wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 polana świetlików

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: polana świetlików   Sro Maj 13, 2015 8:57 pm


__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Czw Maj 14, 2015 2:06 pm

- Auć ...
...
- Hej! Wracaj!
...

Jak się okazuje, polowanie to wcale nie jest taka łatwa sprawa. Jego ciałko niewytrenowane do płynnego poruszania się w terenie pełnym przeszkód tylko utrudniało mu złapanie swojej ofiary, która z każdą chwilą oddalała się. Co rusz zaczepiał o jakąś gałązkę, która wplątywała się w jego rozczochraną sierść. Chęć zaspokojenia głodu i wewnętrzna determinacja nie pozwoliły mu na zaprzestanie gonitwy. Nawet, gdy jego łapy zahaczyły o wystający nad ziemię korzeń, a pyszczek boleśnie uderzył o podłożę. Dzielnie powstrzymując napływające do jasnych ślepek łzy, zerwał się szybko, aby ruszyć ponownie w pogoń. Młody szarak, za którym tak gonił radził sobie o wiele lepiej, nie miał najmniejszych problemów z przeskakiwaniem nad korzeniami, przewróconymi pniami czy też innymi przeszkodami.

- No dalej Malvoro, możesz to zrobić. Jeszcze tylko trochę ... Jeszcze trochę ... Ugh! Zaczyna mi brakować siły , moje łapy bolą! Chyba nie dam ... Nie! Nie! Muszę dać radę! Jestem głodny!

Zaciskając szczęki z całych sił wykrzesał z siebie resztę sił przyśpieszając. Dookoła panowała zupełna cisza, nawet wiatr ustał zupełnie jakby wszystko wyczekiwało w napięciu końca tej gonitwy. Kto wygra? Ofiara, której uda się uciec i łowca będzie musiał nakarmić się jedynie smakiem goryczy? Czy też drapieżnik, któremu uda się dogonić swój przyszły obiad? Można by niemal zbierać zakłady. W pewnym momencie szarak gwałtownie skręcił, na co szczeniak zareagował tylko cichym piskiem, gdy biegł prosto na spotkanie z drzewem. Chcąc uniknąć niebezpiecznego zdarzenie odbił się od ziemi prosto w stronę pnia drzewa - nie miał pojęcia, czy to zadziała, ale jakie miał wyjście? - jak tylko opuszki łap zetknęły się z chropowatą nawierzchnią ugiął łapiny napinając mięśnie, aby odbić się i wylądować twardo ponownie na drodze ucieczki zająca.

- Wow? Ja to zrobiłem? Naprawdę!? Ekstra!

Rozciągając pyszczek w lekkim uśmiechu, położył uszka po sobie wysuwając pyszczek w stronę zwierzęcia. Długouchy był niemal na wyciągnięcie łapy, jeszcze tylko kilka centymetrów ... jeszcze ... jeszcze ... jest! Głośny pisk rozniósł się echem po otoczeniu, gdy szczeniak rzucił się na ofiarę, zakleszczając swoje ząbki na jej grzbiecie i przeturlawszy się z nią kawałek. Nieco oszołomiony, jednak nie pozwolił sobie na wypuszczenie zwierzęcia ze szczęk, chociaż utrzymanie go było trudne, gdyż zająć straszliwie wierzgał starając się wyrwać.

- Co teraz? Co teraz!? Myśl, Myśl! Wiem! Mama zawsze wgryzała się w szyję i szarpała!

Szybko pies przesunął swoje ząbki w stronę karku zwierzęcia, przednimi łapkami starał się je przygnieść do podłożą. Zaczął z całych sił szarpać łebkiem w ten sposób chcąc wgryźć się głębiej, albo przekręcić zwierzęciu kark. Gdyby ktoś go teraz obserwował z boku, łatwo by zauważył, że mały tak naprawdę nie wie co robi; działa pod wpływem impulsu i nie zastanawia się nad niczym. Ale kto by się teraz tym przejmował skoro jego działanie zdaje egzamin? Już po kilku straszliwie długich minutach zwierze zaprzestało swych ruchów. Malvoro będąc pewnym, że szarak już mu nie ucieknie padł na grzbiet obok, oddychając szybko i płytko. Wszystko go od tego gonitwy bolało, ale czuł się szczęśliwy, szczęśliwy i pełen satysfakcji!

- Yuhu! Zrobiłem to!

Wykrzyknął w pewnym momencie z całych sił, zaśmiawszy się pod nosem z samego siebie.

- Zrobiłem to mamo.

Wyszeptał pod nosem, a uśmiech stopniowo znikał z jego jasnego oblicza. Czy jego rodzicielka byłaby z niego dumna? Z całą pewnością tak. Szkoda tylko, że nie może tego usłyszeć na własne uszy. Westchnął pod nosem głęboko, przekręcając łepek, aby utkwić spojrzenie w truchle. Nagle odjęło mu apetyt, chociaż żołądek skręcał się z boku. Przekręcił się na bok, a następnie podniósł się od siadu. Jedną z łapek odwrócił zajęczaka na grzbiet. Doskonale wiedział, że najsmaczniejsze części to właśnie brzuch i organy wewnętrzne. Przełykając gorzko ślinę wgryzł się w miękko tkankę rozszarpując ją kilkoma ruchami. Pozbył się przeszkadzającego futerka i zajął pałaszowaniem. Szybko jego pyszczek i tors przebrały barwę malinową od posoki, która spływała do jego gardziołka. Zjadł najwięcej jak tylko potrafił na przekór samego siebie.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Czw Maj 14, 2015 2:07 pm

Oblizał kufę odetchnąwszy głęboko. Odwrócił się w pewnym momencie, aby ruszyć przed siebie. Nie miał pojęcia gdzie, ale aby iść i przetrwać kolejny dzień. Tylko to się liczy.


zt

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aaron
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 17, 2015 6:03 pm

Wbiegł tutaj, nie będąc nawet pewnym czy zgubił seterkę, czy też ta nadal za nim podążała. Nie wiedział, które wyjście bardziej by mu się podobało. Odetchnął cicho i już miał usiąść spokojnie na ziemi, czekając aż suczka go dogoni, kiedy coś świecącego i żółtego przeleciało mu tuż przed nosem. Szczeniak podniósł się w ułamku sekundy, goniąc zwierzątko wzrokiem. Gdy już miał ruszyć za nim w pogoń, po jego lewej pojawiło się drugie - bardzo podobne. Zabzyczało cicho, robiąc kółko wokoło łba upadłego. 
Czarny podskoczył na 4 łapy rozszerzając szczęki i próbując złapać świetlika, który jednak w ostatnim momencie podleciał do góry, umykając kłom malca. Aaron skrzywił się delikatnie, niezadowolony, że świetlik mu uciekł. 
Rozejrzał się wokoło, a jego pyszczek mimowolnie się uchylił w niemym zachwycie. Las, wszędzie jak okiem sięgnąć roił się od małych, świecących owadów, które w niektórych miejscach tworzyły spore skupiska. Aaron zniżył pozycję, opierając się na lekko ugiętych łapach i zaczął skradać się do jednego z insektów, który akurat usiadł na omszonym kamieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aaron
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 182
Join date : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Wto Maj 19, 2015 5:19 pm

W pogoni za świetlikami, wybył z terenu, kierując się w inną, póki co nie znaną stronę.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tieru
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 24, 2015 10:23 pm

Śnieżnobiała suka błądziła po lesie. Jej spojrzenie chwilami było nieobecne, czasem jednak skupiało się na krążących dookoła owadach, ostatnich punktach jasności - dzień chylił się ku końcowi. Tieru co kilka kroków zatrzymywała się i węszyła, jakby z obawą. Nietrudno było dostrzec, jak bardzo czuła się zagubiona.
Nic nie pamiętała. Kim była, jak znalazła się na świetlikowej polanie. Z trudem przypomniała sobie, jak w ogóle nazywają się te robaczki. Swoją drogą, jak powinna określić samą siebie...? Była psem, to pewne. Nadciągająca noc sprawiła, że na moment poczuła strach. Sierść na jej grzbiecie stanęła dęba - efekt był słaby, futro miała wyjątkowo krótkie. A potem nadeszła bezsilność. Bo niby dokąd miałaby się udać? Czego powinna się tu bać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prezydent Nori
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 22/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 24, 2015 10:34 pm

- Ugh, a poszły wy ... - jak miał cokolwiek znaleźć w tym lesie, jak wszędzie plątały się te cholerne świetliki. Warknął cicho pod nosem, gdy jeden z nich postanowił sobie zagrzać miejsca na jego kufie.
- Shoo ...
Odgonił go łapą, mrużąc lekko swoje dwukolorowe spojrzenie. Dopiero co powrócił na stare śmieci i już narzeka, cudownie, ta tylko Prezydent potrafi. Odetchnął pod nosem lekko rozglądając się dookoła w poszukiwaniach przedmiotu; czego dokładnie szukał? Tego sam tak naprawdę nie wiedział, po prostu słyszał pewne plotki już jakiś czas temu, że można czasami znaleźć coś ciekawego w zakamarkach krainy. W pewnym momencie między konarami drzew mignęło mu coś białego i o wiele większego niżeli świetlik.
- Duch? - mruknął pod nosem zamrugawszy gwałtownie wybuchając po tym krótkim śmiechem.
- Ze wszystkich istot, akurat te, w które nie wierzysz przyszły Ci do głowy, co Prezydencie? - mruknął z rozbawieniem i równocześnie zażenowaniem do samego siebie. Palnął się w pewnym momencie otwartą łapą między oczy. Jak źle z nim jest, że gada do samego siebie?
Tch.
Musi stanowczo znaleźć sobie jakieś towarzystwo i własnie dlatego ruszył z zaciętą miną w stronę białego obiektu, nie próbując nawet zachować przy tym ciszy. Może ta tajemnicza istota podpowie mu czego i gdzie ma szukać? Wywrócił ślepiami do samego siebie przystanąwszy jakiś półtora metra od białej suki, wlepiwszy w nią parę dwukolorowych ślepi.
- Yo?

__________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tieru
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 24, 2015 10:43 pm

Stężała, słysząc kroki. Potem śmiech, głos. Poczekała, aż nieznajomy ujawni się. I choć jej postura na niejednym robiła wrażenie, to Tieru starała się wyglądać zupełnie inaczej - na raczej uległą, a przynajmniej nie ofensywnie nastawioną. Grała przecież w grę, której zasad nie znała.
Koniec jej smukłego ogona poruszył się wolno na wysokości pięt. Jestem spoko, nie bijmy się, ok?
Samica milczała przez chwilę, szukając słów. Potem jednak górę wzięła jej otwartość.
- Witaj... Emmm. - zacięła się na moment i zmarszczyła czoło, jakby zagniewana na samą siebie i swoje problemy z ubraniem myśli w zdania.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie jestem? - zacisnęła wargi, głowiąc się nad swoim obecnym położeniem.
Obecność innej żywej duszy wyraźnie dodała jej otuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prezydent Nori
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 22/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 24, 2015 10:56 pm

- No Cholera! - burknął w głos zapewne zaskakując tym bullterrierkę, acz jej pytanie dało mu jasno do zrozumienia, że, albo jest tu nowa, albo też ma krótki straż co wskazywało jasno na to, że nie ma szans, aby pomogła mu w jego poszukiwaniach. Przytulił brodę do swojego barku podgryzając lekko dolną wargę. I co teraz Prezydencie? Ah, pamiętaj, że ona się patrzy cały czas. Postawił jedno ucho, kątem szmaragdowego oka zerknąwszy na białą, której mina musiała być w tym momencie niezwykle wymowna.
- Ekhem, tego ... - chrząknął wyprostowawszy się, przybierając minę 'nic nie widziałaś, nic nie słyszałaś, nic się nie stało'. - Zdaje się, że jesteś w ... lesie.
Poruszył brwiami na przemian szczerząc lekko ząbki w zadowoleniu ze swojego 'błyskotliwego' żartu, który - miał nadzieję - suka pochwyci. A tak serio? To chyba gorszego poczucia humoru mieć nie można, acz tego się nie robi dla rozluźnienia atmosfery.
- Zgaduję, że chodzi Ci o krainę, hm? Wilde Hunde, tak przynajmniej nazywała się do momentu, aż ją opuściłem na jakiś czas. Wiele się tu zmieniło przez ten czas, więc nie zdziwiłbym się, gdyby i nazwa krainy uległa zmianom. - odpowiedział, odganiając przy tym łapą kolejnego natrętnego świetlika, który tańcował sobie wesoło przed jego pyskiem.
- Co jest do cholery nie tak z tymi świetlikami!? - warknął w pewnym momencie wybuchają.
Ups?
Odchylił nieco uszy do tyłu, zaśmiawszy się pod nosem nieco niewinnie.
- Oh, może ja się w ogóle przestawię; jestem Takanori, niegdyś nazywano mnie Prezydentem, głównie z powodu, że przewodziłem jednemu ze stad, ale to stare dzieje. Możesz mi mówić Taka, albo Nori. - ugiął kark w lekkim, acz serdecznym ukłonie.

__________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tieru
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Nie Maj 24, 2015 11:14 pm

Odchyliła do tyłu uszy, reagując na nagły wybuch psa i rozwarła szerzej małe, zdziwione oczy. Po odkrywczym komentarzu Takanori'ego dotyczącym lasu jej oblicze nabrało wyrazu udawanej dezaprobaty. Z wolna zaczęła twierdząco kiwać łbem, z rosnącą amplitudą ruchów.
- Noooo... Tak. Na pewno. - rozejrzała się jeszcze "dla pewności". Zdecydowanie, to las, ciężko pomylić.
Potem darowała sobie dalszą zabawę i parsknęła cicho. Zmarszczyła jedną "brew" i uśmiechnęła się kątem szerokiego pyska. Pozwoliła psu mówić, nie komentując kawału w żaden sposób - poza tym niewerbalnym.
- Przeszkadzają ci? - pociągnęła temat owadów i dziwnie to zabrzmiało - dygresja dotycząca robaków stała się chyba ważniejsza od opowieści o ziemiach, na których przebywali. Nie znaczyło to, że Tieru olała opowieść psa. Zakodowała te drobne dane, jakie jej przekazał.
- To znaczy, że twoja sfora nie istnieje? - wróciła do poważniejszej kwestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prezydent Nori
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 22/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Pon Maj 25, 2015 5:11 pm

- Niestety nie, ale ... - tu uniósł łapę, jakby chciał podkreślić wagę kolejnych słów; - dołączyłem do nowego stada; Siewcy Chaosu, ot jak się zwie.
Ciekawy był, czy uda mu się znaleźć kogoś ze starej paczki; Ice, Dragon, Leida. Gilbert ... bardzo chętnie by ponownie spotkał swych dawnych przyjaciół, zdawał sobie sprawę, że nie postąpił zbyt fair zostawiając płomiennych.
- A skoro nie należysz jeszcze do żadnego stada, może też chcesz się przyłączyć? Chyba, że interesuje Cię drugie stado; zbiór aroganckich półgłówków, którzy za punkt honoru wzięli sobie uprzykrzanie życie każdemu wtedy będziemy musieli zmienić atmosferę naszej rozmowy. - przybrał chłodniejszy wyraz pyska, a w dwukolorowych ślepiach zaiskrzyły się niebezpieczne iskierki. Owy wyraz wytrzymał się przez kilka sekund po czym ponownie został zastąpiony lekkim uśmiechem.
- Ale wyglądasz mi na kogoś inteligentnego, całe szczęście. Oczywiście mogę ci dać czas do namysłu, ale wiedz, że kto w dzisiejszych czasach jest sam jest skazany na zagładę. Dołączając do Siewców będziesz mieć zagwarantowaną ochronę, bezpieczne miejsce i pomoc w razie potrzeby. Nie zdołałem jeszcze poznać członków tego stada, ale zgaduję, że również zyskasz przez to wiernych kompanów.

__________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tieru
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 24/05/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Wto Maj 26, 2015 3:38 pm

- Siewcy Chaosu? To nie brzmi zbyt porządnie. - wytknęła mu z cwanym uśmiechem, z niecierpliwością czekając na odpowiedź. Pies ocenił drugą sforę bardzo subiektywnie, zatem musiał między grupami istnieć jakiś konflikt. O co walczyli? O ziemię, pożywienie? Czego było w tej krainie tak mało, że nie potrafiła zadowolić dwóch stad? A może to po prostu walka na tle ideowym...?
Na te pytania musiała znaleźć odpowiedź, nim podejmie jakikolwiek wybór. Nie chciała mieć w przyszłości kłopotów spowodowanych swoją lekkomyślnością.
- Nie znasz członków swojego stada. Czy faktycznie są tacy dobrzy, jak mówisz? - nie ukrywała, że łapie go za słówka i dobrze się przy tym bawi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: polana świetlików   Wto Maj 26, 2015 5:24 pm

- Ach ta róża! ach ta róża!
Co się w twoje okno wdziera,
Na pokusy mnie wystawia,
Sen i spokój mi odbiera…

- melodyjny głos anioła rozniósł się po okolicy, z akompaniamentem cichego chichotu. Pies szedł przed siebie, wyglądając najzupełniej normalnie. Jak zwykły pies. W końcu jedynym elementem, który mógłby go wyróżniać były skrzydła, ale te teraz były schowane, co wiązało się z tym że nikt nie mógł ich zobaczyć.
1 krok, drugi, trzeci... bum! Gabriel uderzył w coś, a raczej w kogoś miękkiego, momentalnie cofając się do tyłu i unosząc łeb by się rozejrzeć. Tuż przed nim stał pies, zbliżony do niego budową, przypominający border collie. - Wybacz. - złoty posłał mu szeroki uśmiech, sadzając swój kościsty zad na ziemi. 
Dopiero teraz zauważył że mieszaniec o dwu-kolorowych oczach nie był tu sam. Obok niego stała biała suczka, nieco niższa, choć starsza i mocniejszej budowy od Gabriela. - Nawet nie wiecie jak się cieszę że was widzę! - zaśmiał się melodyjnie. - Szedłem tak długo, bałem się że już w ogóle nikogo nie spotkam. - złoty uniósł łapę do góry, robiąc taki gest, jakby było mu wszystko jedno. - Mówią mi Gabriel. - dodał nieco poważniej, choć uśmiech nie zszedł do końca z jego jasnego lica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: polana świetlików   

Powrót do góry Go down
 
polana świetlików
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Tereny Wolne :: .-
Skocz do: