wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wzgórze kwiatów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Jupiter
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 175
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 05, 2015 1:54 pm

May otworzyła pyszczek, prawdopodobnie chciała zaproponować jak mogliby nazwać to doprawdy urocze miejsce. Biały z przyjemnością przyjąłby każdą nazwę - nie ważne czy miałaby w sobie to coś - ważne, że wymyśliła ją ona; jego przyjaciółka, prywatny skarb, siostrzyczka, którą kocha; miłością z pewnością nie braterską... tak zakochał się. Czuł, że świat byłby gotowy, aby usłyszeć to wyznanie, ale co z nim? co z Mayflower? jak zareaguje...
Jupiter spojrzał na suczkę zdziwiony. Dlaczego się tak uniosła? powiedział coś nie tak? Z pewnością chodziło jej o wiedźmę - żartował, a ona potraktowała to śmiertelnie poważnie. Nie chciał jej urazić, nigdy. Rozwarł pyszczek z zamiarem wytłumaczenia się i przeproszenia jej za swoją lekkomyślność, ale poczuł jak coś smaga jego pysk. Został uderzony bukietem kwiatów, który Shalott zebrała po drodze... - nie było to zbyt bolesne, gdyby nie fakt, że niektóre kwiaty rzeczywiście miały kolce. Poczuł jak skóra pod jego okiem zostaje przecinana przez jakieś drobne ostrze, a po poliku spływa strużka krwi. Duch spuścił łeb i wbił spojrzenie w ziemię... Jak ona mogła go uderzyć?
- Nie chciałem... - uniósł swe ślepia. Mayflower była już daleko. Stracił ją. Stracił. - Jak chcesz! Idź sobie! Uderz kogoś kwiatami po drodze! - krzyknął w jej stronę. Nie było słychać już skruchy, a ból mieszany z agresją. - Wróć, proszę May... - szepnął. Nawet nie łudził się, że usłyszy.
Stracił ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayflower
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 05, 2015 5:00 pm

-Ale zrobiłeś! Nazwałeś mnie wiedźmą! - odwróciła się, a w jej głosie dało się słyszeć mieszankę gniewu i smutku. Tego pierwszego niestety dużo więcej. Płomienna była wybuchową osóbką o dość ostrym temperamencie, słabych nerwach i skłonności do kłótni gdy tylko ktoś ją obrazi - celowo czy też nie. Słysząc jego kolejne słowa drgnęła i zesztywniała szerzej otwierając oczy. -Tak zrobię! - krzyknęła odwracając łeb w jego stronę i nadymając poliki. -Już nigdy się do ciebie nie odezwę!
Pomimo utykania szła dość szybko. Szczęśliwie Jupiter nie widział bólu, który wykrzywiał jej pyszczek za każdym razem gdy boląca kończyna dotykała podłoża. Idąc w złości naprzód prędko zniknęła między kwiatami.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Legion
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 48
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 05, 2015 5:02 pm

Owczarek jedynie skinął łbem na pożegnanie, wziął co jego i odszedł.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 175
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 05, 2015 9:40 pm

Niemożliwe - już nigdy się do niego nie odezwie? nie zrobił nic złego, to nie było możliwe. Przecież... ona była jak gwiazda, która prowadzi zagubionego wędrowca - nie mógł jej stracić. Przymknął oczęta, nie chcąc patrzeć jak odchodzi. Ból rozrywał mu pierś. Odszedł, cóż więcej mógł zrobić. Ale nie to nie koniec; nie podda się.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Wto Lut 10, 2015 11:46 pm

Opróżniając kolejną kolejną butelkę rumu, oblizał się łakomie wyrzucając naczynie gdzieś za siebie nie przejmując się tym, iż rozbite szkło może być niebezpieczne. Szkarłat ślepia nieco przymrużony, wodził po otoczeniu z nijaką niechęcią. Wznawiając ruch swoich łapin, stawiał je ciężko na miękkim gruncie gniotąc wszelaką roślinność jakowa się nawinęła.
- Psujesz kwiatuszki.
- Znalazł się pieprzony obrońca natury. - charknął pod nosem, spluwając flegmą na bok. Gdyby nie fakt, że musiał się posilić i spełnić jakże ważny stadny obowiązek, mający na celu wydłużenie życia swym pobratymcom po przez sprowadzenie do spiżarni jakiegoś smacznego kąska. Jakiś on wspaniałomyślny, prawda?
- Twoje poczucie humoru jest jak zawsze beznadziejne.
- Oh, czyżby? - wymruczał, strzygąc nieco czarnymi uszkami. - Przecież ja mam doskonałe poczucie humoru, tylko posłuchaj! Puk, puk; Kto tam? Śmierć; co za Śmierć? Twoja Śmierć, hahaha!
Chropowaty i nieprzyjemny śmiech poniósł się echem dookoła, zagłuszając panującą ciszę; nie było w tym dźwięku jednak nic wesołego.
- Brawo. Winszuję, błysnąłeś jak chrząstka w salcesonie.
- Widzisz? To nie ja mam problem z poczuciem humoru tylko ty. - mlasnął cicho, unosząc łeb wyżej. - A teraz się przymknij, albo ja Cię przymknę.
Czuł jak demon wywraca oczami, ale ostatecznie wycofał się w głąb jego świadomości pozwalając na to, aby basior mógł się skupić na swoim zadaniu. Wskoczył na jakiś większy głaz, aby z góry rozejrzeć się po otwartej przestrzeni. Zimy wiatr smagał jego osobę, bawiąc się jego gęstym futrem jak tylko chciał.
- Hej ho, kielichy wznieśmy ... - zanucił niemal bezgłośnie pod nosem, zeskakując na ziemię. Lekkim truchtem ruszył przed siebie z ugiętym karkiem tworząc idealnie prostą linię z grzbietem oraz uniesionym ogonem. Do dalej, szkodniki, gdzieście się poukrywali, hm? Uśmiechnął się triumfalnie pod nosem, gdy napotkał przed sobą jamę. Być może właśnie w niej ukrywała się jego potencjalna ofiara, bądź ofiary. Teraz tylko kwestia wkurzenia domatora z środka. Grube i ostry pazury więc poszły w ruch rozdrapując dziurę, powiększając ją powoli. Czerwień jednego ślepia błyszczał się coraz intensywniej zapewne przez rosnące pragnienie w basiorze. Może to nie to samo co zakleszczyć kły na ciele pobratymca, jednak myśl o świeżej krwi była pobudzająca. W ten kątem oka dostrzegł coś, przechyliwszy łeb ujrzawszy białawe stworzonko próbujące czym prędzej czmychnąć. Uniósł fafle warg do góry prezentując swoje uzębienie w psychopatycznym uśmiechu, aby zaraz potem rzucić się w pogoń za szarakiem. Kilkanaście lat spędzonych na ciężkich treningach, walkach oraz wyprawach nie poszły na marne; jego kondycja była niemalże idealna, co prawda nieco się zapuścił ostatnio, ale nie na tyle, aby nie móc dogonić czegoś takiego jak zając.

Raz, dwa, Steele już Cię ma
Trzy, cztery, zaraz w Ciebie uderzy
Pięć, sześć, uciekaj ile sił
Siedem, osiem, myśl o swoim losie
Dziewięć, dziesięć, nie dla Ciebie sen


Dzięki otwartej przestrzeni zając nie miał gdzie umknąć - chyba, że do kolejnej jamy, na co jednak Stalowy nie zamierzał mu pozwolić. Siedząc niemal na ogonie zwierzęciu, nie atakował od razu; chciał wzmocnić jeszcze bardziej w strach w małym serduszku szaraka, bawił się nim dając mu złudne poczucie, iż ma szanse na ucieczkę. W pewnym momencie jednak rozwarł swoje paszczęki, aby z siła imadła zakleszczyć je na niewielkim ciałku bez problemu miażdżąc jego kości. Truchło wypuścił na ziemię, oblizując kufę. Jeden marny szarak nie zaspokoi głodu komuś tak rosłemu jak jemu. Musi się rozejrzeć za kolejnym.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Wto Lut 10, 2015 11:48 pm

Kolejna pogoń wymagała od niego oddalenia się od swojej pierwszej ofiary, przez co byłaby narażona na to, że ktoś inny mógłby ją sprzątnąć. Musi więc ukryć truchło za nim po nie wróci.
- Tyle zachodu. - fuknął pod nosem, marszcząc skórę dookoła niego w brzydkim grymasie, a szpecące jego mordę blizny jedynie pogarszały tyn widok. Biorąc ponownie szaraka w swój pysk rozejrzał się za jakaś kryjówką; nie dostrzegał jednak nic co mgło by za takową posłużyć, wzdychając się w myślach sam zabrał się za wykopanie niewielkiego dołu i wrzucenie tam truchła zakopując. Dobrze, skoro tą sprawę ma za sobą, pora poszukać kolejnej kolacyjki. Skoro był tu jeden szarak musi ich być też więcej, w końcu te stworzenia żyją w stadach. Czujnym więc spojrzeniem doglądał okolicy, a sterczące uszyszka były gotowe na wyłapanie najmniejszego dźwięku. Zaczynał sobie przypominać, dlaczego nigdy nie lubił polować; były zbyt nużące jak dla niego, to niemal jak część szkolenia dla młodzików, którzy musza nauczyć się cierpliwości, tropienia ofiary i innych tego typu rzeczy, które Kapitan ma opanowane do perfekcji. Odchodząc kilkanaście metrów od zakopanej zdobyczy natrafił na kolejną jamę, jednak czy była zamieszkana tego nie wiedział. Zrobił to samo co poprzednio, niemniej po kilkunastu minutach kopania nic się nie wydarzyło. Czerwone ślipie zmrużyło się, tworząc wąską szparę. Kapitan nigdy nie przegrywa! Strzepując więc z łap resztki brudu, ruszył dalej w poszukiwaniu kolejne dziury, która mogła sugerować bytność szaraka. Irytacja wzrastała w nim z każdą sekundą, wiedział jednak, że demon macza w tym swoje łapska, potęgując jego złość i świetnie się przy tym bawiąc. Warknął gardłowo, rzucając w myślach wiązankę przekleństw. Jak tylko to skończy, to już on mu przetrzepie ten przeklęty pysk tak, że nawet Lucyfer go nie pozna!
Trzepnął łbem, odzyskując panowanie nad własnymi nerwami, a tym samym trafiając na kolejną jamę. W duchu zaklął się na Antykreotra, że jeśli teraz na nic nie trafi pozwoli Azazelowi się tym zająć. Zaczął więc intensywnie kopać. Coraz głębiej, dalej ... Jeszcze trochę; w ten do jego uszów dotarł pisk, a po kolejnych paru ruchach łap zdążył dojrzeć przytulonego do ściany przerażanego zwierzaczka.
- Oh, jaki słodki mały przerażony króliczeeek. - wymruczał niemalże przesłodzonym tonem. On jednak nie znał czegoś takiego ja litość, przerażone spojrzenie stworzenia jedynie go nakręcało do tego, aby wybałuszyć jego bebechy. Z głodnym warkotem chwycił go za jedną z łap wyciągając na powierzchnię, wypuścił go jedynie po to, aby natychmiastowo przygnieść jego ciało do podłożą. Głośne piski mgły drażnić, jednak dla Stalowego były niczym symfonia strachu. Podobnie jak w przypadku poprzedniego zająca; zakleszczył w nim swoje zębiska miażdżąc jego kości. Nie wypuszczając go z pyska, ruszył wcześniejszą ofiarę. Wykopawszy ją, odszedł wraz z dwoma szarakami zostawiając po sobie jedynie czerwony ślad krwi, kapiący z jego kolacji.

zt.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 19, 2015 5:29 pm

Wlazł.

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 19, 2015 5:57 pm

Kierowałem się w spokoju do mojego poprzedniego miejsca, zastanawiając się gdzie mógłby przebywać jeden z alf wrogich stad, a dokładniej potrzebny był Asmodeusz. Z przywódcą Mglistych miałem zamiar się spotkać, jednakże zdecydowałem się do nich najpierw. W każdym razie idąc tak na Drogę Ku Szczytom, aby sprawdzić czy wszystko dobrze, dotarłem do rosłego alaskana, jednakże na pewno młodszego ode mnie. I trochę mniejszego, tylko, że to był szczegół. Nie moja wina, że byłem wilkiem.
- Czy mam przyjemność rozmawiać z Asmodeuszem? - spytałem, stając przed nim. Jak zawsze byłem uprzejmy wiedząc, że stado Krwistej Pieśni było złe. Wypadało jednak być kulturalnym. Może nawet wyjdziemy na dobrą drogę i Płomienni będą na lepszej pozycji.
Ach, spotkania i tak dobrze nie wróżą. Miałem nadzieję, że pies ma zdrowy rozsądek i mnie nie zaatakuje. Niestety, ale nie byłem tutaj sam, więc byłem bardziej bezpieczny. Poza tym miałem swoje doświadczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 19, 2015 6:14 pm

Szukaj szukaj aż znajdziesz powiadają nie? Ostatnio malamut miał jakieś ruskie szczęście, bo ktoś go wiecznie szukał a to nowi członkowie a to starzy a to rodzina kurna zalatany biedak. Malamut mierzył 80 w kłębie to też niski nie był, choć wilki do malutkich też nie należały to czarny aż tak nad nim chyba nie górował (?). Słysząc kroki nie zareagował od razu, dopiero gdy Ret się odezwał obrócił ku niemu swój pysk lustrując go nieco czarnymi oczami.
-Sinevo, słucham. - odparł na słowa psa takim swoim naturalnie chłodnym raczej tonem, nie wiedział czego płomienny od niego chciał to też czekał na jakieś słowa po co go szukał albo czemu zaczepiał.

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 19, 2015 6:47 pm

Na pewno nie byłem aż nadto wysoki. Może o pięć centymetrów - tyle ile przypada na porządnego wilka jakich mało. Kiedy tamten mnie lustrował, nie pozostałem dłużny. Nie patrzyłem jednak z wyższością, nie, wtedy nie mogłem być tym kim byłem. Jednak biła jakaś tam ode mnie duma. W końcu miałem tą alfę, którą złapałem dość szybko, trafiły mi się psy chętne poznać Jedynego, miałem zakupione wszystkie potrzebne rzeczy i jeszcze Sebesülta. Nic nie wskazywało na to, abym miał pecha.
- Fiamma - wypowiedziałem to przywitanie z naciskiem, aby to malamut wiedział z jakiego stada jestem. Przeciąłem powietrze ogonem, zaraz potem przechodząc do sedna sprawy. Jednakże chwilę wcześniej przez oczy przeszedł władczy błysk. Całkiem bez mojej woli. - Miło mi rozmawiać z alfą Krwistej Pieśni. Tym bardziej, że w naszym stadzie zaszły małe zmiany. Finnengan opuścił pozycję alfy i oddał je komuś innemu. Mnie.
Zachowywałem stoicki spokój. Nikt nie mógł mnie wyprowadzić z równowagi. Czułem się silny. Z tego też powodu mogłem bez problemu rozmawiać z Asmodeuszem. Jednak i tak nie byłem przepełniony pychą. Sam i tak nic bym nie zdziałał. Przecież z samym alfą nie ma stada. Dlatego musiałem dbać o dobro Płomiennych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Czw Lut 19, 2015 8:24 pm

Wilków ostatnio w krainie nie brakowało od wyboru do koloru, każdy był inny prawda? W końcu Asmo nie będzie uczył go ani pouczał jak ma być alfą, ani za pewne Ret jego. Wąż jakoś nie przerażał malamuta, każdy miał własne środki obrony Asmo nie był taki bezbronny jakby mogło się wydawać. Miał ochotę przewrócić oczami, on nie żył tu miesiąc czy dwa wiedział kim był czarny.
-Skłamałbym pewnie mówiąc że mnie też miło, jak cię zwą bo raczej nie będę do ciebie mówił czarny. - może choćby z głupiej grzeczności warto byłoby poznać imię nowego alfy płomiennej duszy. Jakieś maniery zachował malamut, po drugie Ret znał jego miano to i on by chciał poznać jego a czarny dziwnie by wyglądało jakby np powiedzieć Ej ty czarny. - prawie jak rasizm. Ret nie miał powodu do obawy,paniki czy tym podobnych malamut nie wyglądał na takiego który zaraz miałby mu do gardła się rzucić. Nikt nie uważał że Ret był głupi,

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pią Lut 20, 2015 5:31 pm

- Nie miałoby sensu ukrywania mego imienia. Restless. - Gdyby nie to, że i ja byłbym alfą, musiałbym się skłonić. Jednak na razie nie było potrzeby. Teraz pilnowałem węża, aby znów nie robił scen. Widocznie nie wydawało mu się, że pies ten mógłby sprawiać jakiekolwiek zagrożenie, dlatego wysunął jedynie język, owijając się wokół mej szyi i zwisając łbem w dół. Jakby się wybudził dopiero teraz, uważnie obserwował poczynania alaskana. Widocznie czuł się wdzięczny za to, że go uratowałem i próbował mnie chronić w zamian. Nie chciałem zajmować Asmodeuszowi bez sensu czasu, bo sam musiałem się sprężać. Przejść trochę krain, aby tylko przyjąć różnych członków, a następnie zrobić to zebranie. Miałem nadzieję, że Despair ich pilnuje...
- Teraz, kiedy ja jestem alfą, jak mają się stosunki pomiędzy Krwistymi a Płomiennymi? Nie chcę, aby głupota poprzedniego alfy wpłynęła na to jak inni będą myśleć o mnie. Mam w planach również spotkanie przywódcy Mglistych, jednakże to z tobą chciałem porozmawiać na początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pią Lut 20, 2015 6:15 pm

-Nie mówię że ukrywasz, po prostu lepiej znać miano nowego alfy. - nie owijał nigdy w bawełnę o dziwo zawsze mówił prawdę co było jego zaletą oraz wadą nie wspominając że to akurat dziwna cecha w tym stadzie. Nikt nie kazał nikomu padać na pysk przed obliczem alfy, ale nawet Asmodeusz wiedział że obcego alfę należy z jakimś szacunkiem interpretować oraz okazywać no chyba że ten drugi okazywał się totalnym gburem. Malamut nawet nie drgał ciałem jedynie kąciki warg gdy mówił lub uszy gdy coś usłyszał, poza tym siedział niczym posąg bez ruchu.
-Czyli Finnegan nie wiele ci powiedział? Ostatnio na spotkaniu trzech alf powiedział równoznaczne że mimo wtedy paktu z nami nie wywiązałby się z niego, sam pakt uległ zniszczeniu wtedy a my z mglistymi stworzyliśmy nowy jak pewnie łatwo się domyślić przeciwko wszystkim innym psom. - odpowiedział na słowa Reta, coś alfy się ostatnio zbyt często zmieniały.

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Sob Lut 21, 2015 10:50 am

Mimowolnie podniosłem kąciki ust, słuchając długiej wypowiedzi Asmodeusza. Wysłuchałem go, chociaż wszystko to co mówił wiedziałem. Przecież tam byłem, razem z Falą - nawet jeśli nikt nas nie widział. Zabawne wręcz. Nie mogłem jednak czuć się jakoś poniżony, bo skąd malamut miał wiedzieć. Schyliłem delikatnie pysk, unosząc jedną brew.
- Byłem tam, nie ma obaw. Jednakże teraz ja jestem alfą, nie Finnengan. Nie jestem nim. Czy dobrze zrozumiałem. Nic nie ulega "naprawie", tak? - Wyprostowałem się, przyglądając poczynaniom Asmodeusza. Wiem, że Finnengan zachował się dziecinnie. Również wiem, że Mgliści i Krwiści zawarli pakt. Ale gdyby tak Płomienni wyszli na prosto z współpracą, potępiając tych, którzy wyznają wiarę w demony? I osłabiają samego Jedynego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Nie Lut 22, 2015 7:10 pm

No tak userka zapomniała, a Asmo nie przywiązywał wagi do innych psów niż alfy wtedy. Może go nawet widział ale jakoś nie powiązał faktów.
-Oh, pewnie nie zauważyłem cię. Ja wcale nie mówię że jesteś nim czy zachowujesz się jak on, tylko że zająłeś jego miejsce może w końcu płomienni nie jako odżyją? - czy on komplementował czarnego? Nie do końca, uważał go kogoś bardziej godnego tronu niż Fin bo był starszy i chyba bardziej rozgarnięty od byłego alfy no zresztą pewnie wszystko się dopiero okaże.
-Raczej nie. - odparł ostatecznie, nie widział sensu ponownie spikać się z płomiennymi.

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pon Lut 23, 2015 5:30 pm

Sam poczułem się dość przyjemnie, słysząc jego słowa. Czy według niego to był komplement - nie wiadomo. Jednak dla mnie był i tyle. Asmodeusz był raczej ode mnie młodszy, aczkolwiek nie wydawało się, aby był tutaj krótko. To pokazało, że wie co mówi. Mruknąłem:
- Mogę przyrzec, że zrobię co w mojej mocy, aby Płomienni zyskali na sile.
Poczekałem moment, aby tamten odpowiedział co do paktu. Skinąłem mu tylko łbem na znak, że rozumiem. Czyli z Krwistą Pieśnią nie mamy sojuszu. Może na szczęście? Westchnąłem cicho. Teraz tylko musiałem mieć nadzieję, że spotkam przywódcę Mglistych równie szybko jak i Krwistych. Oblizałem kły, opuszczając wzrok na malamuta.
- No trudno. Może kiedyś wszyscy się ogarniemy i będzie całkowity pokój. Teraz muszę tylko spotkać się z przywódcą Mglistych. Ale i tak dziękuje za spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pon Lut 23, 2015 8:06 pm

Na pewno nie było to kłamstwo, bo malamut nie potrafił kłamać a czarny niech uważa co chce i jak to rozumie przecież nic mu nie narzuca.
-Wiem, może i tak pożyjemy zobaczymy. - odparł na słowa psa.

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pon Lut 23, 2015 8:13 pm

Uśmiechnąłem się tylko, powoli odchodząc. Nie było nic do dodania. Nie chciałem wojny, w żadnym wypadku. Jednak jeśli to oni ją wywołają, nie mam zamiaru grzać miejsca. Wąż wyjrzał tylko spod futra na malamuta, podnosząc się i rozstawiając wachlarz. Wyszczerzył kły, sycząc. Po tym się położył i odpoczywał dalej. Nie miałem nawet serca go karcić.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asmodeusz
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 863
Join date : 08/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne:: Obroża Hermesa
Wynagrodzenia stadne: -

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Pon Lut 23, 2015 8:29 pm

wyszedł z.t

__________

*,*,*,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Sob Maj 02, 2015 9:40 pm

Biegł, biegł ile miał tylko sił w swoich pokracznych łapkach. Nie wiedział, gdzie kończą się granice tych Upadłych, a gdzie może się czuć już względnie bezpieczny. Bo nie oszukujmy się, całkowicie bezpieczny nie będzie się czuć nigdy, jest tu całkowicie obcy, nie ma pojęcia do kogo się zwrócić o jakąś pomoc, gdzie się udać, aby odnaleźć chociażby jakiś kącik dla siebie.
- Oupf ... - wypuścił całe powietrze, gdy zahaczył przedni łapkami o jakiś kamień i uderzył pyszczkiem prosto w twardą nawierzchnię. W perłowych tęczówkach stanęły łzy.
- Mamo ... - wyjąkał pod nosem, zaciskając powieki z całych sił. Dlaczego musiała odejść? Gdyby wciąż żyła, nie musiałby nigdzie odchodzić, mogli by dalej razem prowadzić swoje szczęśliwe życie, bawić się razem, chroniła by go, a w chwili gdy by dorósł on mógłby ją chronić.
Zacisnął pazurki na podłożu, tworząc w ziemi bruzdy.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siewca
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 164
Join date : 07/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Sob Maj 02, 2015 10:14 pm

Ogromne cielsko sunęło po ziemi, stąpając głośno. Nie mógł być cicho, nie potrafił. To wszystko przed tą klątwę, przez to, że był tym pieprzonym umarlakiem z pieprzonymi wadami. Tylna łapa coraz bardziej dawała mu się we znaki. Wyraźnie kulał, a przez to był niezdolny do podejścia ofiary na tyle cicho i spokojnie, aby zaatakować z ukrycia i bez ostrzeżenia. W otwartym pościgu szczególnie z szybszą personą nie miał szans. Życie go nie rozpieszczało. Splunęło mu przed łapy - radź sobie - krzyknęło i podłożyło pod łapy kłody. Ale on się nie potykał. On budował sobie z nich mosty.
Wciągnął powietrze przez nozdrza i od razu wyczuł zapach czyjegoś ciała, innego psowatego. Wyraźnie wychwycił dźwięk kołatającego serca i pulsowanie krwi w żyłach. Napędziło go to, jak strach napędza drapieżnika, który ściga ofiarę. Zapomniał o bólu, a jego źrenice rozszerzyły się zakrywając białka. Oblizał pysk; niepokojący gest, doprawdy. Powoli ruszył w stronę nieznajomego.
Szczenię. Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i podszedł jeszcze bliżej, oczywiści był dobrze słyszalny i zauważalny. Zmarszczył psyk delikatnie. Biała puszysta kulka do złudzenia przypominała mu kogoś bliskiego. Tyle, że... on praktycznie nie miał bliskich. Nie licząc siostry i...
- Do diabła.
Świetnie określił swoją sytuację w tym momencie. Miał przed sobą syna. Chociaż lepiej żeby nie przyznawał się do osobnika, który na kolację żre grunt i kwiatki. Wiedział, oh bardzo dobrze wiedział, że tak się stanie jak go zostawi. Z matką. Gdzie była? Nie wychowała go? Mógł się tego spodziewać.
- Przestań maltretować tę ziemię i wstań w końcu, albo sam cię podniosę. 
Zdecydowanie nie brzmiał jak idealny tatuś.
Rodziny się nie wybiera, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Sob Maj 02, 2015 10:39 pm

Pochłonięty w swoich ciepłych wspomnieniach o matce nawet nie zwrócił uwagi, gdy ktoś się do niego zbliżył. Dopiero ostry głos zmusił go do brutalnego powrotu do rzeczywistości. Pociągnął nosem, unosząc łepetynę i rzucając nieznajomemu złowrogie spojrzenie szklących się jasnych ślepek. Kim był ten obcy? Dlaczego przeszkadzało mu to, że sobie leżał? Mimo wszystko nie miał ochoty teraz na robienie sobie kolejnego wroga to też podniósł się do siadu.
- Idź sobie. - fuknął jednak w pewnym momencie z delikatną chrypą w swoim głosie. Zwrócił się do upadłego tyłem, zwieszając swoje spojrzenie. Miał lichą nadzieję, że tym gestem spowoduje, że pies w magiczny sposób zniknie. Miał wrażenie, że jak na chwilę obecną wszyscy, których napotkał woleli by bardziej, aby zdechł niż pokazywał się im na oczy.
Uniósł jedną łapę wytarłszy nią czarny węgielek na końcu noska i odstawił na podłoże. Nie miał bladego pojęcia, że osobnik za nim to jego ojciec. Nigdy właściwe o nim nie słyszał, matka też zwykle unikała tematu. A i on sam nie jakoś nigdy nie zagłębiał się w temat swojego stworzyciela, dobrze mu było samemu z matką, więc ojciec tak naprawdę nigdy nie był potrzebny. Nawet teraz, ani przez moment nie przyszło mu do głowy, aby spróbować odnaleźć swojego drugiego rodziciela.

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siewca
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 164
Join date : 07/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Nie Maj 03, 2015 11:37 am

Doskonale usłyszał jak malec pociąga nosem. Mazgaj, przebiegło mu przez myśl, choć wiedział, że nie powinien w taki sposób odbierać jego zachowania. To nie była jego wina, a wina Siewcy, który po prostu uciekł od obowiązku bycia ojcem. Nie pokazał białemu odpowiedniej ścieżki, spieprzył wszystko. Nie dziwił się więc teraz, że szczenię zachowywało się tak, a nie inaczej. Matka zapewne rozpieszczała go, traktowała pobłażliwie - jak zresztą każda kobieta  kochająca swoje dziecko. I to wszystko brzmi jakby żałował za swój błąd. Ale nigdy tak nie było, nie znał bowiem takiego uczucia, a przynajmniej głęboko wierzył w to, że nie znał.
Jednak jakimś cudem ich drogi się skrzyżowały. Mógł to naprawić i spróbować wychować syna na kogoś znacznie silniejszego niż jest teraz. Wizja, że mały mazgaj rzeczywiście mógł wyrosnąć na prawdziwego i niepowtarzalnego wojownika podobała mu się. Bardzo. 
Przewrócił oczami, gdy biały odwrócił się od niego i po prostu go zbył. Jasne, nie pamiętał Siewcy.
Szybkim ruchem rozwarł szczękę i zacisnął ją na grzbiecie malca - nie za mocno, aby nie uszkodzić organów, ale z taką siłą, aby zrozumiał, że w jego ciało wbijają się zęby. Odwrócił potomka w swoją stronę, mrużąc jasne ślepia. Puścił.
- Nigdy nie odwracaj się w stronę nieznajomego plecami, Malvoro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Malvoro
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 204
Join date : 21/04/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Nie Maj 03, 2015 12:12 pm

Czując jak zębiska wbijają się w jego ciałko serce podeszło mu na moment do gardła. Natychmiastowo włączył się w nim odruch wyrwania się z wrogich szczęk, to też zaczął się wiercić.
- Puszczaj! - warknął. I nawet nie musiał długo czekać, aż szczęki ustąpiły. Burknął coś pod nosem, otrzepując się krótko. Zastygł jednak w pewnym momencie z szeroko otwartymi ślepkami, które powoli uniosły się na facjatę nieznajomego.
- Skąd wiesz jak mam na imię? Kim jesteś!? - odskoczył jak oparzony do tyłu, unosząc fafle warg do góry ukazując biel swoim zębisk. Coś mu się nie podobało w tym psie. Wygląd? Zachowanie? Ton głosu? A może po prostu to, że coś wewnątrz mu mówiło, że jest mu on bliższy niż mógłby kiedykolwiek przypuszczać.
Przestał szczerzyc zębiska, ale wciąż utrzymywał pozycję gotową do odskoku, czy też obrony swojego żywota, acz postawione uszy wskazywały na to, iż wyczekuje odpowiedzi. Tylko właściwie co zrobi, gdy jego przeczucia się sprawdzą?

__________

I can't stop until the whole world knows my name

Cause I was only born inside my dreams

rodzina: Siewca - ojciec. Matka nie żyje.
przyjaciele: Jesteś do mnie podobny jak do brata brat.

Głos




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Siewca
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 164
Join date : 07/11/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   Nie Maj 03, 2015 12:55 pm

Spodziewał się takiej reakcji, ba, był pewny, ze młody właśnie tak zareaguje. Jednak nie powinien kłapać szczękami na wszystkie strony. Dużo szczeka, a mało gryzie. Brak szacunku do starszych, szczególnie tych wrogo nastawionych może się skończyć dla niego naprawdę nieprzyjemnie. 
Na jego lico wkradł się niewyraźny, niepokojący uśmiech. Zastrzygł uchem i głosem pełnym znudzenia i obojętności odezwał się do białego patrząc w jego jasne oczy. Odziedziczył je po Siewcy, z pewnością.
- Nigdy nie zastanawiałeś się dlaczego zostałeś sam z matką? Gdzie jest twój ojciec? Zrozumiem jeśli nie, na twoim miejscu też nie chciałbym mnie znać. Ale jestem i powinieneś wiedzieć, że wcale nie zostałem pożarty przez hordę wściekłych szczurów... czy coś.
Czy ckliwy moment poznawania się mieli już za sobą? Świetnie.
Widząc drobne kiełki syna zaśmiał się. Również podniósł swoje fafle odsłaniając znacznie lepiej zbudowaną i rozwiniętą broń. Kłapnął pyskiem w powietrzu.
- Podoba mi się to, że próbujesz walczyć. Może nie wychodzi ci to, ale próbujesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórze kwiatów   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze kwiatów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Wzgórze Czarownic
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Offtop - Rozmowy NIEKONTROLOWANE :: Archiwum-
Skocz do: