wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sad Owocowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 5:40 pm

Roześmiała się, gdy córka skoczyła na jej grzbiet niby to z 'zaskoczenia'.
- Oczywiście, że możesz! Spróbujemy też namówić twoje rodzeństwo i Hanie do przyłączenia się do nas, co ty na to? - gdyby zdawała sobie sprawę, że biała jest niemal parę metrów dalej. Skupiona na swojej córce nie zwracała zbytnio uwagi na otoczenie, równie dobrze mógłby teraz wpaść jakiś demoniczny i ukręcić jej kark, a on by się zorientowała dopiero jakiś czas po fakcie.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 147
Join date : 15/12/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 10:25 pm

Postawiła uszy na sztorc i energicznie pokiwała łbem, gdy dosłyszała słowa mamy. Wtuliła się łebkiem w sierść na jej szyi.
- Będziemy wielką rodziną, tak?
Zagabnęła nieco ciszej, gdy to legła przylegając do ciała Fabienne. Nieco się uspokoiła. Znowu czuła ciepło i ten przyjemny, różany zapach bijący od rodzicielki. Przymknęła orzechowa ślepka. Ogonek już z mniejszym impetem poruszał się na boki po trawie. Poczuła się tak, jakby wróciła do chwil, gdy była jeszcze młodziutka. Zawsze przy matuli, pod jej opieką. Ciągle towarzyszył jej ten przyjemny zapach i ciepło. Tyle wystarczyło, by energiczna kulka się uspokoiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 10:57 pm

- Oczywiście, skarbie. Będziemy jedną wielka rodziną. - obróciła swój pysk jeszcze bardziej, aby otrzeć się swoim polikiem o łepek córki. Otuliła ją skrawkiem swojej peleryny i przytuliła do siebie mocniej. Gdyby jeszcze udało jej się odnaleźć i namówić Katarinę do powrotu do stada, wtedy było by jak dawniej. Przymknęła swoje szare ślepka.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 147
Join date : 15/12/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 11:03 pm

Yu uśmiechnęła się uradowana tym faktem. Wcześniej życie tylko z matką, a teraz ze stadem - z nową, wielką rodziną. Siostra Andromeda, bracia Adireal i Forneus, Hana i inni. Nie mogła się doczekać tej chwili. Będzie tak wesoło. Na samą myśl cicho zachichotała pod noskiem.
- Już chcę, żebyśmy byli wielką rodziną. Będzie tak miło w dużym gronie. Nauczę się polować dla nas!
Złożyła w tym momencie jakby obietnicę. Tak! Zostanie najlepszym łowcom i zapewni pożywienie Różanym. Najpierw tylko będzie się musiała podszkolić. Popracuje i pewnie dojdzie do perfekcji. Otarła się lekko łbem o sierść matki. Przez ten cały czas obejmujący rozłąkę jej woń się zmieniła. Zapach matki zanikł. Teraz znowu chciała mieć przy sobie chociaż trochę rodzicielki - jej kojący zapach. Zawsze to coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 11:27 pm

Hana stała tak, wlepiając wzrok w charcicę i małą Yuki. Nie chciała przerywać tego miłego spotkania, więc podniosła szalik, okrywając się trochę. Ile by zrobiła, aby tych kłopotów było mniej. Ile by zrobiła, żeby być na miejscu małej suczki. Czekała, aż nie ochłonie by odejść. Gdyby ruszyła teraz mogłaby wydać swoją obecność, straciłaby równowagę i wywaliła - miałaby przekichane. Teraz, skoro jej nie widziały to trzeba było to wykorzystać. Nastawiła uszy, aby nie próżnować. Wyłapała słowa, które jej dotyczyły, podnosząc wzrok z iskrami nadzieji. Zalały je pytania bez odpowiedzi, gasząc nały pożar w sercu Hany.
Odetchnęła głęboko, powoli wstając. Zrobiła kilka kroków, bardzo chwiejnych. Omal nie wywróciła się przy następnym. Zaraz po tym odzyskała równowagę i z mniejszym trudem doszła do suczek. Uśmiechnęła się, trochę sztucznie, ale kto by się przejmował.
- Fabienne... Hej Yuki. Przechodziłam obok i was zobaczyłam. Przeszkadzam? - Choć tak bardzo grała, nie szło jej najgorzej. Skoro nie dostrzegły chudej postury kundelki to mogła spokojnie udać, że NIC nie słyszała. Utkwiła na moment smutny wzrok w Fabienne, przemieszczając błyskawicznie na szal. Nie chciała patrzeć na Yuki, po co ją w to mieszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 11:39 pm

- Haha, w takim razie liczę już na ciebie i twoje suuuper zdolności łowieckie. - połaskotała ją łapą po boku, uchylając jedną powiekę. Słysząc jednak znajomy głos, otworzyła i drugą, a by wlepić zaskoczone spojrzenie w jasne lico Hani, zaraz jednak pozwalając, aby zaiskrzyło się w jej spojrzeniu to samo ciepło, którym obdarowywała córkę.
- Dobrze się składa, że jesteś Hana. - odparła łagodnie, acz jej uszka same przytuliły się do łebka zdradzając tym samym mimowolne podenerwowanie borzoiki. Obawiała się nieco spotkania z białą, jej serducho od razu zaczęło bić nieco mocniej. Odetchnęła w myślach głęboko. - Podejrzewam, że masz do mnie wiele pytań związku z ostatnim wydarzeniem, prawda?
Spuściła nieco spojrzenie, wlepiając ją w główkę podrostka. Przytknęła swój nos do jej czółka, aby w ten sposób panować nad swoimi emocjami.
- Wyjaśnię Ci wszystko, jeśli tylko chcesz, ale na razie mam do ciebie jedno pytanie, oczywiście nie musisz odpowiadać od razu; czy zechciałabyś razem ze mną i Yuki należeć do nowego stada? Zwie się Róża Wiatrów, jest stadem dobrym, więc nic złego by Cię w nim nie spotkało. Bylibyśmy tam razem. - uśmiechnęła się w jej stronę zachęcająco. Chciała mieć biała przy sobie, nie mogła by ją zostawić samej w mglistych.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 147
Join date : 15/12/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Lut 28, 2015 11:50 pm

Nie spodziewała się nagłego "ataku" ze strony mamy. Zaczęła się śmiać, gdy zimny nos matki wodził po jej ciele. Niestety ona nie miała tak długiej sierści, więc była bardziej wrażliwa na dotyk mokrych nozdrzy. Zaczęła się wiercić w celu uniknięcia łaskotek w najbardziej delikatnych miejscach. Niestety lub stety cała ta przyjemna chwila została przerwana. Z lekkim zdziwieniem przyjrzała się matce. Chwila. Ktoś przyszedł. Zerknęła w kierunku Hany. Nieco zniżyła łuk brwiowy i cofnęła uszka. Znowu to uczucie, acz tym razem silniejsze. Zazdrość. Znowu ją to dopadło. Po rozłące chciała spędzić czas tylko z mamą, ale te chwile zostały przerwane. Przewróciła się na brzuch i odwróciła wzrok. W ciszy obserwowała swoje przednie łapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Nie Mar 01, 2015 12:20 am

Nie dziwiła się zaskoczeniu. Nawet temu ciepłu, którym próbówała obdarować Haną. Ta jednak odrzuciła to smutnym wzrokiem. Cieszyła się. Zwłaszcza ten jeden z gwoździ w jej sercu, który wycelowany był od Fabienne. Miał szansę teraz wypaść i pozwolić, aby rana się zagoiła. Jednak jakaś mała istotka trzymała go kurczowo, aby tylko nie opuścił swojego miejsca. Przynajmniej nie teraz. Sama Hana też była poddenerwowana, ale próbowała tego nie okazać. Jej serce mimo wszystko nie przyspieszyło. Nie miało już po co. Zranione, zbite i zalane łzami. Nie mogło dobrze funkcjonować. Albo zostanie taka jaka jest, albo pójdzie w innym kierunku... bardziej trudnym i niedostępnym dla niektórych.
- Czekałam na ciebie - wyszeptała cicho, niby to do siebie. Oderwała wzrok od szalika, patrząc na suczkę, która ją unikała - najwyraźniej. Westchnęła smutno, dając wszystko powiedzieć Fabienne. Zaraz po tym zaczęła się zastanawiać, patrząc na łapy, które nerwowo drgały. Czyżby charcica myślała, że biała zgodzi się od razu i rzuci w ramiona? Kiedyś tak, teraz było wszystko bardziej skompilowane.
- Nie potrafię teraz podjąć decyzji; nie znając odpowiedzi na tyle pytań. Nie miałoby chyba sensu, abym dołączyła, gdybyś ty miała mieć przeciwną ścieżkę niż moja - i niemalże dopowiedziała jeszcze trzy słowa, powstrzymując przed tym w ostatniej chwili. Tak szybko jak przyszło, tak szybko zniknęło. Przy małej Yuki oba sama nie miała zamiaru się tłumaczyć. Tym bardziej z tych kwiatów i szarlotki za drzewem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chibisuke
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 24/02/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Nie Mar 01, 2015 9:39 pm

Węsząc z nosem blisko przy ziemi szedł za znajomym zapachem . Zdecydowanie zapach należał do Fabienne . Suczka Borzoi była pierwszą "osobą" jaką napotkał zaraz po zejściu ze statku. Tylko ona potraktowała go z ciepłem i czułością prawie jak własnego szczeniaka i dołączyła do stada.
- Matko - uradował się na jej widok i pomachał radośnie ogonkiem - cieszę się ze cię widzę, chciałem.. - urwał w pół słowa potem zastygł w bezruchu zauważywszy Yuki i Hanę. Ojeju znowu się komuś wpieprzył i pewnie znów go nie polubią, albo dostanie burę. Zasmucił się, spuścił uszy i ogon wycofał się cicho i powolutku za Fabienne, by poczuć się bezpiecznie - przeeepraszzzam - jęknął zmieszany i spanikowany do borzoiki. Nie uszło jego uwadze, że Yuki pachniała jako on tylko Hana różniła się zapachem, pachniała zupełnie jak tamten wilka, ale chyba nie miała złych zamiarów wobec Fab
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 147
Join date : 15/12/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Nie Mar 01, 2015 10:27 pm

- Ja może spróbuję już coś upolować.
Stwierdziła zerkając na matkę, po czym wstała i ruszyła w miarę w kierunku północy.

zt

//Nie będę wadzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Nie Mar 01, 2015 10:35 pm

'Czekałam na ciebie...'
To wystarczyło, aby Anielica poczuła jak jej serce pęka. Złapała gwałtownie powietrze, walcząc z tym, aby nie uronić teraz łez. Nie chciała płakać, nie przy Yuki, musiała zachować spokój. Sumienie niemal od razu ją zaatakowało; zawiodła, tak jak ją zawiedziona tak i ona zawiodła.
- Przepraszam, Haniu wybacz mi! - wyrzekła, wlepiając w nią niemalże błagalne spojrzenie. Nie chciała tego, nie potrafiła jednak wtedy spojrzeć w jej oczy, teraz tez nie potrafiła. Zadrżała nieco, otulając się szczelnie czerwienią peleryny.
Coś ty najlepszego uczyniła, Anielico?
- Ja po prostu nie wiedziałam co mam zrobić, Haniu. Jej nagłe pojawienie się mnie zaskoczyło, całkowicie; sprawiło, że to grunt, który do tej pory wybudowałam zapadł się. Naprawdę nie chciałam Cię zawieść. Oh, moja droga, nawet nie wiesz jak mi jest teraz za siebie wstyd! - zakryła ślepia łapą, wykrzywiając wargi w zdruzgotanym wyrazie pełnego żalu i gniewu do samej siebie. O Jasności, czemu to rzucasz na mnie tyle wyzwań? Czego chcesz mnie nauczyć po przez te problemy? Czy nie dostatecznie już wycierpiałam? To sprawdzian mej wiary? Wierzę i wierzyć nie przestanę!
- Ja chce Cię mieć przy sobie, Haniu. nie chce Cię zostawiać samej w Mglistej Myśli. Myślałam ... Myślałam, że moglibyśmy stworzyć razem rodzinę w nowym stadzie, być razem ... Przepraszam, pewnie za dużo sobie po prostu wyobraziłam. - zsunęła powoli kończynę na podłożę z ciężkim westchnięciem. Może Hania wcale nie zamierzała zostawać przy jej boki na dłużej, a sama borzoika nauczyła się już, aby nie trzymać nikogo przy sobie na siłę.
Postawiła nagle uszka, kierując spojrzenie za odchodzącą córką. Jęknęła w duchu, chyba właśnie zawaliła kolejną sprawę. Najwyraźniej to wszystko ją przerasta, może wcale nie jest gotowa do przebywania w towarzystwie, może powinna tkwić w zamknięciu odseparowana od innych.
- Uważaj na siebie. - szepnęła tylko zań, chrząknąwszy cicho, aby pozbyć się drżenia głosu. Kątem oka zerknęła na biała suczkę, zahaczając spojrzeniem jedynie o jej kufę, bała się zerknąć w oczy i ujrzeć w nich coś, co mogło by całkowicie ją złamać. W ten dotarł do jej znajomy i wesoły głosik, obróciła smukły pysk, aby zerknąć na przybyłego szczeniaka. Postarała się przywołać drobny uśmiech.
- Witaj Chibi. - odparła pieszczotliwie zdrabniając jego imię. - Czego potrzebujesz?
Przechyliła łeb, gdy urwał w połowie i schował się za nią. Czyż by się bał Hani? Obrócił pysk, aby trącić małe nosem w łopatkę.
- Nie bój się, nikt Ci krzywdy nie wyrządzi.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pon Mar 02, 2015 4:50 pm

Westchnęła cichutko, słysząc jej słowa. Chciała tak bardzo powiedzieć jej, że wybacza i przytulić tak jak wtedy w jej jaskini. Jednakże próbowała mieć swoją godność, honor. Nie mogła zapominać o słowach, które powiedział do niej tata. Nie mogła zapominać kim jest. 'Chce pomóc, bo sama sobie nie potrafię pomóc, ale tobie jakoś mogę, spróbuję!' Schowała pysk w szaliku, powstrzymując się od kilku łez, które i tak spłynęły z jej oczu. Otarła je szybko, aby nie został żaden ślad po nich.
- Ja... ja chciałam oddać za ciebie życie, wtedy, z wampirzycą, bo bałam się, że zrobi ci krzywdę. Zależy mi na tobie, Fabienne - pociągnęła nosem, niepewna tego co charcia sobie pomyśli. Oraz mała Yuki, która odwróciła się do niej tyłem. Najwyraźniej popełniła duży błąd, wychodząc z ukrycia. Mogła odejść, pogodzić się z tym i zapomnieć. Czy nie tak powinno to wyglądać? Chuda suczka, która odeszła od swojej przeszłości, żyjąca teraźniejszością w Mglistej Myśli. Kto by powiedział, że jej przyjaciółka będzie pragnęła zabrać ją gdzie indziej. Jak małą, słodką zabawkę.
- Bardzo bym chciała znać odpowiedzi na kilka pytań, Fabienne. Całkowicie prawdziwe odpowiedzi. Bez nich nie podejmę decyzji - wyszeptała, wyciągając mordkę spod szalika. Wzdrygnęła się, słysząc słowa suczki. Wydawało się, że celowo użyła ostatniego sformułowania. Jakby czytała w jej chaotycznych myślach, w których sama nie potrafiła się odnaleźć. Odrzuciła tą myśl, nawet gdy przypomniały jej się prezenty. Kiedy dostrzegła odchodzącą Yuki pod pretekstem polowania, wiedziała, że to nie dlatego stąd sobie idzie. Była wręcz pewna, że dobrze bawiła się z mamą. A ona - przychodząc do nich zniszczyła tą atmosferę swoją smutną aurą. Spuściła pysk, żeby nie widzieć charcicy, która celowo unikała jej wzroku. Ona również. Nie dałaby rady patrzeć w jej błagające spojrzenie, aby jej wybaczyła. Aby była z nią w Róży Wiatrów. Jednakże czy dobre stado chciałoby taką suczkę jak ona?
- Nic się nie stało - choć miała dobre intencje, głos lekko się jej załamał. Posłała delikatny uśmiech w stronę szczeniaka. Miała tak dużo do powiedzenia, ale wolała milczeć. Musiała się nauczyć skoro zawsze może i stracić ją - przez swoją głupotę. Nawet teraz gdyby jej nie wyszło, gdyby pogorszyła sprawę, nie poddałaby się. Po zrozumieniu tego co borzojka miała na myśli musiałaby jej wybaczyć. Nie chciała zostawać sama, bez niej.
- Możesz porozmawiać z... mamą. Ja poczekam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chibisuke
Szczeniak
Szczeniak
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 24/02/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pon Mar 02, 2015 8:06 pm

Chibi postawił radary do góry i przyglądał się z ciekawością obu samicom, zwłaszcza Hani zza nóg borzoiki. Serio chyba im przeszkodził w czymś ważnym. Tak, bał się Hani i nie ukrywał tego, jakoś, gdzieś podświadomie się jej bał i nie chciał podejść bliżej i się przywitać. Nawet słowa borzoiki nie mogły tego zmienić. Mimo, że obie siliły się na przyjacielskie gesty widać było że ich wcześniejsza rozmowa była poważna, a on im wdepnął w sam środek nieproszony. Miał wyczuloną empatię wiec wiedział co i jak.
-Ojej czy to przeze mnie tamta suczka sobie poszła - westchnął i spuścił smutno łeb, chciał się w końcu z kimś zaprzyjaźnić. - Mówiła, że idzie na polowanie ale to chyba moja wina - podniósł znowu łeb do góry i utkwił swoje błękitne ślepia w ślepiach Fab.
- Właściwie chciałem ci tylko powiedzieć, że spotkałem dziś nowych kolegów i to w w moim wieku. Prawie się z nimi zaprzyjaźniłem tylko... - znów głos szczeniaka posmutniał - ich rodzice nie byli zadowoleni. Pachnieli identycznie jak ona - ojej znowu dał plamę nie powinien się tak wyrażać o nieznajomej, przecież jego słowa mogły suczkę urazić.
- Czemu inni pachną inaczej od nas? - Chibi wiedział, że należy do stada Róży Wiatru. Fab poinformowała go o tym na samym początku, ale o innych nie miał pojęcia, a tym bardziej o relacjach między stadami. Nie czekał na odpowiedź dowie się tego potem jak nie będzie zajęta.
- To ja już może też sobie pójdę i coś upoluję. Wyszedł za nóg borzoiki i podszedł trochę bliżej niepewnym krokiem w stronę Hani, ale ciągle trzymając się na dystans i utrzymując bezpieczną odległość. Ukłonił się suczce, spuszczając głowę w dół i rzekł do niej w swoim naturalnym dialekcie.
- しつれいします。 - po czym wybiegł z sadu.

z/t

Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pon Mar 02, 2015 9:03 pm

- Levi nie zrobiłaby mi krzywdy. - mruknęła pewnie, chociaż gdzieś tam wewnątrz niej zajaśniał jakiś powątpiewający płomyk, to jednak szybko go zgasiła. Nawet jeśli demoniczna ugryzła ją przy pierwszym spotkaniu, robiąc sobie z niej coś w rodzaju kolacji, to wiedziała, że teraz by się na to nie odważyła. Powoli podniosła się do pozycji siedzącej.
- To wspaniale. - odparła szczerze na słowa szczeniaka. Naprawdę się cieszyła, że on jak i zarówno Yuki zdobywają nowych przyjaciół, najwyraźniej miały w tym więcej szczęścia, i zdolności niżeli ona sama, bo jak na razie to przyjaciół mogła policzyć na palcach jednej łapy.
Skromnie. Nawet bardzo.
- Odpowiem ci na wszystkie pytania, przysięgam. - nagła determinacja i siła zabrzmiała w jej delikatnym głosie, gdy zwracała się ponownie do białej. Tym razem już nie unikała spojrzenia, zajrzała prosto w błękitne szkliste lazury Hanii. Skierowała jedno z radarów ku tyłowi, otwierając już pysk, aby odpowiedzieć również i Chibiemu, ale nie zdążyła, gdyż podobnie jak Yuki postanowił wywinąć się polowaniem. Chciała go zatrzymać, podobnie jak córkę, ale wiedziała, że musi też załatwić sprawę z Hanią. Muszą sobie wszystko wyjaśnić ... nie. To Anielica musi jej wszystko wyjaśnić. Uniosła jedną z łap z zamiarem zagarnięcia mglistej do siebie, ale ... Ale nie wiedziała, czy może sobie w tej chwili na taki gest pozwolić. Siedziała więc przez moment z niemal zapraszającym geście, odchylając przy tym czerwień materiału, mając lichą nadzieję, że jednak Hania da się skusić i pozwoli ponownie poczuć ciepło swego ciałka.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pon Mar 02, 2015 9:28 pm

Spojrzała na Fabien, widząc jak ta próbuje ją przekonać, że była bezpieczna. Mimo wszystko biała nie czuła się bezpiecznie w towarzystwie tamtej. Wręcz gorzej - czuła, że suczka była bardzo do niej negatywnie nastawiona. Nie podobało jej się to, że charcia wtedy płakała, jednak naszła ją myśl, że była z Levi w podobnej sytuacji jak teraz. Starała się mimo wszystko zająć czymś innym. Na przykład słuchaniem tego co mały ma do powiedzenia. Właściwie nawet znała jego imię. Chibi. Dość słodko jak sam osobnik. Długo tak nie potrafiła odwracać swojego wzroku, bo ponownie spojrzała na Fabienne.
- Nie wiedziałam, że ona nic ci nie zrobi - wyszeptała, zaraz potem słysząc słowa charcicy skierowane do niej. Podniosła łeb, czując, że powinna uraczyć ją choć jednym spojrzeniem. Choć tamta nie powstrzymywała się od spojrzenia głęboko w oczy Hani, ta przeciwnie. Nie miała odwagi, aby spojrzeć, bo bała się tego co może odczytać z jej ślepi. Dlatego tylko przez kilka sekund bez żadnego zastanowienia i myślenia o czymś innym bez problemu wpatrywała się w szare spojrzenie. Słysząc słowa szczeniaka, że odchodzi, zaśmiała się sucho, kiedy zniknął w oddali.
- Chyba zrażam je swoją osobą. Już drugi szczeniak wymiguje się polowaniem.
Na początku owym gestem była w duchu zniesmaczona. Jeszcze nic jej nie powiedziała, ale obiecała i już zapraszała ją do siebie. Tylko, że białej brakowało tego pięknego zapachu i delikatnego futerka. Westchnęła mimowolnie, robiąc kilka kroków dzielące je od siebie. Powoli wtuliła się w Fabienne, poprawiając szalik, aby było jej wygodniej. Od razu dotarł do niej bardzo specyficzny różany zapach. Przymknęła oczy, zauroczona tą chwilą. Minęło to kiedy przypomniało jej się dlaczego tak wyszło.
- Chciałabym wiedzieć kim jest ta wampirzyca. Nie tylko jak się nazywa, ale kim dla ciebie jest - nie siliła się nawet na jakiś stanowczy czy głośny ton. Powiedziała to cicho, delikatnie, bo wiedziała, że ta na pewno usłyszy. Nawet nie zamierzała owijać w bawełnę, mówić jak bardzo jej brakowało charcicy. Nawet jak nie widziały się krótki czas to już tęskniła. To chyba nie wróżyło zbyt dobrze. Miała tylko nadzieję, że coś z jej domysłów będzie prawdziwe. Albo sama Fabien powie prawdę. Już nawet wiedziała o co zapytać następnym razem. Nie wszystko na raz, nie chciała jej przytłoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sro Mar 04, 2015 4:00 pm

Owinęła swoje łapki w okół ciałka Hani, przytulając ją delikatnie do siebie. Jej również brakowało jej bliskości, i teraz gdy jej serce zabiło mocniej ściskając się zaraz w żalu i tęsknocie, zdała sobie sprawę jak bardzo. Wsunęła nos pod jej szal, napawając się i jej zapachem.
- To .. To moja partnerką ... Ma na i mię Levi - zaczęła powoli, zaciskając powieki z całych sił, jak i wtulając się w osobę Hani nieco mocniej. Nie chciała teraz widzieć możliwego obrzydzenia; w końcu nie często się dowiadujemy, że druga osoba jest nagle zainteresowana przedstawicielami tej samej płci. Odetchnęła cicho, powoli pozwalając sobie na odsunięcie się od suczki. Jednak spojrzenie swoje utkwiła w palcach przednich łapek. - A może powinnam powiedzieć była partnerka. Poznałam ją niedługo jak tu przybyłam i przeżywałam pierwsze problemy z powodu złamanego serca. Ona wyciągnęła do mnie łapę i obiecała, że zawsze będzie przy mnie. Niestety, ale złamała ta obietnicę kilkakrotnie, a teraz własnie był kolejny raz. To kolejny raz, kiedy wróciła, odchodząc bez żadnego słowa, zostawiając mnie całkowicie samą. Zaufałam jej, ale najwyraźniej dla nie jest to niczym. Oczywiście, że jej to wybaczyłam, chociaż zaklinałam się na Jasność, że tego nie uczynię, ale nie potrafię. Wybaczyłam, ale nie wiem czy potrafię ponownie zaufać.
Otarła polik, po którym spłynęła jedna łza o skrawek materiału na swym barku.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sro Mar 04, 2015 6:37 pm

Westchnęła mimowolnie, czując jak ta ją obdarowuje pięknym gestem. Nastawiła uczy, czując, że tamta zbiera się na odpowiedź. Na szczęście - lub też przeciwnie - jeden z scenariuszy się sprawdził. Ku jej nieszczęściu owa Levi była jej partnerką. Czyli tak jak się spodziewała, ale próbowała nie dopuścić tego do myśli, bo zawsze miała szanse. Przynajmniej do teraz. Wymamrotała coś pod nosem, chwilę później mówiąc nieco głośniej, aby charcica mogła usłyszeć.
- Nie potrafiłabym nigdy pokochać samca. Zbyt bardzo ta płeć mnie skrzywdziła.
Dała rozluźnić uścisk i lekko odsunąć swoją osobę. Kiedy ona patrzyła na swoje łapy, Hana wpatrywała się w jej zmieszane i pełne żalu oczy. Kiedy ona mówiła, poczuła, że robi jej się smutno. Słuchając jej nie wiedziała co odczuwa, bo wcześniej nigdy się nie zakochała. Wzruszyły ją słowa charcicy. Nawet wydawałoby się, że był to ponowny pretekst do rozpłakania się przez Hanę. Jednak było inaczej. Dała jej skończyć, aby móc się do niej przybliżyć i lekko podnosząc, otrzeć łezkę spływającą po jej poliku. Uśmiechnęła się delikatnie, pozwalając opaść szalikowi niżej.
- Pewna bardzo mądra i ważna dla mnie osoba obiecała mi pomoc, bo widziała siebie w małej, białej i zagubionej suczce. Przyrzekłam jej, że również jej pomogę. Nie zawiodę jej, jak Levi. Będę przy niej, nie opuszczę przy pierwszej lepszej okazji i będę trwać u jej boku. Nie zawiodę jej zaufania. Postaram się, żeby pogodziła się ze stratą i zaczęła szukać kogoś innego. Bo czasami taki ktoś jest bliżej niż się może wydawać - za każdym słowem zniżała swój ton. Podczas wypowiadania ostatnich słów wręcz szeptała, bo nie miała siły, aby mówić głośniej. Było to dla niej coś kłopotliwego, ale niezwykłego. Nowego. Tyknęła ją nosem w pierś, łapiąc ponownie piękny zapach róż. - Tylko ona też musisz tego chcieć.
Nie odrywała swoich błękitnych ślepi od tych Fabienne. Wyjątkowo wyglądała poważnie. Sprawa nie mogła być przesiąknięta innymi emocjami niż niepewność, niepokój i ekscytacja. Odkleiła się od niej na moment, aby przebiec mały kawałek dzielący ją oraz drzewo. Tak jak się spodziewała, kwiaty nie zwiędły, a szarlotka leżała nietknięta. Pochwyciła bukiet oraz słodycz wracając przed suczkę. Położyła podarunki przed jej łapkami, machając nieśmiało ogonkiem. Obiecała spanielce, że podzieli się z nią wypiekiem. Sam bukiet był przeznaczony dla osoby, którą kochała. Kwiaty nigdy nie zwiędną jak mała miłość Hani. Oraz łącząca oby dwie suczki nadzieja na lepsze życie.
Hana nie potrafiłaby jej zawieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fabienne Illyasviel
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 14/10/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pią Mar 06, 2015 2:12 pm

Przechyliła odrobinę licko, przytulając polik do łapy białej, gdy ta pozbywała się śladu po łzie. Westchnęła głęboko, tak bardzo chciała takich dotyków; delikatnych, a zarazem mówiących dużo więcej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Z każdy kolejnym słowem w jej serducho rosła nadzieja i mimo, że jakiś wewnętrzny głosik chciał jej przekazać, iż wampirzyca wymawiała słowa podobne, to uciszyła go natychmiastowo. Hana to nie Levi, nie zamierzała karać białej za coś co zrobił jej ktoś inny. Powoli zarys drobnego uśmiechu - tym razem już szczerego - rysował się na jej wargach, które drżały, gdyż borzoika za wszelką cenę chciała zachować pokerową twarz, ale nie dało się. W jednej chwili jakby ktoś wysypał na nią worek pełen radości, aż miała ochotę roześmiać się w głos, jak niemal nie czyniła nigdy.
Gdy zimny nos Hani dotknął jej piersi, jej serce po raz kolejny zabiło mocniej. Obniżyła łeb, aby przesunąć jęzorem między uszami towarzyszki w czułym geście, niemalże jak matka obdarowująca szczenie swymi pieszczotami, acz wiedziała, że prócz tego, iż w Hanie widziała swoje kolejne dzieciątko, to było jeszcze coś. Coś co sprawiało, że rana na jej duszy i sercu się goiła, kojąc jej ból. Bo czasami taki ktoś jest bliżej niż się może wydawać. I tu musiała się całkowicie zgodzić, ten ktoś był blisko, był na wyciągnięcie jej łapy, pyska, tuż przed nią.
- I z pewnością tego chce. Oh, Haniu nawet nie wiesz jak bardzo tego chce! - sama nawet nie wiedziała dlaczego to wyszeptała, może bała się, że głośniejszy ton zepsuje wszystko. Gdy suczka się wycofała Anielica zdziwiła się leciutko, jeszcze bardziej zaskoczył ją jednak widok ciasta i kwiatów, które położyła przed ich łapami.
- Oh, to dla mnie? - przymrużyła dobrodusznie swoje jasne spojrzenie, uginając przy tym swoją łabędzią szyję, aby nosem tknąć kwiatów, zaciągnąwszy się ich zapachem. Odetchnęła cichutko, przenosząc spojrzenie na szarlotkę. Tu musiała się przyznać; pierwszy raz coś takiego widzi na oczy, wcześniej niestety nie miała do czynienia z ludzkimi wypiekami, ba z ludźmi.
- Powiedz mi kochanie, co to jest? Pachnie naprawdę słodko i smakowicie. - uniosła szarość wejrzenia na oblicze różanej.

__________
We are such stuff as dreams are ma­de on.


I've woken now to find myself in the
shadows of all I have created.



[/size]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Nie Mar 08, 2015 8:40 pm

Kto by się spodziewał, że takie święto jak Dzień Kobiet obowiązuje również w WildeHunde.


Fabienne, idealnie przed swoim noskiem, ujrzała pięknego kwiatka. Był to tulipan, dzięki któremu panienka mogła wytworzyć tarczę, chroniąca przed atakami magicznymi i fizycznymi, na 2 posty.


Hania, idealnie przed swoim noskiem, ujrzała pięknego kwiatka. Był to goździk, dzięki któremu panienka mogła stać się niewidzialna na 2 posty.

Nawet po zerwaniu roślinka nie więdła - lepiej, zostawała na tak długo, aż właścicielka nie zdecyduje się jej użyć. Piękny prezent do ozdobienia legowiska i użycia w razie potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Pon Mar 09, 2015 12:19 pm

Jeden, jedyny gest ze strony Fabienne wyrażał tak dużo emocji. W tym radość. To bardzo odpowiadało Hani. Czuła, że zrobiła dobrze przychodząc do nich, nawet jeśli dwa szczeniaki uciekły pod pretekstem polowania. Było jej przykro, ale może to lepiej, że nie czekała. Gdyby czekała mogło by zrobić jej się gorzej i gorzej, i gorzej... Nie wiedziała co się stało, kim jest wampirzyca i o tym kim interesuje się charcica. Takie drobne rzeczy, a tak ważne dla Hani. Gdyby jej tu nie było na pewno siedziała by bezczynnie z swoim tatą, żaląc mu jak to ma źle i jak bardzo serce ją boli. Teraz ulżyło jej niemiłosiernie. Można wręcz powiedzieć, że wzruszona jedna istotka pozwoliła odpuściła, puszczając gwóźdź, który momentalnie opuścił swoje miejsce. Aby rana powolutku się goiła. Przecież musiała się zagoić. Biała w to wierzyła. Miała przecież przy sobie Fabienne.
Czując jęzor na swoim pyszczku, podniosła łapkę do pyszczka, chichocząc. Spojrzała ciepło na charcicę, aby dostrzec o wiele lepszy humor. Przynajmniej tak jej się wydawało. Uśmiechnęła się szerzej widząc reakcję charcicy. Cieszyła się, że kwiatki jej się podobają oraz że nie spodziewała się takiego prezentu. Zamerdała ogonkiem, kiwając potwierdzająco łebkiem. Już wcześniej chciała dać go różanej, jednak nie udało się, bo ta zniknęła. Teraz nie miała jej tego za złe. Wiedziała dlaczego i chciała ją zrozumieć. Ba! Zrozumiała ją.
- To szarlotka. Dostałam ją od takiej pani, sama ją robiła. Jest przepyszna. Ten szalik też jest od niej - pokazała karmazynowy szal owinięty wokół jej szyi. Teraz w sumie mogłaby zapytać o to skąd ma tą piękną czerwoną pelerynę. Jak to możliwe, że były tak dopasowane? Zaśmiała się w myślach. Kiedy przysunęła pyszczek do szarlotki, aby ją podsunąć bliżej Fabienne, momentalnie przed jej noskiem wyrósł śliczny, różowy goździk. Westchnęła zauroczona, biorąc go w łapki.
- Chyba... wszystkiego najlepszego - odłożyła kwiatka obok bukietu, a zaraz po tym zaczęła zbliżać się do Fabienne. Przytuliła ją, wsuwając nosek w jej futerko. Zamknęła na moment oczka, aby w tak dobrym humorze, czując, że ma szansę mogła się odprężyć. I pomyśleć co zrobić dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hana
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 28/01/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Wto Kwi 07, 2015 4:36 pm

Zjadła kawałek szarlotki, czasami spoglądając na Fabienne. Czekała aż ta się odezwie, czy coś powie, jednak chyba na razie nie było o czym. Przynajmniej przez te kilka minut. Mimo wszystko ta cisza szczególnie jej nie przeszkadzała. Wręcz ją otulała swoim ciepłem, bo wiedziała, że jest lepiej niż powinno. Pozostawała tylko jedna kwestia - Fabienne nadal kochała Levi i mogła nie przestać przez jeszcze długi czas. Ale Hana nie chciała sobie psuć humoru. Otwarła pyszczek łapką. Podniosła swojego kwiatka zaraz po liźnięciu Fabienne w polik.
- Postaram się kogoś poznać i zakolegować. Obiecuję - musi przecież zacząć żyć i przestać ograniczać. A poznawanie innych to najlepszy sposób na otwarcie, no nie?

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Magnus
Myśliwy
Myśliwy
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Maj 02, 2015 9:51 pm

Nowe tereny zwykle nie zwiastowały niczego dobrego, a zwłaszcza, gdy zjawiło się samotnie. Biały nie obawiał się, że będzie wiódł samotny żywot. Wiedział, że rychło będzie dowodził całkiem sporą kompanią.
Zawsze tak było.
Tymczasem przechadzał się między owocowymi drzewkami, które teraz obsypane kwiatami, wydzielały najróżniejsze aromaty, łączące się w istną kakofonię zapachów. Owszem, dziwne określenie, ale najtrafniej oddające atmosferę tego miejsca. Poza tym ten, kto spodziewa się czegoś normalnego czy zwyczajnego po Magnusie, jest w błędzie.
Pies wolnym, swobodnym krokiem podszedł do czereśni i zanurzył w niej pysk. Zaciągając się słodkim aromatem, przymknął oczy i położył po sobie uszy. Śnieżna kita, miarowo omiatała tylne łapy. Samiec był maksymalnie zrelaksowany.
- Ach... - westchnął, gdy wreszcie uwolnił się spod narkotycznego działania drzewa. Gdyby nie miesiące spędzone na przypominaniu sobie właściwości roślin oraz ogółem - sztuki medycznej - pewnie padłby teraz nieprzytomny od nadmiaru intensywnego zapachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Maj 02, 2015 10:08 pm

Samotność nie była czymś złym, wręcz przeciwnie. Otwierała wiele różnych bram, które kształtowały charakter. Dzięki niej, każdy z psów stawał się bardziej odważny, odporny na wszelkiego rodzaju zło. W końcu sam musiał stawić im czoło, nikt nie wyciągał pomocnej łapy. Niestety, albo i stety Alec nigdy nie był sam. Zawsze stał przy nim ktoś, kto w razie potrzeby pomagał, czasem nawet ryzykując własnym życiem.
Zamyślony kroczył wolno przed siebie, rozkoszując się zapachami, które unosiły się w powietrzu. Gdy doszedł do jednej z niewielkich jabłoni zadarł łeb i wpatrywał się w najniższą gałąź, na której wisiało jedno jedyne jabłko, które aż prosiło się o to by je zerwać i zjeść. Cóż, pewnie gdyby Alec nie był taki leniwy, już by to zrobił. Ale tak? Pff, posadził tylko tyłek na ziemi i wpatrywał się w owoc jak zaczarowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Magnus
Myśliwy
Myśliwy
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 08/11/2014

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Maj 02, 2015 10:22 pm

Oblizał pysk i już miał kierować się gdzieś dalej, by kontynuować odkrywanie nowych ziem - a może przypominać sobie stare, znajome zakątki - gdy silny obcy zapach przebił się przez gamę owocowych woni. Magnus stanął jak wryty, wsłuchując się w zbliżające się kroki. Prędko, bezszelestnie umknął za czereśnię. Cóż, wolał zachować ostrożność, by nie dać się bezsensownie zabić bądź porwać. To zdecydowanie byłby epicki dzień, w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Kiedy podejrzane dźwięki ucichły, a jedyne co słyszał to cykanie świerszczy i delikatny szum liści, postanowił sprawdzić, kto śmiał naruszyć spokój tego miejsca, a zarazem podnieść samcowi ciśnienie.
Delikatnie wysunął się zza drzewa, złotym okiem łypiąc na przybysza. Okazało się, że to pozornie niegroźny przedstawiciel rasy husky, który przyszedł do sadu jedynie po to, by popatrzeć na owoce.
Zabawne.
Magnus już chciał parsknąć śmiechem, ale opanował się. Z początku miał zamiar cichcem oddalić się, bądź pozostać ukrytym aż do momentu, gdy nieznajomy zechce łaskawie zostawić go w spokoju. Tego wieczoru wyjątkowo nie był w nastroju na błahe pogawędki. Zmęczenie wędrówką wyraźnie dawało się we znaki. Jednak zrobił coś zupełnie innego - coś, co zrobiłby dawny Magnus, a co zostało schowane przez utratę pamięci i teraz powoli wychodziło na zewnątrz.
Pies dumnie wyszedł zza drzewa, unosząc łeb i patrząc z góry na husky'ego.
- Niczym zakazany owoc, nieprawdaż?
Bezpardonowo wszedł pomiędzy Aleca i drzewo, wyciągnął szyję i strącił mocniejszym pacnięciem nosa jabłko, które wylądowało miękko tuż pod łapy obcego.
- Proszę cię bardzo, dziecko - odwrócił się nieco, uważnie mierząc go błyszczącymi oczyma. - Zwykle nie robię takich rzeczy - "za darmo" chciał dodać. - więc ciesz się.
Wycofał się i z wolna ruszył w przeciwnym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alec
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   Sob Maj 02, 2015 10:42 pm

Pozornie niegroźny? Oh, Alec bez potrzeby by nawet muchy nie skrzywdził. Nie był typem złoczyńcy, który pragnie tylko i wyłącznie rozlewu krwi. Mógłby zabić tylko wtedy, jeśli ktoś stanowiłby zagrożenie dla niego, albo bliskich mu osób.
Husky poruszył uchem, słysząc jakiś szelest. Zmarszczył delikatnie nos, po czym z niechęcią oderwał wzrok od jabłka i rozejrzał się uważnie dookoła. Dostrzegł… Jakiegoś psa, czy cokolwiek innego. Ważne, że miał białą sierść i w mroku nie trudno było go wykryć. Obserwował go z uwagą, a kiedy tamten strącił specjalnie dla niego jabłko, uśmiechnął się delikatnie i spuścił wzrok na leżący koło łap owoc. Miał coś odpowiedzieć? Chyba by wypadało, skoro tamten wyraźnie starał się nawiązać jakikolwiek kontakt.
- Ja… ee… Ładne jabłko. I… dzięki. Alec.
Wybełkotał bez ładu i składu. Zerknął na samca, mając nadzieję że zobaczy jeszcze raz jego pysk, ale się pomylił. Jedyne co zobaczył, to jego ogon, tylne łapy i zadek.
Seksowny zadek. Pomyślał i o mało co nie parsknął śmiechem. Skąd u niego takie myśli? Przecież nie był gejem!
A może?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sad Owocowy   

Powrót do góry Go down
 
Sad Owocowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Offtop - Rozmowy NIEKONTROLOWANE :: Archiwum-
Skocz do: