wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zapomniane Ruiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 7:10 pm

- Jestem za. - mocno zachrypnięty i głęboki ton głosu basiora dotarł z pewnością bez większych problemów do bębenków usznych dwójki towarzyszy.
- Chętnie się zabawę. - wyłonił się z pewnym momencie, ukazując swoją szpetną mordę upstrzoną w blizny oraz pusty oczodół, w którym mogło by się wydawać, że coś się czuło. Szkarłat drugiego zaś ślepia zabłysł, gdy padł pierwej na postać szczeniaka, którego istota nie zainteresowała go za bardzo więc przesunął szybko wygłodniałe wręcz spojrzenie na Gabriela.
- Anioł.
Słowa Azazela, wręcz wyplute z odradzą zabrzmiały w umyśle Kapitana to skwitował jedynie lekkim uśmieszkiem, unosząc zdawkowo kąciki swoich warg do góry. Istotnie; Anioł. Nie często miał okazję spotykać te - podobno -  czyste istoty, a wiadomo, że są tak samo zepsute jak demony, to też nie zamierzał za zmarnować takiej okazji.


/musiałam, wybaczcie xdd

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor
Mrok
Mrok
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 7:34 pm

Thor spokojnie przyglądał się psu, który siedział niedaleko niego. Cóż przedstawić mu się mógł, a końcu to nie grzech, że pozna jego imię. Ok, może ono nic psowatemu nie powie ale przynajmniej będzie pamiętał z kim się nie zadziera. Przypatrzył się zachowaniu młodego i lekko się uśmiechnął.
- Zwą mnie Thor. – powiedział tak samo znudzonym głosem jak poprzednie powitanie. Akurat dla Flata słowo, które wypowiedział nie było ani trochę dziwne. To było słowo, którym winien się witać ze swoimi pobratymcami. Już miał odpowiedzieć, że chwilą zabawy nie pogardzi gdy niedaleko nich pojawił się wielki czarny basior. Ta sylwetka sprawiła, że Flat natychmiast zeskoczył ze swojego miejsca i momentalnie przestał się interesować wesołkowatym psowatym stojącym przed nim.
-Ave Panie. – powiedział i skinął łbem z szacunkiem. Niby nie lubił władzy jednak nie powinien od razu tego pokazywać. Według niego należało chociaż zachować pozory. Dopiero za jakiś dłuższy moment skierował wzrok z powrotem na psowatego, który przerwał mu ciszę ruin.
- Mówisz, że chcesz się bawić. Odpowiem, że chętnie się zabawię. Tylko nie wiem czy taką zabawę właśnie masz na myśli. – powiedział i kątem oka obserwował betę swojego stada. Zachowywał się tak jakby czekał tylko na sygnał. Oczywiście nie zamierzał się przy nim zbłaźnić lub też pokazać jaki to jest świetny. Po prostu chciał pomóc przy tym co psy z Upadłych robiły najlepiej. Na pysku Flata pojawił się brzydki uśmieszek i powoli zaczął się zbliżać do pas ze skrzydłami.

/mi tam nie przeszkadza, miałem co prawda coś innego w planach ale może być i taka zabawa/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 9:10 pm

/boo hoo teraz mi Gabrysia zjedzą XDD/

- No tu supe-... - obrócił łeb, gdy zdał sobie sprawę że to wcale nie flat wypowiedział te słowa. Przez chwilę spoglądał w tamtą stronę. Nie trudno było zauważyć wyłaniającego się wilka, który choć może nie był ogromny w porównaniu do Gabriela, to znacznie przewyższał anioła masą. - Huh? - złoty wyprostował się, prezentując zgrabną, szczupłą sylwetkę pokrytą złoto-białą sierścią. - Boo hoo! Zwierzyny starczy dla wszystkich, chłopaki! - gdyby mógł, pewnie podrapałby się po karku, jednak w zaistniałej sytuacji zaśmiał się tylko melodyjnie. 
Co jednak wydało się dla niego znacznie bardziej zaskakujące - reakcja czarnego psa, który zeskoczył ze swojego podwyższenia i stanął tuż obok czarnego wilka. Gabriel fuknął cicho, może dlatego że jego zachowanie go zirytowało, a może dlatego że zwracanie się do tego osobnika per 'panie' było dla anioła całkowicie nieodpowiednie. - Och... więc jaki jest plan? - jego lico rozjaśnił nieco szelmowski uśmieszek. 
Oj Gabriel, ty na prawdę nic nie rozumiesz. Nie rozumiesz psów, nie rozumiesz ziemi, nie rozumiesz jak funkcjonuje życie, bo dla ciebie to wszystko jest jedną cholerną zabawą.
Samotnik odsunął się o krok, uginając łapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 9:51 pm

Uniósł nijako łuk brwiowy do góry słysząc skierowane ku niemu słowa szczeniaka.
- Może się jeszcze pokłonisz. - rzucił prześmiewczo. Prawda przedstawiała się w ten sposób, że Stalowego nigdy nie interesowały przywileje i tytuły tych z władz, po cholerę mu sztuczne uwielbienie i męczarnie w opiekowaniu się zgrają osobników, którzy nie potrafią często samoistnie myśleć, tylko łakną słów wypluwanych z pomiędzy warg władzy uznając je za prawdę ostateczną. Może ktoś kto pragnie zbudować sobie szereg pionków, którymi łatwo manipulować znajdzie sobie na podobnym stanowisku swoje miejsce. Zapewne zapytacie więc co on robi na becie? Też sobie zadaje to pytanie. Niemniej jego motto zawsze brzmiało 'bierz co dają, nie dawaj nic w zamian', więc to już nie jego problem, a tych, którzy będą musieli się użerać z kimś takim jako on.
Niemniej nawet mu się spodobało, że młody wykazuje chęci do przyłączenia się do zabawy, chociaż myśl, że ma się dzielić swoją upatrzoną ofiarą z nieopierzonym młodzikiem nie bardzo przypadła mu do gustu. Kapitan nigdy się nie dzieli i mało go obchodzi fakt, że szczeniak był tu pierwszy.
- Ale Ave, Ave czy co tam. - machnął niedbale łapą. Przywitania, stada zmieniają się częściej niż rękawiczki. Niema co się więc dziwić, że w pewnym momencie po prostu przestaje się używać jakiegokolwiek bo to jest bez sensu. Zastrzygł czarnymi radarami na słowa samotnika.
- Tu muszę przyznać Ci rację, ta owieczka wyrosła niezwykle okazanie, chociaż jedna rzecz mi tu nie pasuje ... - ugiął odrobinę kark zbliżywszy się kilkoma krokami ku Archaniłowi, wysunął różowy ozór musnąwszy nim swoje zębiska.
- Te latajki jednak mi przeszkadzają, co ty na to, aby się ich pozbyć? - nie oczekiwał jednak odpowiedzi od wilkowatego, bo jak aby ona nie była; Stalowy i tak uczyni to co chce. A w tej chwili pragnie wyzbyć się tych skrzydeł, które dla Aniołów są powodem ich pychy.
- A plan jest taki; stoisz grzecznie i się nie ruszać. Kapujesz? - ukazał na krótki ułamek swoje przeżółkłe zębiska w beztroskim kłamliwym uśmieszku. Spiął w ułamku sekundy mięśnie, aby wystrzelić prosto na bok Gabriela, swoje zębiska zakleszczając w jego skrzydle - a przynajmniej taki był jego zamiar.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor
Mrok
Mrok
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 10:29 pm

Flat wiedział doskonale z kim ma do czynienia jednakże nie zamierzał nikomu bić pokłonów. To było kompletnie nie w jego stylu. Może i basior był betą, może nawet był starszy od niego ale Thor miał też swój rozum. Nie zamierzał traktować więcej tego pyszałka, którego miał przed sobą z jakimkolwiek szacunkiem, o co to, to nie. Flatowi wystarczyło, że raz się sparzył i więcej tego samego błędu nie powtórzy. W końcu byli z tej samej watahy czy też stada. Thor nie zamierzał więc również słuchać dalszych jego rozkazów.
- Sądziłem, że Ave jest obowiązkowym zwrotem dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych. – powiedział i stanął dumnie przed basiorem. A co tam przecież go nie zabije. No chyba nie może. W końcu złamałby w ten sposób kodeks, chociaż to co w tym momencie chciał Thor zrobić również zakrawało na zdradę, jednak jego to gówno obchodziło.
- Może na owcę to, to coś nie wygląda ale jest równie głupie jak i ona. Jak można podejść pod pysk Upadłego i proponować mu zabawę. Przecież to każde dziecko w tej krainie wie jak taka konfrontacja się skończy. – stwierdził pokazując, że oprócz szczerzenia paszczęki coś jeszcze potrafi. Przecież sroce spod ogona nie wypadł i swój rozum miał. Może i nie powinien się sprzeciwiać rozkazowi Bety ale nie miał zamiaru stać i patrzeć jak starszy i postawiony wyżej w hierarchii basior się bawi. On też tu był i zamierzał pokazać, ze może wiele wnieść do stada.
- Plan mi się bardzo podoba. A ty Aniołku stój i nie próbuj mieszać nam w głowach. – powiedział i nie czekając na nic rzucił się na drugie skrzydło Archanioła. W końcu on też chciał poczuć krew w pysku i widzieć jak ten aniołek się płaszczy przed nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Sob Kwi 25, 2015 10:53 pm

Gabriel odsunął się do tyłu. - Ja nie rozumie-... - mruknął, gdzieś między wypowiedziami psów. 
Skrzydła, które wcześniej były złożone po bokach i niemal niewidoczne między futrem, teraz uniosły się do góry - duże, złote i dumne zachybotały lekko na wietrze. - Jaka owieczka, o czym wy-... - nie ma mowy żeby przy kimś takim używać porównań, bo on tego zwyczajnie nie łapie. Ugiął łapy robiąc jeszcze jeden mały krok do tyłu i o mało co nie wpadając na stare ruiny zamku. 
- Nikt nie będzie mi mówił co mam robić. - warknął kierując tą uwagę do Stila. 
Młodszy towarzysz wilka, też nie próżnował. Podążając za nim, zaatakował z drugiej strony. Skrzydła Gabriela odruchowo uniosły się uderzając o ziemię i przy pomocy łap, wzbiły psa w powietrze. Ich duży rozmiar, zdecydowanie jednak utrudniał szybkie akcje, a już szczególnie jeżeli w sytuację wchodził atak ze strony wielkiego wilka i jego pomocnika. Ponieważ Steele był większy od Flata i zareagował nieco szybciej udało mu się złapać zębami za prawe skrzydło archanioła, pociągając go trochę w swoją stronę. W jednym momencie po całym ciele Gabriela, który nie był przyzwyczajony do bólu, ba, tego fizycznego nawet nie znał, rozniosło się dziwne paraliżujące uczucie. - Co... - szepnął cichutko, zaciskając szczęki. 
W dalszym ciągu będąc jeszcze nisko nad ziemią, anioł przebrał parę razy szczupłymi, kościstymi łapami, tak jakby chciał tym w jakiś magiczny sposób uwolnić się od szczęk upadłego. Czując że powoli opada na ziemię i że jeszcze chwila, a jego drugie skrzydło będzie na odpowiedniej wysokości, by mógł za nie złapać drugi pies, anioł starał się utrzymywać je w powietrzu machając energicznie i licząc że uda mu się wyszarpnąć ze szczęk nieprzyjaciela. Nawet gdyby miał stracić przez to parę piór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levi
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 729
Join date : 14/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 11:58 am


Za całą pewnością Gabriel nie znajdował się w ciekawym położeniu. Skonfrontowany z dwóch stron z antagonistycznymi jednostkami musiał całą swą wiarę poświęcić na to, aby wyjść z ów przepychanki w jednym kawałku. Pierwszy zaczął Steele, którego zębiska z siłą imadła zakleszczyły się na skrzydle Archanioła, odbierając mu tym samym 5 punktów życia. Thor okazał się mieć mniej szczęścia, gdyż bielone zębiska minęły pierzaste lotki dosłownie o włos. Jeśli wystarczająco szybko się pozbiera będzie w stanie przeprowadzić kontratak, który - może - tym razem okaże się bardziej sukcesywny. Gabriel, ówcześnie wyrwawszy skrzydło z paszczęki czarnego, wzbił się nieudolnie w powietrze, choć zdawał się nie znajdować dalej niż kilka marnych metrów nad ziemią.  Wciąż pozostawał łakomych kąskiem dla swych oponentów, którzy z pewnością postarają się to wykorzystać.


/Taka mała prośba; opisujcie działania w czasie niedokonanym, okej? Stil prosił o kontrolowanie walki, więc to robię, ale postarajcie się tego nie utrudniać.

__________
I w a n t to dig my teeth into your neck.
I want to WATCH your head fall back as I bite harder.
All I need is a
LITTLE taste of your skin to be addicted.
I’ll pin you d o w n and feel your heartbeat vibrate from under me.



I’ll push down HARDER as I suck your n e c k.
You’ll start to
squirm and i`ll guide your hands down my back.
Dig your nails into me, baby, and i`ll dig my TEETH into you.
Don’t be gentle with me I like it rough.
H U R T me enough to
feel you even after you’re gone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 3:19 pm

/woa, atak bardzo dopiero zauważyłam post xd


Niektórzy są po prostu pozbawieni intuicji, rozsądku, czegoś co by im natychmiastowo podpowiedziało, że osobnik przed nim jest kimś niebezpiecznym; a  nawet jeśli to posiadają to i tak ślepo wierzą, że a nóż im się upiecze.
Nie upiecze.
Warknął gardłowo w momencie, gdy jego zębiska osunęły się po skrzydle samotnika.
- Nie uciekniesz mi. - syknął, w jednej sekundzie wyrzucając swoje ogromne cielsko do góry, z zamiarem owinięcia swoich przednich łapsk w okół karku i dzięki swej masie i sile po prostu ściągnąć go w dół. Uważał na to, aby zębiska przeciwnika niedosięgły jego ryła czy też karku. Jeśli przeciwnik dotknął ponownie ziemi, szybko przekręcił się w taki sposób, aby przynieść jego osobę do podłoża, układając swoje łapy na skrzydłach archanioła, aby nie mógł ich ponownie użyć.
- Oy mały. - rzucił, zerkając teraz w stronę flata.
- Spróbuj znaleźć jakiś ostry dość duży kamień. - polecił, cały czas będąc skupionym na przygniecionym Aniele, który w każdej chwili mógł zacząć wierzgać i próbować się oswobodzić, a na to Kapitan nie zamierzał pozwolić.
- Leż grzecznie to nie zaboli ... za bardzo. - zaśmiał się chrapliwie i nieprzyjemnie pod nosem, aby ponownie otworzyć swoje paszczęki, z których skapnęło nieco śliny i spróbować wbić je ponownie w skrzydło, bliżej nasady jednak tym razem już tak łatwo nie zamierzał je puścić.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor
Mrok
Mrok
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 6:45 pm

Thor był wściekły na siebie, że spaprał tak prosty atak. Przecież mógł się pokazać i to przed zastępcą Alfy. No, ale jeśli mu się nie udało, no cóż przysłuży się sforze w jakiś inny sposób jednakże teraz powinien skupić się na walce. Najpierw jednak spojrzał wściekle na Archanioła.
- Jeszcze zobaczymy jak będziesz śpiewać, kiedy dobierzemy ci się do skóry. – powiedział i chciał doskoczyć do łap Gabriela. Wziął, więc kilka kroków rozbiegu i ruszył. Starał się wybić z łap jak najwyżej i capnąć prawą łapę Archanioła. Jeśli atak by się powiódł Thor zacisnąłby zębiska na prawej łapie Gabriela próbując go za wszelką cenę ściągnąć na ziemię. Jeśli i ten atak by się nie powiódł Flat wylądowałby na posadzce ruin i starałby się wykonać rozkazy Bety. Cóż może nie było to zbytnio odpowiedzialne zajęcie, ale Thor również chciał się przyczynić do zabawy z Aniołkiem i do pozbawienia go tych latajek. W końcu pies z nimi wyglądał z goła komicznie. Flatowi nie mieściło się w łepetynie, by on miał takie coś na plecach. Przecież to musiało bardzo przeszkadzać. Usłyszawszy po chwili rozkaz Bety spojrzał na jego wyczyny i momentalnie zaczął się rozglądać. Parę metrów on niego wypatrzył dość sporych rozmiarów głaz. Podbiegł do niego i chwycił go w zębiska.
- Ten może być? – zapytał dźwigając kamienia w zębiskach. Co prawda nie wiedział, po co Becie jego stada taki głaz, ale skoro go o to ładnie poprosił to Thor mógł mu go przynieść. Przecież to nie żadna ujma na honorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 7:37 pm

Poczuł jak zęby wilka zsuwają się z jego złotych skrzydeł. Machnął parę razy skrzydłami starając się wzbić wyżej, jednak osłupienie i ból nie dawały mu zbyt wielkiego pola do popisu. Unosząc się w powietrzu obrócił łeb spoglądając na swoje prawe skrzydło, to które zostało zaatakowane prze wilka. Nie było już idealnie złote - rozlało się po nim coś ciepłego, czerwonego. - Co to je... - znów nie zdążył dokończyć czy nawet zaakcentować swojej wypowiedzi, bo Beta upadłych, nie chciał mu tak łatwo odpuścić. Odbił się łapami od ziemi, a Gabriel doszedł do wniosku że wilk jest dużo większy, niż początkowo mu się wydawało. 
Ja nie chcę! Nie chcę, nie chcę tu być! Zabierz mnie z powrotem, ukaż mnie, zrób cokolwiek, ale zabierz mnie z tego miejsca... Ja-... Ojcze, proszę...
W jego umyśle pojawiła się błagalna myśl, tej jednak nie było dane otrzymać odpowiedzi.
Anioł poczuł jak łzy zakrywają mu oczy, nieco zamazując widok. 
Michale... ? 
Miał bardzo mało czasu. Nie. Właściwie to nie miał go wcale. Gabe spróbował wierzgać nogami i machnąć jeszcze raz skrzydłami, które, jak liczył, poniosą go w prawo i pozwolą opaść na wystającą część ruiny zamku, najprawdopodobniej jakiś nie do końca zburzony kawałek muru.
Proszę
Samotnik pragnął odzyskać dawny spokój. Zamrugał kilka razy, chcąc pozbyć się słonej cieczy, która zakryła mu oczy. Musiał się skupić, skupić, bo nie mógł teraz zawieść. Głęboko wierzył że Bóg wysłał go tu w celu wykonania konkretnego zadania.
Nie
mógł
zawieść.
I zamierzał walczyć, nawet jeżeli nie przyjmą go z powrotem.
Jeżeli Stilowi i Thorowi, udało się ściągnąć go na ziemię, Gabriel uniósł fafle, warcząc cicho i ukazując ostre, białe kły. Kiedy towarzysz, którego poznał wcześniej zbliżył się, teraz to anioł spróbował złapać go za skórę na klatce piersiowej, pociągnąć swoją stronę i może przy odrobinie szczęścia odwrócić na chwilę uwagę Bety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levi
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 729
Join date : 14/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 7:47 pm

Zawziętość przemawiała przez Upadłych. Nie chcieli pozwolić zwierzynie umknąć, skoro tak łatwo i chętnie wepchnęła się w ich łapy. Steele, będący inicjatorem ataku, miał dziś wyraźne szczęście. Czyżby lubiły go kości? A może słodka Pani Los pozwoliła kapitanowi na odrobinę rozrywki, z której czerpał przyjemność każdą komórką swego ciała? Jakkolwiek nie malowałaby się prawda, wykorzystanie swych naturalnych atrybutów okazało się świetnym pomysłem. Cały ciężar wilka opadł na biednego Gabriela niczym worek cegieł, tym samym uniemożliwiając mu ponawianie prób związanych ze wzbiciem się nad ziemię. Był uziemiony. Czy istnieje coś gorszego niż uziemiony Anioł?
Mimo wszelkich chęci, Thor nie należał dziś do ulubieńców Pani Fortuny. Kolejne niepowodzenie! I znów tak blisko! Wylądował plackiem na podniszczonym gruncie, lekko obijając sobie przy tym szczękę. Nie były to obrażenia, które zdyskwalifikowałyby go z dalszej walki, jednak mrowienie było nieprzyjemne. Nie poddawał się jednak, wytrwale wykonując instrukcję przekazane mu przez Steela.
Boga nie ma tutaj z nami. A przynajmniej nie ma go przy boku Gabriela, który mimo usilnych starań, wciąż pozostawał podporządkowany cielesności leżącego na nim bydlęcia. Szach i mat.

__________
I w a n t to dig my teeth into your neck.
I want to WATCH your head fall back as I bite harder.
All I need is a
LITTLE taste of your skin to be addicted.
I’ll pin you d o w n and feel your heartbeat vibrate from under me.



I’ll push down HARDER as I suck your n e c k.
You’ll start to
squirm and i`ll guide your hands down my back.
Dig your nails into me, baby, and i`ll dig my TEETH into you.
Don’t be gentle with me I like it rough.
H U R T me enough to
feel you even after you’re gone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 8:04 pm

Szarpał łbem na boki, aby rozerwać skórę na skrzydle anioła, byle tylko mieć jak najlepszy wgląd do kości, która w którymś momencie powinna ustępować pod naporem uścisku jego szczęk. Pazury wszczepiały się pod pióra raz po raz zadając samotnikowi nieprzyjemny ból w postaci wyrywanych lotek. W najbliższym czasie już nigdzie nie ucieknie.
Postawił uszy, rozluźniając szczęki, aby spojrzeć na młodego i jego znalezisko, oblizał zakrwawiony pysk uśmiechając się przy tym lubieżnie.
- Doskonały. - odparł jedynie wyciągając swój łeb, by chwycić w zębiska kamień. Obrócił go jeszcze tak, aby ostrzejszym końcem był skierowany ku skrzydłu wilczego. Szkoda, że nie słyszał próśb rozbrzmiewającym pod kopułą jasnolicego z całą pewnością jego humor poprawiłby się jeszcze bardziej. Jednak wracając do tego co zamierzał zrobić; lepiej, aby samotnik był przygotowany na falę prawdziwego bólu. Doskonale pamiętał to uczucie, gdyż sam pozbywał się jednego ze swoich skrzydeł. Ten ból był nie do opisania, dlatego teraz tak chętnie podzieli się tym doświadczeniem z Archaniołem. Uśmiechnął się niczym psychopata, aby po chwili zadać cios, jego zamiarem było uderzać jak najmocniej ostrą krawędzią kamienia w nadwyrężone przez jego szczęki mięśnie, aby połamać przy tym twardą kość.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor
Mrok
Mrok
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 8:16 pm

Widocznie Fortuna mu dziś nie sprzyjała. W końcu kiedyś musiało się tak stać. No, ale jakby na to nie patrzył miał szczęście, że nie dorobił się poważniejszej kontuzji. Kątem oka obserwował poczynania Bety Upadłych. Cóż sposób postępowania bardzo mu się podobał, jednak Thorowi rola pomocnika nie odpowiadała. Chciał też dorzucić porcję bólu od siebie. W końcu, co byłby z niego za upadły gdyby nie spróbował przysporzyć jeszcze więcej cierpień Archaniołowi, a raczej psa ze skrzydłami, który zapewne chciał być podobny do tych istot, które latają w Niebiosach. O ile ktoś w nie wierzy. A do tego Thor miał ambiwalentny stosunek i raczej do wierzących nie należał. Zatem gdy Beta pochwalił jego znalezisko sam rzucił się na przygwożdżonego Gabriela i starał się zaatakować jego łapę. Oczywiście cel ataku był wybrany starannie i Thor chciał zaatakować łokieć, by zgruchotać kość. Oczywiście mógł tylko liczyć tym razem na przychylność losu. Cały czas obserwował zarówno aniołka jak i Betę swojego stada. Zastanawiał się, dlaczego starszy wilk tak nienawidzi skrzydeł. No, ale przecież się o to nie zapyta, bo to mogło tylko i wyłącznie rozsierdzić wilka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 9:01 pm

Poczuł jak ze świstem spada na ziemię, uderzony czymś tak mocno że dziwne uczucie rozbiegło się niczym prąd od tyłu jego łba po końcówki łap. Jęknął żałośnie, uderzając o twardy grunt. Oczy psa, który nie umiał ukrywać swoich uczuć zbyt dobrze, zaszkliły się momentalnie, a słone łzy spłynęły po jego sierści, zsuwając się między futrem na grunt. 
Gabriel spróbował unieść łeb, obrócić się, wyrwać zrobić cokolwiek byle by znaleźć się jak najdalej stąd. Tym czasem jednak zamrugał tylko kilka razy skupiając swój wzrok w przerażeniu na czerwone kropelki dziwnej cieczy, które osiadły na źdźbłach trawy tuż przed nim.
O Boże.
- Nie rozumiem, proszę czy może...- wypowiedź została przerwana kolejną falą bólu. Tym razem silniejszą, dużo, dużo silniejszą niż upadek. I przez chwilę wydawało mu się że nikt się nie odzywa. Nikt się nie porusza. Nikt nie patrzy. Czas stanął na 1 2 3 sekundy, a potem wrócił poprzedni chaos. 
Wilk naparł na skrzydło archanioła, złapał je zębami i tym razem nic mu nie przeszkodziło. Gabriel poczuł ból, jakiego nigdy dotąd nie znał, ból, którego nigdy dotąd nie podejrzewał, jakiego nigdy nie potrafił sobie nawet wyobrazić. Tak jakby w piersi wybuchł mu dynamit, jakby został podpalony od wewnątrz.
Zamrugał, ale ta czynność zdawała się trwać całą wieczność. Krzyknął, gdy drugi pies naparł na atakowaną kończynę, ale ledwo słyszał dźwięk, który dobył się z jego pyska. Wszystko falowało, wszystko się zlewało. Dźwięki były zniekształcone, zafałszowane, zbyt wysokie albo za niskie, żeby brzmiały wyraźnie. Gdyby mógł to określić, powiedziałby że przez jego żyły przetaczały się lodowate wstrząsy, jakby każda część ciała Gabriela zasnęła i próbowała znowu się obudzić.
I ten ból, ten ból, ten b ó l. Ból był straszliwy. Ból był najgorszy. To ból, który chyba już nigdy nie ustanie. Czuł że krwawi, choć tego nie widział, czuł że krew ścieka po jego złotych piórach, że skapuje po jego boku, brudząc białe dotąd futro.
Rafaelu...
Brak odzewu.
Michale...
Ostatkiem sił, 2-latek przełknął ślinę.
Lucyferze?
W tym momencie czuł się jakby jego ciało płonęło żywym ogniem.
Zapłacisz za błędy, Gabrielu, z nieba wyklęty, i spa­dasz na dno ...
Anioł nie był już w stanie stwierdzić, czy ktoś rzeczywiście się do niego odezwał, czy też sam zaczynał już sobie wyobrażać różne rzeczy. 
To nie mógł być koniec. Wszystkie te starania, wysiłki, chęci... To nie mogło pójść na marne. Gabe zacisnął szczęki, starając się napiąć wszystkie mięśnie - skupić się tylko na tym jednym celu. Licząc na chwilową nieuwagę Bety upadłych, słysząc jego głos liczył chociaż na kilka sekund. Spróbował odbić się łapami od ziemi i mimo bólu unieść skrzydła do góry, odpychając od siebie napastników, lub chociaż unikając uderzenia ostrym kamieniem. Nie mógł teraz odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levi
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 729
Join date : 14/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 9:28 pm

Ziemia zalśniła od bielonego pierza, które w szybki tempie przyjmowało ciepły, kirowy koloryt krwi. Gdzie okiem nie sięgnąć była czerwień. Czerwień. Czerwień. I biel. Symbol czystości, niewinności. Symbol, który ktoś bezczelnie plugawił, podporządkowywał pod siebie. Steele musiał być diabłem sprowadzonym na ziemię. Inaczej nie dało się tego wytłumaczyć.
Wymierzony w kość kamień opadł, jednak nie wyrządził zamierzanej przez czarnego krzywdy. Osunął się po powierzchni szkieletu zostawiając nie więcej niż wyraźną rysę. Samiec musiał postarać się znacznie bardziej niż uprzednio przypuszczał. Nie zamierzał rezygnować z prób. Ból, którym miał ochotę się podzielić nie mógł czekać.
Thor wreszcie uzyskał przyjemność, której tak pożądliwie szukał. Łokieć Gabriela pękł pod jego zębami niczym delikatna gałązeczka. Dźwięk był nieprzyjemny, a wiążący się z nim ból mógł być tylko gorszy. Archanioł znalazł się w naprawdę kiepskim położeniu. Przygnieciony. Obdzierany ze swej dumy i chwały, a teraz również pozbawiony władzy w kończynie. Czy tak skończy posłaniec Pański?
Mimo wszelkich starań cud nie nadszedł. Niebiańscy bracia również zdawali się milczeć i obojętnie spozierać na postać Gabriela, która z każą sekundą ginęła coraz bardziej pod naciskiem brutalności oponentów. Jeśli umierał to dlaczego właśnie tak? Nie chciał tego. To nie powinno się tak skończyć. Nie tutaj. Nie w obcym, zimnym miejscu, którego nie znał.

__________
I w a n t to dig my teeth into your neck.
I want to WATCH your head fall back as I bite harder.
All I need is a
LITTLE taste of your skin to be addicted.
I’ll pin you d o w n and feel your heartbeat vibrate from under me.



I’ll push down HARDER as I suck your n e c k.
You’ll start to
squirm and i`ll guide your hands down my back.
Dig your nails into me, baby, and i`ll dig my TEETH into you.
Don’t be gentle with me I like it rough.
H U R T me enough to
feel you even after you’re gone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 9:42 pm

I wcale nie zamierzał poprzestawać na jednym uderzeniu, uniósł łeb z zamiarem uderzenia po raz kolejny, a zanim jeszcze raz i jeszcze, nie zamierzając przestać, aż skrzydło nie zostanie oderwane. Na działania flata nie zwrócił w tej chwili większej uwagi, gdyż był zbyt pochłonięty w czynieniu swojego pięknego arcydzieła. W tym momencie nawet sam Lucyfer mógł mu się objawić, a on i tak by go zignorował, co zapewne Lampce nie bardzo by się spodobało. Rubinowe ślepie tak doskonale łączyło się z kroplami posoki rozpryskującej się na boki dodającemu całemu obrazkowi jedynie więcej drastyczności. Nie potrafił powstrzymać szerokiego uśmiechu który cisnął mu się na pysk z każdym kolejnym uderzeniem o mleczną strukturę latajki. Aż dziw, że jeszcze nie zleciały się jakieś istotki chętne po udawać bohaterów, czy też sępy myślące, że coś uda im się skubnąć.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor
Mrok
Mrok
avatar

Liczba postów : 104
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 10:01 pm

Thor był wreszcie zadowolony ze swojego działania. Jednakże nie był na tyle zatracony w tym, co robi, by starać się oderwać łapę Archanioła. To już byłoby zbyt okrutne, nawet ja na niego. Spoglądał cały czas na Betę, ale widać działanie Flata nie obchodziło za bardzo wilka. No cóż widocznie tak musiało, być. Jednak Thor zaczynał się zastanawiać, kto takiemu gburowi i chyba pyszałkowi dał w ogóle władzę. No, ale czego mógł się spodziewać po przywódcach stada, do którego sam należał. Już chciał się zanurzyć w rozmyślaniach, lecz dotarł do niego cichutki głos Archanioła. O mało się nie udusił ze śmiechu słysząc, co też rudy aniołek wygaduje. Puścił jego łapę i spojrzał na niego.
- To proste latająca kupo kości. W końcu może zapamiętasz, że nie podchodzi się Upadłemu pod pysk i nie proponuje mu zabawy. – powiedział oblizując zakrwawione zębiska. No, co taka była prawda. Chciał, co prawda użyć innego słowa, ale uznał, że Aniołek i tak tego nie zrozumie. Flat miał zawsze bardzo złe zdanie o słabeuszach, a o tych, którzy myśleli, że są lepsi od niego, bo stoją wyżej myślał jeszcze gorzej. Teraz jednak postanowił dać trochę odpocząć Archaniołowi. W końcu nie zamierzał go zabić, a tylko trochę okaleczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 10:24 pm

Restlessie, bierze ci się na wielkiego bohatera! Och tak! Oczywiście trafiasz tam gdzie powinieneś, bo jakżeby inaczej. Znikasz, pojawiasz, odchodzisz i wracasz na kilka chwil do tych gruzów dawnego świata licząc na nie wiadomo co. Na coś czego nie ma. Nie wracasz do nikogo, bo nikogo nie ma. Ten, który jest coś wart ruszył z tobą. Reszta, która ruszyła instynktrm, ślepym i szczeniackim, nie jest nic warta. Zwykłe szumowiny, które niczego nigdy nie doświadczyły. Dlatego ja ich zniszczę.
Dumnym krokiem, wiedziony przez Jedynego, dojrzał ich. Jednego psa, całkowicie nowego oraz rosłego wilka, rzucających się na istotę z niebiańskimi skrzydłami. Oczywiście, jednego znał. I to jak dobrze. Kilka blizn nagle przypomniało swoje istnienie wraz z widokiem tego ścierwa.
- Steele - oblizał śnieżnobiałe kły, lekko się garbiąc - trwało to zaledwie sekundę, gdyż zaraz po tym rzucił się do pokonania ich dzielącej odległości. On nie miał prawa istnieć. Za nic w świecie. On powinien wylądować w najgorszym miejscu, przechodząc przez niezliczone, najbardziej bolesne katusze. Niech zdycha.
]- Każda owieczka w końcu trafi na dobrą drogę - Złapać pazurami jego pysk w okolicach oczu, próbując je rozdrapać. Rzucił się na kark wilka, aby wbić jak najsilniej kły, zatopić w jego krwi po raz następny. I tym samym pociągnąć go w innym kierunku, aby zostawił Gabriela. Traffy szedł za nim, krok w krok... Jak się cieszył, że go ma.


Ostatnio zmieniony przez Restless dnia Nie Kwi 26, 2015 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Traffy
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 19/01/2015

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Nie Kwi 26, 2015 10:25 pm

Smukłe łapy jak dawniej maszerowały raźno po chłodnym gruncie. Nie straciły wdzięku, zwinności i starej radości, przeplatanej nutką charcowatych, melodyjnych ruchów. Może tylko lekko się wydłużyły i utwardziły, no a także ich aparycja postanowiła się z lekka... Zmienić? Tak, to dobre określenie. Bowiem zdobiło je kilka, bądź ociupinkę więcej, blizn, spowitych orzechowym, bądź krwistym blaskiem. Tu szrama, tam strup. Co żesz się działo w życiu niepozornego szaraka? Podróż dała mu wiele okazji do ćwiczeń i ogólnej radości ducha, spowitej smakiem posoki, a i swawolą potyczek, przyspieszających tempo bicia błękitnego serduszka. Mimo wszystko czasy te zostały przez niego wspominane z należytym szacunkiem, jakoby stało się wtedy coś istotnego. Zresztą znacznie pokrywały więcej obszarów młodego ciała. Dodawały jednak więcej seksowności, niżli szpetoty, toteż futrzaty nie musiał się martwić. Wychudzona sylwetka nadal pozostała bardzo szczupła, acz bardziej twarda, to znaczy silniejsza i zdatniejsza na wszelakie obrażenia. Ot lekkie mięśnie, których jednak nie dało się dostrzec, chyba, że spotkało się kłami ze skórą. Nadal słaby i aerodynamiczny. Zyskał też trochę, jeżeli chodzi o czas. Ten bowiem musnął łaciaka pędzlem dynamicznym i szlachetnym, postarzając aż o półtora roku, co sumowało teraźniejszym wiekiem, sumującym się na trzy i pół zimy. Kto by się przejmował jednak, gdy hiperaktywna natura nie została w żaden sposób przykryta? Czasem udawało się mu zachować pozory pokory, lecz tylko na zewnętrznej połaci skorupy. Bo czasem musiał. Nadal istniał w nim ten rozwichrzony szczeniak, jednak z ociupinki mądrzejszy. Nie, może to złe określenie. Po prostu miał skłonności do filozofowania, nadal nie potrafił biegle myśleć i to raczej pozostaje niezmienne. No. Po prostu wydoroślał jedynie fizycznie, nie ruszając delikatnej psychiki, no może ociupinkę, acz trzeba przyznać, że wyglądał jak kuszący młodzieniec, a nie szczeniak. Ale oczka się nie zmieniły. Tych nigdy nie zmieni. Dla siebie i dla Alana.
Jednak teraz wiódł się swoim najtwardszym oparciem, barkiem tego, którego nie pokona nic. Przynajmniej on w to wierzył. Upajał się słodkim aromatem mistrza, pana, ale prze wszystkim ojca. Tego którego nie miał. I rzeczywiście czarny znów nie zawiódł. Zaprowadził ich w odpowiednie miejsce. Nie dość iż spotkali starego znajomego, to jeszcze idealny punkt strategiczny. Piękne podłoże dla całego dania. Psa ze skrzydłami. Możliwe iż anioła. Różowy język oblizał wargi, rozpoczynając gonitwę ogona. Stał. Nie ruszał się. Wsłuchiwał w każde słówko Restlessa. Takie piękne, głębokie. Wierzył w niego całym sobą. I nic nie zapowiadało iż ten stan ma się przerwać. Pozwolił mu rzucić się na wroga, wiedząc, iż jemu pozostaną jedynie resztki. Utkwił niebiański wzrok w Flacie, przechylając lekko głowę. Nie ma się co zastanawiać. Gwałtownie odparł się łapami od podłoża, redukując dzielącą ich odległość. Był panem takich spontanicznych akcji, nie wymagających namysłu. Rzucił się w stronę czarnego. Jednak w ostatnim momencie przystał, jakby wymijająco, i zamiast od frontu, pognał w jego lewy bok. Czekał na reakcję. Nie da mu satysfakcji z otwartego ataku, czekał tylko aż ten odwróci pysk w jego stronę. Bo celował w nos. Skupił całą uwagę właśnie na nim. Zamierzał zatopić w nim zębiska, tak by poczuł ból, by jucha zalała niewinny pysk. Nos był jednym z czułych punktów. Nauczył się tego, jak i wielu innych rzeczy podczas tułaczki. Ale to początek. Jeżeli uda mu się zatopić śnieżne w kinolu, wiedział, że nieznajomy się zdezorientuje, a wtedy da szansę na ponowny atak. Tym razem w czulsze okolice klatki piersiowej i pachwin. Jeżeli uda mu się trafić, to z pewnością skieruje atak w te miejsca. Wykorzystywał element zaskoczenia, wynikającego z niespodziewanego uniku, a i większą zwinność borderowego ciałka. Powinno się raczej udać. Zagryzł wargę.
- Nawet taką duszę da się sprowadzić na czystą, nieskalaną drogę. Powierz mi swoje grzechy - wyszeptał do siebie, koncentrując wzrok. Nie miał niczego do stracenia. Niech rozpocznie się przedstawienie. A niech poudają sobie bohaterów. Niech prawdopodobnie-anioł poczuje się wart.

(bo podobno Gabryś potrzebuje pomocy >D)

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levi
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 729
Join date : 14/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Pon Kwi 27, 2015 10:58 am

Chciała się dowiedzieć i obedrzeć ze skóry typa, który był na tyle inteligentny, a zarazem odważny iż zakłócił przebieg jej posiłku. Wampiry nie należały do cierpliwych, gdy ich trzewiami rządził głód, a Levi była najlepszym na to dowodem. Karmin jej spojrzenia błyszczał lekko, gdy przedzierając się przez tereny krainy, klęła pod nosem na czym świat stoi. Była tak zafrasowaną iż chwila, w której macki umknęły pod skórę nie została przezeń zarejestrowana. Bardziej by jej przeszkadzały niż przyniosły jakikolwiek pożytek, a na to nie mogła sobie pozwolić. Przynajmniej nie na ścisłym początku.
Perła łańcucha biła o jej pierś raz po raz, wszystkim zainteresowanym dając jasno do zrozumienia z kim mają przyjemność. Upadli. Ha! Ów nazwa wciąż pobrzmiewała irracjonalnie na umysłowej płaszczyźnie krwopijki, jednak z kim miała się w tym temacie spierać? Jak zwykle nazwa brzmiała pompatycznie i dumnie, jakoby zło musiało się obnosić z tym, że jest złem. Nie przeczytała iż niektórym taki rodzaj splendoru jak najbardziej odpowiada, acz chwilami wydawał się tak żałosny, że aż śmieszny. Jak chociażby tutaj.
Systematycznie zwalniała aż ostatecznie zatrzymała się całkowicie pozwalając sobie na pobieżną ocenę sytuacji.
Steele. Flat. Wilk ze skrzydłami. Masa piór. Krew. Drugi wilk. Border. No po prostu, kurwa, świetnie.
Pozwoliła sobie na donośnie westchnięcie, choć prawdopodobieństwo przyciągnięcia tym czyjejkolwiek uwagi było minimalne. Czasami szczerze zastanawiała się nad tym czy Kapitan nie może siedzieć spokojnie na dupie i rozkoszować się tym, że podlega mu tak wiele osób, którymi może dyrygować do woli. Doskonale wiedziała, że jest typem, który bez walki to jak bez oddechu, niemniej powody jego brutalności wydawały się czasami kompletnie surrealistyczne. Co on miał do tych skrzydeł? Nie należały do niego. Co go, kurwa, obchodzi kto je ma?
Wcześniejsza irytacja wróciła, przez co wampirzyca zacisnęła bielone szpilki na dolnej wardze. Jeśli towarzyszyła temu krew to niespecjalnie ją to obeszło. Wykorzystując chwilę prawdziwego chaosu, pojawiła się przy boku Stalowego, jakby stała tam od zawsze.
- Tęskniłeś? - Zaczepiła, wzroku nie koncertując na nikim konkretnym. Przeskakiwała spojrzeniem z jednej jednostki na drugą, cały czas coś we łbie analizując. Wsłuchiwała się w tętno, bicie serca, przyśpieszony oddech. Czekała aż nadarzy się idealna okazja, aby zaatakować.

__________
I w a n t to dig my teeth into your neck.
I want to WATCH your head fall back as I bite harder.
All I need is a
LITTLE taste of your skin to be addicted.
I’ll pin you d o w n and feel your heartbeat vibrate from under me.



I’ll push down HARDER as I suck your n e c k.
You’ll start to
squirm and i`ll guide your hands down my back.
Dig your nails into me, baby, and i`ll dig my TEETH into you.
Don’t be gentle with me I like it rough.
H U R T me enough to
feel you even after you’re gone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Pon Kwi 27, 2015 1:15 pm

Kolejne uderzenie.
I kolejne.
Jeszcze jedne, acz nagle zamarł na ułamek sekundy, aby zwrócić zaraz czerep w stronę przybyłego czarnego wilka.
- Ty powinieneś być martwy!
- A nie jestem!?
Prawda jest taka, że żadna cholera go nie weźmie, a nawet jeśli uda mu się zdechnąć to odeślą go w trymie ekspresowym ponownie, aby dalej mógł kazić padół swoim istnieniem, a oni tam na dole nie musieli się z nim męczyć.
- Proszę, proszę. Bohater od siedmiu boleści i jego giermek. - parsknął z kpiną, na moment tylko zwracając spojrzenie na towarzyszącemu wilkowi bordera. Spiął wszystkie mięśnie, gdy czarny ruszył w jego kierunku skwitowawszy to tylko lekkim uśmieszkiem, aby potem kamień, którym chwilę temu odrąbywał skrzydło Archanioła rzucić prosto w pysk czarnego. Nie zależało mu na tym, aby trafić wilka, ale aby zmienić jego trajektorię na moment, aby samemu w tym samym czasie dać susa do przodu.
- Bądź na złego wilka, który ją zeżre. - wysyczał jeszcze, rozwierając swoje paszczęki, co by chcieć pochwycić w nie łapę, która chciała dosięgnąć jego ślepi, a tym samym unoszącą c jedną swoją, aby oprzeć ją na piersi samotnika i starać się go utrzymać na odległość, aby nie mógł dosięgnąć kłami jego karku. Warknął gardłowo, a w szkarłatnym ślepi zabłysł niebezpieczny błysk. W pewnym momencie jego łapa zsunęła się mogąc przy tym zostawić krwawe ślady na torsie czarnego, aby wyciągnąć liny (11), których pętle szybko zacisnęły się na karku czarnego przywiązując do niego również i jego łapy, albo chociaż jedną, którą wciąż usilnie starał się utrzymać swoich zębiskach i za ich pomocą pogruchotać mu kości.
Ale oczywiście, że tęsknił, cały usechł z tej tęsknoty, nie widać? Przecież to wrak!
Pff.



/radzę ostrożnie z gryzieniem Stila, bo jego krew paraliżu, a on tego nie może kontrolować - uprzedzam, skoro walka miała być bez magii.

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Pon Kwi 27, 2015 4:29 pm

Trzask.
Skrzydło wygięło się pod niewłaściwym kątem, w tym samym momencie gdy z pyska Gabriela dobył się żałosny krzyk. Anioł zamknął oczy, jednak nic nie nastąpiło. Samotnik podniósł wzrok, oglądając się przez ramię. Wiedział że nie powinien się rozglądać, ale nie mógł się powstrzymać. Powinien leżeć z wzrokiem wbitym w ziemię, jakby przegrał. Jakby nie miał siły podnieść głowy i stawić czoła ukłuciom szorstkiego wiatru. Ale tylu rzeczom chciał się przyjrzeć, anim wilk uderzy jeszcze raz. Tyle jest rzeczy, których dotąd nie miał szansy zobaczyć.
Więc ośmielił się podnieść głowę.
I wiatr tylko zatkał mu gardło.
5 metrów od nich stały dwa psy. Jeden z nich dostojny, wysoki, z czarną sierścią wyglądającą jak doskonale skrojony garnitur. Drugi był lżejszej budowy, a jego postać mieniła się wieloma odcieniami błękitu i szarości. 
Eksplozja.
Dźwięk kłów, uderzających jeden o drugiego. Ktoś szarpnął go do tyłu, akurat w chwili gdy kolejna osoba pojawiła się zaraz obok. Gabriel obrócił się i wykorzystując zamieszanie spróbował wstać. Na szczęście łap mu nie połamali, więc o ile nikt w tym czasie się na niego nie rzucił, akcja ta powinna okazać się nader łatwa. 
Ale nic nie było łatwe, a on nie rozumiał co się dzieje. Mrugnął przez chwilę nie mogąc zrozumieć skąd wzięły się te psy. To wszystko było jednym wielkim antonimem słowa w s p a n i a l e. Tak.
Nie miał teraz czasu nad zastanowieniem się jak wyjaśni innym, a szczególnie Bogu, że ze wszystkich możliwych psów to właśnie ten go zaatakował. Że jego język poznał smak anielskiej krwi, że Steele nie był tylko psem, że musiał być kimś więcej. Gabriel sam był sobie winien. I sam musiał sobie z tym poradzić. Ugiął więc łapy i rozłożył zdrowe skrzydło próbując obrócić je tak by z dość sporą siłą, uderzyć nim Betę upadłych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Steele
Beta Upadłuch
Beta Upadłuch
avatar

Liczba postów : 814
Join date : 14/12/2014

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Wto Kwi 28, 2015 5:33 pm

W pewnym momencie wziął i wybył.

zt

__________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Levi
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 729
Join date : 14/10/2014

Dodatkowe
Przedmioty Specjalne::
Wynagrodzenia stadne:

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Wto Kwi 28, 2015 5:33 pm

Odeszła. Szybko i po cichu.

z/t

__________
I w a n t to dig my teeth into your neck.
I want to WATCH your head fall back as I bite harder.
All I need is a
LITTLE taste of your skin to be addicted.
I’ll pin you d o w n and feel your heartbeat vibrate from under me.



I’ll push down HARDER as I suck your n e c k.
You’ll start to
squirm and i`ll guide your hands down my back.
Dig your nails into me, baby, and i`ll dig my TEETH into you.
Don’t be gentle with me I like it rough.
H U R T me enough to
feel you even after you’re gone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   Wto Kwi 28, 2015 6:51 pm

- Tchórz - wycharczał zanim ten udał się do wyjścia. Tak po prostu. Odsunął się i zrezygnował. Jednak w końcu to nie pierwszy raz. A skoro mówił o bohaterach to jakby to Restless nie miał się pojawić? Bo on był bohaterem. I wiedział o tym. Sam Steele... Nie było warto opowiadać. Udawał, że jest silny, a jednak był słaby. Psychicznie i fizycznie. Niby był "silny", niby był wysoko osadzony, a jednak uciekł przed samotnikiem. Przed żywą legendą.
Ustawił się w swojej normalnej pozycji, wyssanej z uczuć. Lekko dumnym wzrokiem przeszedł ciało rannego Gabriela, aby zaraz po tym sięgnąć po swój sztylet, który miał odciąć łeb "wielkiego Kapitana". Jednak to nie nastąpiło - przynajmniej na razie. Ułożył psa, aby zaraz po tym zbliżyć łapę do miejsca po skrzydle. Kawałki kości kilkoma ruchami odciął, aby nie wystawały, a sama rana mogła się zagoić. Wziął go na łapy i ukradkowo spojrzał na bordera, aby wyjść.

zt z Traffym


Ostatnio zmieniony przez Restless dnia Wto Kwi 28, 2015 8:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zapomniane Ruiny   

Powrót do góry Go down
 
Zapomniane Ruiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Ruiny fontanny
» zapomniane miasto
» Ruiny domostwa Braveheart

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Offtop - Rozmowy NIEKONTROLOWANE :: Archiwum-
Skocz do: