko przeszywała wzrokiem psa na wylot. Pokręcił przecząco głową, będąc zawiedziony jej postawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Magnus
Myśliwy
Myśliwy
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Czw Maj 28, 2015 7:00 pm

Upadła altruistką? To ci dopiero komiczny paradoks.
Napędzany ognistą furią, mógł kąsać i drapać samicę bez końca. W ogóle nie czuł zmęczenia. Jednak ofensywa ze strony Ayany postawiła go do pionu. W pewnym momencie poczuł dość moce uderzenie w brzuch. Jednak fakt, że był od niej starszy, większy i silniejszy, zaważył na tym, że suka nie wykonała tego, co zamierzała tak, jak planowała. Bowiem Magnus nie doleciał na koniec szerokiego tunelu. Kiedy leciał tyłem, skulił się i zahaczył pazurami o podłoże, co skutecznie zatrzymało go. Balansując ciałem, wywinął się zgrabnie i stanął na czterech łapach.
Rzucił przelotne spojrzenie Chibiemu, który teraz siedział bezpiecznie. Był swego rodzaju trofeum, o którego, w pewnym sensie, teraz cała czwórka się biła. Ciekawe czy zdawał sobie z tego sprawę.
Biały uśmiechnął się pod nosem, ale błyskawicznie odzyskał rezon, słysząc, że Ayame rozpoczęła swoją część przedstawienia. Mlasnął, kręcąc łbem. Nie takie zwiedzanie terenów sobie wyobrażał, naprawdę. Nie ma to jak zmiana planów.
Przeciągnął się powoli, rozciągając z wolna każdą łapę. Tak, to taki antrakt. Oczywiście zamierzony, żeby nie było. Choć zachowanie Magnusa może często dziwić, szokować czy być kompletnie niezrozumiałe, nigdy nie jest bezcelowe.
Pies przekrzywił łeb, wpatrując się w samicę husky. Nagle uśmiechnął się jadowicie. Dostrzegł szansę, z której nie mógłby nie skorzystać.
Postąpił dwa wolne kroki, po czym puścił się biegiem. Uzyskawszy odpowiednią prędkość, odepchnął się od ziemi, wzbijając się w powietrze. Ową idealną szansą była stercząca z kamiennej ściany złamana rura, dwa metry obok miejsca, gdzie stała jego przeciwniczka, również około dwóch metrów nad nią. Maksymalnie rozciągnął swoje ciało, chwytając się łapami rury i wykonawszy pół, a może ćwierć, obrót, zgarnął tylnymi kończynami Ayanę. W odpowiednim momencie puścił drąg i wzleciał razem z nią.
- Nigdy nie sądziłaś, że będziesz latać, prawda? - wyszczerzył się, a z oczu sypnęły iskry gniewu.
Błyskawicznie zdzielił ją łapą w pysk, a tylną kopnął w brzuch, jak wcześniej suka jego. Ta poszybowała kilka metrów na skos w dół. A wszystko to zadziało się w kilka sekund.
Magnus opadł, nieco chwiejnie, na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chibisuke
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 24/02/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Pią Maj 29, 2015 3:03 pm

Proszę mnie pominąć

Weekend mnie nie ma jestem na Magnificonie Expo. Mój post pojawi się w niedzielę późnym wieczorem.

Kolejka Ayame - Ayane - Disette
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayame
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Sob Maj 30, 2015 4:53 pm

// Magnus musi się czuć taki... pominięty xD //

Ayame zmrużyła oczy na jego pierwsze słowa. Nie znała francuskiego, lecz z wyrazu jego twarzy udało jej się coś wyczytać. Miała wrażenie, że z nią pogrywa... a może to ona pogrywa z nim? Kątem oka zerknęła na sojusznika. Łaciatej suce udało się wyrwać z jego objęć, a w kilku susach znalazła się przy jej celu. Prychnęła nań z oburzeniem i głębokim zniesmaczeniem.
- Teraz zaczęło ci zależeć na szczeniaku? Interesujące... widziałam jak się na niego patrzyłaś... pewnie masz ochotę go zgwałcić - wyszczerzyła kły w kpiącym uśmiechu. Jej oczy płonęły. To mogło oznaczać tylko jedno...
Disette ruszył.
Ruszył i w kilka sekund znalazł się przed wilczycą błyszcząc swymi potężnymi kłami. Ayame udało się odskoczyć w tył, więc uderzenie nie było tak mocne, jak w zamyśle przeciwnika. Mimo to, z jej pyska wydostał się świst, a jej pysk automatycznie zwrócił się ku górze, z zamiarem ochrony go przed ciosem. Wilczyca obserwowała każdy ruch czarnego. W mgnieniu oka znalazł się nad nią, przyciskając swoją łapą jej gardło. Nie była głupia, więc wiedziała, że wszelkie próby wyrwania się skończą się niepowodzeniem, dodatkowo każdy ruch sprawi, że samiec będzie naciskać jej gardło coraz mocniej. Zostało jej tylko czekanie na odpowiedni moment. Gdy tylko pies zerknął, jak sobie radzi jego towarzyszka, Ayame faktycznie sprzedała mu cios tylną łapą w brzuch, co przyniosło jej oczekiwane efekty, a mianowicie to, że upadły odskoczył pod wpływem dość silnego uderzenia. Teraz wreszcie udało jej się wstać i pozbierać do kupy. Usłyszała cmokanie Disette.
- Nie bądź taki pewny - skomentowała jego postawę, przybierając wymuszony uśmiech. Jej oczy ponownie skupiły się na rejestrowaniu ruchów wroga. Ten wskoczył na stos gruzu, by po chwili odbić się od nich i wylądować na białej. Mimo iż ta uchyliła się, udało mu się pociągnąć ją za sobą, w efekcie oboje zaczęli się turlać. Wykorzystała ten moment, by wbić swoje kły w brzuch przeciwnika, celując dokładnie w to miejsce, które trafiła wcześniej łapą. By spowodować większy ból, szarpnęła go trochę, by później puścić go, pozwalając czerwonej posoce wypływanie z organizmu czarnego. Uśmiechnęła się przelotnie. Mając na uwadze fakt, że jej przednia łapa znajduje się w tej chwili w pysku upadłego, Ayame szarpnęła nią, by zmusić go do większego skupienia się na niej, by następnie uderzyć go w zranione miejsce tylną łapą. Przeszywający go ból musiał zmusić go do odskoczenia w bok. Natychmiast po tym poderwała się na cztery łapy. Czuła, że kręci jej się w głowie, ale nie mogła się tym specjalnie zamartwiać. Miała już plan... który wymyśliła podczas ataku Disette. Ruszyła o dziwo spokojnym krokiem, powoli przyspieszając, a gdy osiągnęła pełną prędkość, w ostatniej chwili minęła psa. Oczywiste było, że ten spróbowałby ją złapać i przyciągnąć do siebie, dlatego była na to przygotowana. Zrobiła unik, zanim ten spróbował ją w ogóle "dziabnąć". Za nim zaś gwałtownie zawróciła i oddała dość długi sus, z całym swym impetem lądując na czarnym, automatycznie wgryzając się w kark (najpewniej czarny był zmuszony do położenia się od nagłego ciężaru). Natychmiast po tym, gwałtownie szarpnęła nim kilka razy, by utworzyć dość szeroką raną. Użyła jego pleców do odbicia się i wylądowania centralnie przed nim. Zanim ten spróbował się podnieść, Ayame ruszyła sprintem i głową zderzyła się z głową Disette. Uśmiechnęła się delikatnie. Czuła, że po jej czole spłynęło kilka kropelek krwi, ale sytuacja owczarka była podobna. Czuła ogromny ból, mimo to starała się go hamować swoją silną psychiką. Przysiadła, ścierając z czoła krew. Uderzenie nie było wystarczająco silne, by odebrać psowatym przytomność, ale wystarczająco silne, by zadać dość cierpienia obu stronom. Może jej ataki nie były tak wspaniałe jak innych psów, ale była przecież o wiele słabsza i mniej doświadczona od nich; przeżyła przecież mniej od nich. A może się myliła? Może jej ataki były mądre? Zapewne ten, kto przyglądały się temu z boku, nie dostrzegłby w ostatnim ataku najmniejszego sensu. Ale taka była już Ayame. Była oryginalna. Po prostu.
- Wybacz... brak mi wdzięku - wyszczerzyła kły w szerokim uśmiechu. Sapała ciężko. Czekała na ruch ze strony przeciwnika, a zarazem obmyślając nową strategię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ayana
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 14/05/2015

PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   Nie Maj 31, 2015 12:08 am

Była w najgorszej sytuacji jaką mogła sobie wyobrazić. Byłą osłabiona przez to że nie jadła od ponad tygodnia, więc jej taktyka offensywna była do kitu. Bolało ją całe ciało poza tym zauważyła że jej partner też nie jest w za ciekawej sytuacji. Gdy biała suka powiedziała że ona, zapewne chce zgwałcić szczuna, poczuła nagły przypływ furii. ONA MIAŁABY ZROBIĆ KRZYWDĘ SZCZENIAKOWI?!. Odwróciła się z niemałym wysiłkiem w jej stronę, czując przypływ adrenaliny. Głodnemu chleb na myśli - powiedziała pod adresem białej suki, przelewając w te zdanie tyle jadu ile było możliwe. Biały samiec nie przestawał jej atakować, dzięki adrenalinie w jej krwi nie odczuwała zbytnio bólu. Nie ukrywała pewnego szacunku względem niego. Ostatni atak był wybitny, ale nie raz była w podobnej sytuacji. Gdy spadła na ziemie, szybko się otrząsnęła. Stanęła pewnie na nogach. Była wściekła. Zauważyła że tamci wolą atakować z rozpędu, uderzając centralnie w przeciwnika, w dodatku biały siewca miał moc ognia. Nie ułatwiało to sytuacji. Wskoczyła na półkę, przebiegła nią i zaatakowała białą samice. Gdy wpiła się jej kłami w szyje, czuła jak gorąca posoka spływa jej w dół języka. Pysznie - pomyślała szarpiąc ciałem, unieszkodliwionej samicy. Zrobiła to tylko po to by móc znaleźć się koło czarnego. W kupie siłą. Przycisnęła łapę do płuc samicy po czym wbiła w jej ciało ostre jak brzytwa pazury, szarpiąc nimi wściekle. Zamachnęła się gdy samica próbowała się chronić przed ciosami, po czym kopnęła jej ciało tylnymi łapami w stronę wystającej z jednej ze ścian rury. Odwróciła się w stronę swojego towarzysza, po czym usłyszała głuchy dźwięk ciała uderzającego w rurę. Pomogła wstać czarnemu po czym powiedziała : Słuchaj, jest nieciekawie. Nie mam na tyle energii by przeciągać te walkę. Nie polowałam zbyt długo. Trzeba coś wykombinować mon ami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: wymarły tunel metra   

Powrót do góry Go down
 
wymarły tunel metra
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Tereny Wolne :: .-
Skocz do: