wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zielona Łąka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Stockholm
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 123
Join date : 15/11/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pią Sty 16, 2015 7:23 pm

- Adios.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 5:58 pm

Oblizał swój pyszczek, aby następnie wyskoczyć zza krzaków z zamiarem rzucenia się na zająca, którego sobie upatrzył. Jaka szkoda, że nie przewidział tego, że w miejscu, w którym wyląduje będzie co najmniej półtora metrowa zaspa śniegu. Zanurzył się w niej z cichym 'ops'.
Jak zwykle zrobienie z siebie durnia wychodzi ci perfekcyjnie, co mały? Tylko jakbyś nie zauważył, twoja kolacja właśnie ucieka. Wyściubiając nos, a sekundę później i cały łepek ze śniegu, odszukał bursztynem spojrzenia swoją niedoszłą ofiarę, która właśnie dawała nogę, najszybciej jak tylko mogła.
Nie, nie, nie, nie .... — wymamrotał w mgnieniu oka wyskoczywszy z zaspy, otrzepując się z nadmiaru białego puchu. — Wracaj tu, obiecuję, że zginiesz szybko!
Wow, kto by się spodziewał, że z taką łatwością z jego pyska moją wyjść słowa o zabiciu kogoś. Rzucił się w pogoń wyrzucając przy tym w powietrze tumany śniegu. Był osłabiony przez chorobę, która powoli mu przechodziła, acz nadal nie był wstanie użyć pełnej prędkości. Zaciskając wydłużone kiełki na swojej żuchwie, wykonał parę potężniejszych susów, aby w ostateczności móc zakleszczyć swoje kły w ciałku zająca. Jak obiecał, zając nie musiał cierpieć długo; szybko zwiększył nacisk swych szczęk, aby zakończyć żywot biednego stworzenia.
Nef, haryfty mafją the w sfowjej opfiece ... — wyseplenił, aby następnie zając się konsumpcją, a raczej wypijaniem ciepłej posoki z ciałka zajęczaka. Ah, nie sądził, że jucha może tak doskonale smakować. Przymrużył swoje bursztynku w lubieżny sposób, jeszcze brakowało, aby zamruczał.

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 6:10 pm

Samotniczka daleko nie zawędrowała, gdyż wciąż jeszcze znajdowała się na terenach zielonego zakątka. Ostatnio cały czas natyka się na otwartą przestrzeń. Może nie trzeba było zmieniać kierunku wędrówki.
Suka już powoli odczuwała zmęczenie, jednak starała się tego nie ukazywać. Jak zwykle. Wszelkie uczucia, słabości i problemy kryła wewnątrz. Kiedyś potrafiła się wyżalić, ale nie nic to nie dawało. Dla niej lepszym rozwiązaniem było duszenie wszystkiego w głębi duszy i samotne zmaganie się z tym.
Towarzysząca smoczyca dość niechętnie leciała nad powierzchnią śniegu. Najwyraźniej przed podążeniem za Chikyuu nie ruszała się za dużo. Szybko opadała z sił. Pierzasta wyprzedziła samotniczkę, ale dystans momentalnie zaczął się zmniejszać. Czemu? Magiczne stworzenie nagle wryło się w śnieg z jękiem zdziwienia i oburzenia. Suczka uniosła łuk brwiowy i bezgłośnie westchnęła, wypuszczając z nozdrzy większy obłok pary. Podeszła do smoczycy, która wygrzebywała się z puchu.
- Zgaduję, że już nie dajesz rady.
Mruknęła przysiadając na ziemi. Może to i lepiej. Odpoczynek wyjaśni zmęczeniem towarzyszki, a nie swoim.
~ Nie mogę latać tak przez wieczność. Należy się chwila przerwy.
Wyrzuciła z oburzeniem i siadła na łbie Chikyuu. Samtoniczka nie miała nic przeciwko temu. Zaczęła się kolejna przerwa, ale przydatna. Suczka czuła w łapach narastający ból. Ten nasilił się dopiero przy zatrzymaniu. Dość szybko zaakceptowała pulsowanie i nie narzekała na to. Rozejrzała się uważnie po okolicy i wtem dostrzegła jakiś ciemny punkt na horyzoncie. Lekko przymrużyła oczy. To jakiś drapieżnik czy może kolejny pies?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 6:38 pm

Mmm, ah. Tak od razu lepiej ... — wymamrotał do siebie, oblizując pyszczek, aby pozbyć się z niego ostatnich śladów spożytego posiłku. Głód ustąpił, a wydłużone kiełki zmniejszyły się nieco chociaż wciąż wystawały centymetr poza dolną wargę, dodawało mu to jedynie bardziej uroczego wyglądu, chociaż bardziej słodkim to chyba już być nie można.
Poruszył puszystymi uszkami, zdając sobie sprawę z bycia obserwowanym, dookoła otaczało go wiele dźwięków, chociaż łąka i tak była bardziej pusta i cicha niż z porze lata. Mniejsza jednak o to, rozejrzawszy się za źródłem, dostrzegł czyjś sylwetkę niemalże na skraju.
Towarzystwo!
Rozciągając swoje wargi w możliwie jak najszerszym uśmiechu, wystrzelił niczym z armaty w stronę obcego osobnika, szybko pokonując dzielącą ich odległość.
Heeeeeee ... ej ... oy? — na wszystkie charyty, młody! Nie możesz pięciu minut nawet wytrzymać? Musisz się potykać nawet na prostej drodze, gdzie jedyną przeszkodą jest śnieg? Doprawdy skaranie boskie z tym dzieciakiem. Tak, potknął się podczas biegu tak, że padając w śnieg prześlizgnął się niemal pod same łapy samotniczki. — Pfff!
Zdmuchnął ze swojej mordki delikatne płatki, a jedną z łapę zasunął ich nadmiar ze ślepek. Uśmiechnął się głupkowato i niewinnie do suczki.
Umm .. to .. woa! — wykrzyknął nagle zrywając się na równe łapki.
Co znowu?
A tak.
Smok.
Woa, woa, woha!
Opanuj się!
To smok! Jaki fajny, raaany! Nie sądziłem, że i tu są takie stworzenia. Ale super! Ne, ne jak ma na imię? Skąd ją masz? — może najpierw się odsuniesz nieco, mały, bo w tym momencie niemal dyszysz samotniczce prosto na pysk, podczas, gdy szeroko rozwarte z zachwytu i podniecenia bursztyny wbite masz w postać smoczycy.

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 7:02 pm

Ciemny punkt na tle białego śniegu zaczął się przemieszczać. Obiekt robił się coraz większy i większy. Chikyuu wreszcie zarejestrowała, iż owa pędząca postać to owczarkowaty pies. Najpierw jamnik, teraz owczarek. Czy ona stała się istnym magnesem na zbędne towarzystwo?
Lekko przymknęła prawe oko i odchyliła łeb w bok, gdy pies zarył pyskiem w śnieg tuż przed jej łapami. Pierwsza myśl, która przemknęła samotniczce to "Musiało boleć". Pies ma stanowczo za dużo energii. Miało ochotę odejść. Jeśli to kolejny, któremu jadaczka nigdy się nie zamyka to długo nie wytrzyma. Gdzie jest ten upragniony spokój? Ciągle za nim biegnie i nie może go dogonić. Musi coś źle robić.
No i się stało. Despair zaczął nadawać i nie tylko to przeszkadzało. Trzymał pysk tuż przed jej. Gdzieś w głębi poczuła jakby ucisk strachu. Był blisko, za blisko. Podniosła zad w górę i od razu wycofała się o kilka kroków. Już miała zabrać głos, gdy ten najwyraźniej przymknął się ostatecznie, ale smoczyca znowu wolała mówić za siebie.
~ Jestem Taiga. To dobrze móc wreszcie spotkać kogoś kto nie zna smoków tylko ze strony tych ogromnych łuskowatych brutali.
Łoho, łoho. Czyżby Despair ułaskawił pierzastą i pod pasował jej? Może to dobry moment na "przekazanie" jej pod inną opiekę. Chyba to właśnie Taiga jest jak jakiś wabik na psy. Bez niej spokój może wróci.
Chikyuu ponownie nie zabierała głosu. Jedynie starała się niepostrzeżenie patrzeć na psa i pilnować czy ten aby nie zbliża się. Naruszył jej przestrzeń osobistą i to wystarczyło, żeby nieco się poddenerwowała. Dobre i to, że przynajmniej jej nie tykał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 8:36 pm

Otworzył jeszcze szerzej swoje ślepka.
Ty umiesz mówić! — podskoczył w miejscu, a jego ogon jak do tej pory latał spokojnie na boki, tak teraz uderzał o jego biodra z zawrotną prędkością. — Niesamowitej! Chociaż nie powinno mnie to dziwić, w krainie, w której się urodziłem zwierzęta, które służyły za towarzysze psów też potrafiły mówić! Ale nie wiedziałem, że w tej krainie też jest coś takiego! Hej, hej ... Skąd ją masz? A w ogóle nie przedstawiłem się! Jestem Despair, baaaaardzo fajnie mi was poznać! Co taka cicha jesteś? Smok zjadł twój język?
Zażartował zachichotawszy pod noskiem wesolutko. Przechylił nieco swoją łepetynkę na prawą stronę, a puchate sterczące uszko nieco się złamało w połowie. Nie trudno było dostrzec lekkie podenerwowanie ze strony samotniczki, gdyż nawet minimalnie napięte mięśnie mogły zdradzić wiele. Ugiął przednie łapki.
hej, hej spokojnie .. nie zjem cię, przysięęęgam! — wykonał pazurem na swej piersi bliżej nieokreślony znak. — Jestem całkiem nie groźny i lubię się przytulać, a ty lubisz się przytulać? Co ja gadam każdy się lubi przytulać! To teraz wielki przyjacielsku uścisk!
Odepchnął się tylnymi łapkami od podłoża i nim Chi zdążyła się zorientować już była uwieziona w uścisku owczarka, Taigii również to nie ominęło, a sam płomienny szczerzył się szeroko wielce z siebie zadowolony.

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Sty 19, 2015 8:55 pm

Taiga jak zwykle w centrum uwagi. Chociaż tyle. Jak już ktoś zaczepiał to skupiał się na smoku. Ten jest czymś ciekawszym niż kolejny pies. Nie wiadomo ile jest takich gadów na całym świecie, ale i tak czy siak to nie zmienia faktu, iż wyjątkowo rzadko wychylają się z ukrycia. Znajdziesz jednego to już cud i raczej, aż tak obojętnie się obok nie przejdzie.
Oho. Chyba Despair nieco sobie nagrabił. Chikyuu już przeczuwała wybuch wściekłości ze strony pierzastej. Tylko na to czekała.
~ Że służyć?! Ja?! Nigdy! Nie wiem co to za kraina, ale na pewno nie chcę jej znać. Ja nie służę. To ona robi za pomagiera.
Gdy tylko doszła do "ona" wskazała przednią łapą na znajdującą się pod nią suczkę. Samotniczka przymknęła ślepia i westchnęła cicho.
- Przecież się mnie uczepiłaś. Za żadnego pomagiera nie robię.
Odparła oschle w stronę smoczycy. Ta cicho burknęła z niezadowoleniem i nadymała poliki z oburzeniem. Przynajmniej nie kontynuowała i siedziała cicho.
Spojrzała na Despair'a, który jednak nie poświęcił całej uwagi Taidze. Będzie musiała zacząć odchodzić od towarzystwa jak najprędzej, bo w końcu i tak była zagadywana.
- Natknęłam się na nią w górach i nie. Język mam na miejscu.
Zero poczucia humoru, ale nic z tym nie zrobisz. Nie przedstawiła się? Nie była pytana o imię. Wykazała teraz brak kultury? To pojęcie jest tak obszerne i każdy ma własną definicję.
Bez słowa powiodła wzrokiem za owczarkiem, który znowu się wiercił. Miała skomentować jego słowa, ale potem zaczął nadawać o uściskach i nagle ją przytulił. Serce momentalnie zamarło, a oddech jakby ustał. Zamknęła ślepia i natychmiastowo odepchnęła od siebie włochatego samca. Nie złapała równowagi, więc efektem tego był upadek na prawy bok. Wstała odsuwając się od Despair'a. Dotąd obojętne spojrzenie przybrało charakterystyczny wyraz. Było widać, że nie jest zadowolona z takiego biegu wydarzeń.
- Chyba jednak nie każdy lubi.
Odparła trochę ciszej z nutą oschłości. Taiga podczas tego całego wyrywania też ucierpiała i padła na śnieg. Charknęła niezadowolona, gdy już się wygrzebała i zerknęła na Chikyuu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Sty 20, 2015 6:11 pm

Położył uszka nieco do tyłu na wybuch smoczycy.
Oh nie! Źle mnie zrozumiałaś Taigo! Miałem namyśli, że robili za przyjaciół, znaczy ... pewnie znaleźli, by się i tacy, którzy uważali swoich towarzyszy tylko za sługusów, ale nie ja, a nie stado, do którego należałem. — odpowiedział miękko, szybko naprostowując swoją wcześniejszą wypowiedź, która faktycznie mogła nieco źle zabrzmieć. Nie w jego intencji jednak było, aby kogokolwiek tu w jakiś sposób urazić.
Uczepiłaś?
Zaśmiał się pod nosem.
Jesteście zabawne. — on chyba nie wie, kiedy trzymać język za zębami. Jego uszka zadrgały nagle. — W górach serio!? A jest ich tam więcej?
Najwyraźniej nie przejął się jej brakiem humoru, tak samo jak tym, że w chwili, gdy się doń przytulał ona odepchnęła go lądując w śniegu. Przez moment przyglądał się jej w milczeniu, aby ostatecznie z narastającym rozbawieniem w bursztynach parsknąć śmiechem.
Nonsens, nonsens, każdy lubi! Tylko zapewne nie chcesz się do tego przyznaaaać ~ — zaświergotał melodyjnie. — Hej, ale nie znam jeszcze twojego imienia! Jak się nazywasz? Z jakiego stada jesteś, bo na pewno z płomiennej Duszy, bo każdy płomienny tak charakterystycznie pachnie!

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Sty 20, 2015 6:22 pm

Smoczyca nie skomentowała wyjaśnienia Despair'a. Coś tam jedynie mruknęła pod nosem, ale o dziwo nie drążyła tematu. Trochę się uciszyła. Czy to zachowanie Chikyuu miało na nią jakiś wpływ?
~ Smoków jest pełno, więc na pewno jeszcze nie jeden z nas tam mieszka.
Taiga znowu zabrała głos i bawiła się w odpowiadanie na pytania. W milczeniu spojrzała się na czekoladową, która nie wyglądała na zadowoloną w towarzystwie owczarka. Wydawało się, że to pierzasta powinna ją wnerwiać, a tak nie było. Smoczyca wyczuwała, iż suka spoważniała bez żartów... Chociaż ona nigdy nie umiała żartować i się na tym zwyczajnie nie zna.
Samotniczka odchyliła lekko uszy do tyłu, gdy ten zaczął się śmiać. Kąciki warg drgnęły w pewnym momencie, acz skończyło się tylko na tym.
- Nie bądź taki pewny siebie, bo kiedyś może cię to zgubić.
Mruknęła oschle i krótko. Owczarek musi być niepoprawnym optymistą skoro dla niego każdy i to bez wyjątku uwielbia przytulanie czy inne pieszczoty.
- Chikyuu. Nie należę do żadnego stada.
Odparła z pewną niechęcią. Nie czuła się komfortowo w towarzystwie psa. Ten może w każdej chwili coś sobie ubzdurać i znowu się rzuci w celu przytulania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Sro Sty 21, 2015 5:45 pm

Oo! To na pewno się tam wybiorę, może też jakiś zechce zostać moim przyjacielem! — wymruczał z wielką nadzieją, uśmiechając się do siebie szeroko. — Huuh ~ Jakbym to już kiedyś słyszał.
Wymruczał, maszcząc delikatnie nosek w lekkim zastanowieniu, próbując sobie przypomnieć kto wyrzekł podobne, ów słowa.
Saver?
Asmodeusz?
Amaretto?
Cholipka, nie przypomnę sobie. — mlasnął cicho jęzorkiem, pokręciwszy pyszczkiem. Mniejsza o to. Zawirował ponownie puchatym ogonkiem w powietrzu. — Chikyuu! Jakie fajne imię! Oh, więc jesteś samotniczką, wow ... Czemu nie dołączyłaś do żadnego stada?


/tak bardzo leniwa, na coś dłuższego xd

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Sro Sty 21, 2015 5:56 pm

Smoczyca przyjrzała się owczarkowi. O dziwo tylko z jej miny dało się wywnioskować, iż pomyślała coś w stylu "Z takim głąbem żaden smok się nie zaprzyjaźni". Chikyuu nawet tego nie dostrzegła. Skupiła się na psie.
Suczka wypuściła więcej powietrza z nozdrzy i lekko odchyliła jedno ucho. Nie dość, że pewny siebie to jeszcze bardzo ciekawski. Na dopiero urodzonego szczeniaka to nie wyglądał. Musiał mieć albo dużo szczęścia, że nie natrafił na żadne przykrości w życiu, albo umiejętnie nie martwi się problemami i nie zraził się losem.
- Nie twoja sprawa.
Mruknęła starając się ominąć owy fragment rozmowy. Im dalej las tym więcej drzew. Wreszcie doszłoby do momentu w którym Despair zacząłby drążyć temat jej przeszłości. Tacy to jak dziennikarze. Muszą wiedzieć wszystko o wszystkim. Nie odpuszczą pytań, które przejdą przez myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pią Sty 23, 2015 9:05 pm

Ouch, zawiało chłodem. — skomentował jej odpowiedź, krzywiąc się lekko i odchylając uszka do tyłu. — Nie bądź taka, przecież chce się tylko zaprzyjaźnić!
Uśmiechnął się ciepło, ale nie chcąc drażnić suczki dalej usadowił swój zadek na podłożu, łącząc przednie łapki ze sobą.
Widzisz? Będę grzeczny obiecuję! O wiem! To skoro nie należysz do żadnego stada to może dołączyć do Płomiennej Duszy? Tak! to doskonała myśl! — kiwnął do siebie pyskiem, dumny z tak wspaniałego pomysłu.

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pią Sty 23, 2015 9:16 pm

- Zaprzyjaźnić? Ledwo mnie spotkałeś. To co o mnie aktualnie wiesz to czubek góry lodowej.
Mruknęła ukazując tym samym, że jakoś za bardzo nie widzi się jej zaprzyjaźnianie. Wystarczyło, że kilka razy niby przyjaciół miała. Ostatecznie każdy ją zostawił i nawet jeśli nie okazywała tego zewnętrznie to w głębi przeżywała najgorsze katusze. Tych kilka razy wystarczyło zniechęcić ją do przywiązywania się do osób, gdyż z tego są potem same zbędne problemy.
- Nie szukam fałszywej gromady znajomych.
Odburknęła oschle. Jej zdanie na temat stada było jeszcze gorsze niż pojedynczy przyjaciel. To w grupie łatwiej było o samotność gorszą od tej z własnego wyboru. Mimo braku ufności do Despair'a to odwróciła wzrok w przeciwną stronę i zamilkła. Przez te całe rozmowy przykre wspomnienia wróciły. Z ledwo słyszalnym pomrukiem wypuściła większy obłok pary. Taiga wciąż siedziała w ciszy. Dostrzegła, że z Chikyuu było coś nie tak. Podejrzliwie zniżyła łuki brwiowe i zerknęła na Despair'a. Ona nie umiała pocieszać, bo prędzej czy później i tak palnie wkurzające głupstwo, ale owczarek mógł coś tam poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pią Sty 23, 2015 9:36 pm

Pfff, nie muszę wszystkiego od razu o tobie wiedzieć, aby chcieć się zaprzyjaźnić. — machnął przy tym łapą, obsypawszy 'niechcący' jej pyszczek białym puchem. Ukazał swoje kiełki w niewinnym uśmiechu. — Nie wiem co przeżyłaś, że masz takie nieprzyjemne zdanie, Chi, mogę tak mówić? Ale posiadane przyjaciela, chociażby jednego jest ważne. Samotność jest straszna, a stado po zwala się jej pozbyć.
Mruknął łagodnie, uginając niego kark. Taiga nie była jedyna, która zauważyła, że z samotniczką jest coś nie tak. Z pewnością miała za sobą trudne przeżycia; może takie jak on, może gorsze, niemniej czuł w duchu, że teraz nie powinien o nie pytać. Zerknął tylko na smoczycę porozumiewawczo jakby chciał powiedzieć 'tak, ale nie bardzo wiem co mam powiedzieć, aby ją pocieszyć'.
Hej! Może ulepimy bałwana, hm? To będzie świetna zabawa! — próba odwrócenia uwagi od poprzedniego tematu, czy się uda?

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyuu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 18/12/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pią Sty 23, 2015 11:09 pm

Prychnęła przy czym lekko potrząsła łbem, kiedy Despair sypnął śniegiem prosto na jej pysk. Łypnęła na niego kątem oka.
- Po pierwsze, jakoś nie przyuważyłam rozwinięcia znajomości na tyle, żebyś zwracał się do mnie zdrobnieniami. Po drugie, nie każdy jest osobą społeczną, która potrzebuje mieć kogoś obok, żeby się nie załamać.
Mruknęła w odpowiedzi dość nieprzyjemnym tonem. Dalej nie okazywała ani trochę sympatii w stosunku do owczarka. Oschła i chłodna suka bez serca. Aspołeczny wyrzutek psiego społeczeństwa. Nieczuła i szczera do bólu jednostka. Takich tylko wyeliminować z grona i zapomnieć, że w ogóle istnieją.
Jej spojrzenie zmieniło nagle wyraz. Wyglądała tak, jakby patrzyła się na Despair'a w stylu "Serio?". Przymknęła ślepia i odchyliła pysk w przeciwnym kierunku do tego, gdzie owczarek się znajdował.
- Nie jestem dzieckiem, żeby się wydurniać.
Burknęła uważając Płomiennego za wyrośniętego szczeniaka. Czyżby psychicznie stanął w miejscu i nie może teraz dogonić ciała?
~ Co ci szkodzi porobić coś zabawnego?
Taiga wreszcie zabrała głos. Wpatrzyła się w Chikyuu, a w jej barwnych oczach skrzyły się iskry poirytowania.
- Nie marnuję energii na coś zbędnego.
Krótka odpowiedź, która wpieniła smoczyce, lecz ta nadymała poliki z pomrukiem niezadowolenia i zadarłszy wysoko łeb weszła w tryb tzw. focha.
~ Gbur.
Mruknęła cicho pod nosem i ostatecznie zamilkła obrażona na samotniczkę.

EDIT:

Suczka zerknęła kątem oka na Taigę, bo czym odwróciła się tyłem do dwójki i ruszyła w drogę. Nic tu po niej. Znowu jedynie marnowała czas. Łapy nie pulsowały tak jak na początku, więc znowu mogła ruszyć. Pierzasta dosłyszała cichnące skrzypienie śniegu i gdy uchyliła jedne oko dostrzegła oddalającą się samotniczkę.
~ Ej!
Zareagowała natychmiastowo i wzbiła się w powietrze. Z impetem uderzyła o kark czekoladowej, lecz ta jakoś szczególnie nie zareagowała na to.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Despair
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 235
Join date : 27/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Sro Sty 28, 2015 2:05 pm

Od kicał.

zt

__________
Tamtego ranka   nie  byłem   jeszcze  wampirem...
i  o s t a t n i     raz    oglądałem    wschód     słońca.
Pamiętam   go  dokładnie...wcześniejsze  wyleciały
mi  z  pamięci.    Po    raz    ostatni    podziwiałem
cały splendor ś w i t u jakbym go widział pierwszy raz.


A     potem     pożegnałem     się     ze    słońcem,
żeby     zostać      tym,      k i m       j e s t e m.


Głos (7:00)
Głos

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chikyu
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 112
Join date : 12/10/2014

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Pon Lut 02, 2015 4:30 pm

Owczarek przybył na łąkę w jednym celu, chciał coś upolować. W końcu był łowcą, czyż nie? Zaczął węszyć w poszukiwaniu woni, jakiejkolwiek zwierzyny. W końcu wyczuł woń sarny. Czarny ruszył w kierunku zapachu, starając się stąpać jak najciszej. Nie było to wcale łatwe, bo śnieg skrzypiał pod jego łapami. To gorsze niż nadepnięcie na suchą gałązkę. Po krótkiej wędrówce zauważył małe stadko saren. Chikyu przywarł do ziemi i zaczął powoli czołgać się w kierunku upatrzonej ofiary, którą była jedna z bardziej oddalonych od stada sztuk. Niestety sarny były bardziej czujne, niż się Krwistemu zdawało. Podenerwowane zaczęły rozglądać się wokoło, dostrzegając owczarka. Smolisty ruszył biegiem w stronę ofiary. Gdy był już dostatecznie blisko skoczył. Samiec wczepił się kłami i pazurami w grzbiet i bok sarny. Ofiara zaczęła wierzgać. Owczarek najwyraźniej nie trzymał się dostatecznie mocno, bo przy którymś z rzędu wierzgnięciu spadł na śnieg. Nie zrezygnował. Zwierzyna była ranna, więc zbyt daleko nie ucieknie. Chikyu zaatakował ponownie. Psu udało się uczepić zadu zwierzęcia. Pies całym swoim ciężarem, próbował przewrócić sarnę. Za pierwszym razem mu się nie udało, co nie znaczy, że miał zamiar odpuścić. Krwisty szarpnął mocniej. I tym razem mało to dało. Łowca powoli tracił siły. W ostatnią próbę włożył całą resztę sił, które mu pozostały. Udało się. Czarny przyszpilił ofiarę do ziemi i zacisnął kły na jej gardle. Puścił dopiero, kiedy miał pewność, że zwierzę nie żyje. Zadowolony z siebie począł ciągnąć truchło w stronę stadnej spiżarni.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Traffy
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 19/01/2015

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 5:34 pm

Białe łapki zawitały już i w to miejsce, schylając się, by dać upust węglowatemu noskowi. Węszył on zaciekle, starając się wyłapać ni najmniejszą woń. W końcu Traffy nie przybył tu na marne, musiał spełniać swoje nowe obowiązki. Jeżeli o zadaniach mowa, ogon zaczął miarowo nabierać tempa, gdy jego właściciel przypomniał sobie o mianowaniu na łowcę. Ranga ta zobowiązywała, toteż musiał się nieźle postarać by spełniać wszystkie należyte wymogi. Wyżywienie stada jest bardzo ważne, przecież nie mogą pozwolić sobie na głód. Właśnie dlatego zatrudniano myśliwych. Różowy ozor przejechał po wargach, kiedy pomyślał ile zwierzyny może zdobyć dla 'rodziny'. To jego pierwsze polowanie, od czasu pasowania, więc miał nadzieje, że spisze się dość dobrze. Chce wrócić z czymś lepszym niż zwykła wiewiórka. Kiedy więc wkroczył na zielone tereny zamierzał postarać się bardziej niż kiedykolwiek. Trawa miło ugniatała się pod ciężarem samca, gdy ten skulił się, by pozostać mniej widocznym. Trzymał ogon przy zadzie, aby nie przepłoszyć potencjalnego zwierza. Mimo to stąpał bezszelestnie, uważając na zbyt hałaśliwe 'czynniki', a także starał się robić to lekko, by nie wywoływać niepotrzebnego drgania gruntu. Przecież może też pastwić się nad myszkami. Uważnie się oglądał, acz robił to powoli i pieczołowicie, nasłuchując i wypatrując najmniejszego szelestu pośród gąszczu. Nos zostawał w ruchu, nie chcąc przepuścić ci najdrobniejszej woni. Zaś sama postać ruszała się pod wiatr, nie chcąc dać się wyczuć potencjalnym ofiarom. Polowanie...
Mru. Coś co kochał. Jednak zaraz to wyczyścił umysł, skupiając się tylko na danym zajęciu. W końcu pokaże, że nie przybył do stada, żeby się tylko obijać, o! Przypomniał sobie jeszcze raz o Ognistej Lisicy przesiadującej w jego norce, by zaraz oddać się kochanemu zajęciu w pełni.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 5:53 pm

Border Collie trafił na fatalne warunki pogodowe. Jak na złość teren, na którym przebywał zamglił się, a chmury zasłoniły słońce. Przez to Zielona Łąka wydawała się bardzo ponurym miejscem. Na domiar złego zaczął padać śnieg pogarszając jeszcze bardziej widoczność psa.
Jednakże Traffy musiał mieć to we krwi, bo po kilku minutowym skradaniu się, w oddali mógł dostrzec zarys zwierzyny. Na pewno wielkością istota nie mogła by grzeszyć. Pies mógł dostrzec długie uszy oraz skoczne tyle łapy. W okolicy nie dało się dojrzeć więcej zwierząt, więc blue merle musiał wziąć się w garść, bo więcej szans mogło się nie zdarzyć. I nawet chore młode mogło być dobre.

Masz do wykonania trzy kroki. Napisz w poście jak zbliżasz się do zwierzyny na trzy kroki, a ja rzucę czy się powiodły ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Traffy
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 19/01/2015

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 6:06 pm

Nagle jednak sielankę spokojnych łowów przerwała wredna mgła, która szczypała niemiłosiernie błękitne oczy. Jak na złość gęste opary postanowił przejąć też śnieg. Biały puch począł oplatać okolicę, zmniejszając widoczność trenu. Cóż, przynajmniej będzie mógł znaleźć jakieś małe ślady czy samemu się ukryć. W końcu jego futerko nie należało do ciemnych. Chociaż... On sam też będzie zostawiał trop! W sumie trzeba odnajdywać dobre strony sytuacji, ot co! Cieszymy się, że to nie burza z grzmotami, brr... Wesoła mordka otrzepała się, uwalniając spod warstwy puchu. Starał się stawiać jak najcichsze kroki, choć biały skrzypiał pod nim donośnie, co irytowało łaciaka. Wtem jednak dostrzegł majaczącą sylwetkę o długich uszach. Domyślał się już co to za twój, ponownie oblizał wargi, by przygotować się do potencjalnego ataku.
Szare ciało wydłużyło się, zginając sprawne łapy. Te zaś znów zaczęły stąpać cichutko po śniegu. Tym razem ów tuptanie wychodziło mu znacznie lepiej, gdyż skrzypienie postanowiło się trochę ustatkować. Sam border schylił się do ziemi, na szczęście był w dogodnej odległości od zwierzyny. Teraz też bardzo delikatnie poległ na ziemi. Co on wyprawia? Dzięki odległości chyba udało mu się wytarzać w puchu. A, i można wszystko na swą korzyść wykorzystać! Jeżeli plan zamaskowania się powiódł, błękitnooki nadal parł pod wiatr, omijając zręcznie przeszkody. Starał się zajść szaraka od tyłu, ot, pospolita zagrywka. Stąpał bezszelestnie, będąc przeczulonym na każdy ruch mięśni zwierzaka. Teraz jednak zwierz wydał mu się nieco mizerniejszy, jakby trapiony chorobą. Na chwilę rozluźnił mięśnie, jednak szybko znów je spiął. Miał nadzieję, że ten błąd nie kosztował go zbyt wiele. Dlatego też korzystając z elementu zaskoczenia, zamaskowany 'bałwanek' postanowił wykorzystać całą zręczność i dyskrecję, by podnieść mały kamulec. Tak, proszę państwa. Rzucił nim on w przeciwną stronę, oczekując, że manewr się powiedzie i chory zajączek nabierze się na podstęp. Iżli tak, zapewne rzuci się do ucieczki w przeciwną stronę, czyli prosto na niego. Wtedy Blue Merle skorzysta z chudej budowy ciała, by wykrzesać iskierkę szybkości. Pochwyci rozkojarzoną ofiarę i zwinnym ruchem pozbawi ją tchu. Ale czy szarakowe oczekiwania rzeczywiście się urzeczywistnią?

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 6:38 pm

Przy powolnym zbliżaniu się mały szarak zaczął robić się niespokojny. Nie uciekał, aczkolwiek rozglądał się nerwowo szukając tego, co cicho skrzypiało - śnieg. Przy drugim ruchu zając zauważył łowcę. Bez wahania rzucił się do tyłu, uciekając w przeciwną stronę Traffy'ego. Nawet jeśli pies obmyślił dobrą taktykę niestety nie udało mu się jej wykonać. Młode wykorzystywało wszystkie siły jakie miało, aby tylko oddalić się wystarczająco od niebezpiecznego psa. Niestety, ale szary nie miał w ogóle ochoty na przystanek w oddaleniu, także biegł tylko przed siebie. Blue merle mógł albo go zostawić, albo gonić. Jego wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Traffy
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 19/01/2015

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 6:44 pm

Cóż, widocznie szczęście nie dopisało, a śnieg okazał się bardziej zdradziecki. Widocznie też umysłowe plany nie są stworzone pod tego łaciaka. Jeżeli o nim mowa, błękitnooki porzucił taktykę cichego łowcy, gdyż ofiara uciekła mu tuż sprzed nosa. Nie minął moment, a białe łapy jak torpedy ruszyły do przodu. Może i nie był silny. Może i jego zręczność pozostawała na poziomie normalnym, ale za to zawsze był znakomitym biegaczem. A to wszystko dzięki budowie ciała, szczupłości i ćwiczeniom. Niczym wiatr... Nie, niczym rozprzestrzeniający się ogień ruszył za ofiarą. Nie da mu uciec. Nie da się skompromitować czemuś tak małemu. Naciągał mięśnie mocniej, jakby lekko przyspieszając. A może to tylko jego wyobraźnia... Błękitne ogniki rozświetliły ślepia blue merle, gdy ten z podnieceniem wykonywał potężne susy. Sam teraz przypominał zająca.
Jeżeliby dogonił uszatka, z pewnością niesamowicie prędko, rzuciłby się ku jego obliczu, podtrzymując łapą. W końcu był młody i chory, raczej nie zdoła się wyrwać. Potem już kłapnięcie szczęk i szybka bezbolesna śmierć. Ale czy ta banalna taktyka się powiedzie?

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 6:58 pm

Oh god, patrz na to D: KLIK

Choć pies wyczaił od razu zająca teraz dopisywał mu pech. Nawet jak szybko biegł i zbliżał się do malca, tamten skręcał i dalej przyspieszał pędząc przed Traffym. Pies musiał albo jakoś go zajść, albo dalej pędzić przed siebie. Na razie w oddali można było dostrzec zarys nory, więc pies musiał się sprężać. Chyba, że chciał wciskać się w korytarze pod ziemią - nie polecam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Traffy
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 19/01/2015

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 7:04 pm

Szlag. Przekleństwo wydarło się z szarej mordki, co naprawdę stwarzało unikatowy moment. Traff nie przeklinał, a teraz powiedział coś gorszego niż zwykłe 'szlag' czy 'cholera'. Jego pierwsze polowanie i musi się tak kończyć! Nie... Ono się nie kończy. Ono się dopiero zaczyna. Szarak nagle skręcił gwałtownie w bok, nie tracąc ani trochę równowagi. Nadal zacięcie brnął przed siebie. Wybrał drogę na skróty. Zwinnie skakał na trawie. A pełnia szczęścia to już wtedy, gdy napotkał kamulec. Wtedy odbijał się od ów skały zamaszyście, zmniejszając odległość między sobą i ofiarą. Może ją jeszcze dogoni? Nie tracił nadziei. Jeżeli dogoni, zrobi to co zamierzał ostatnio.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   Wto Lut 10, 2015 9:01 pm

Zając w odpowiednią porę dostrzegł, że owa nora nie była jego, ale jakiegoś lisa. Kiedy zawracał, Traffy miał przewagę i idealnie trafił na szaraka. Tym razem taktyka bordera się popłaciła - podwójne zwycięstwo. Nie dość, że dogonił małego to jeszcze zaczepił się na nim tak, że mały nie mógł się wyrwać. Była idealna okazja, aby zabić młodego. Jednak czy pies dobrze wgryzie się w niego, aby skończyć jego żywot?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zielona Łąka   

Powrót do góry Go down
 
Zielona Łąka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Zielona Dolina
» Lokacje - czemu tam gdzie trawa jest bardziej zielona panują pustki?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Offtop - Rozmowy NIEKONTROLOWANE :: Archiwum-
Skocz do: