wh


psie pbf
 
IndeksIndeks  WydarzeniaWydarzenia  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zdradzone Wrota

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Avaritia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Pon Lut 09, 2015 7:12 pm

Szedłem i szedłem. Fajnie tak choć na chwilkę wyrwać się z laboratorium. Co chwilę widziałem kwiaty ze złocistym środeczkiem. Złocistym... Może na "wolności" się wzbogacę. Moje myśli o bogactwie przerwał widok rodzeństwa. Była tam Luxuria, fajna siostrzyczka. Acedia też tam była, jej towarzystwem też nie pogardzę, ale nie wiem, czy teraz miałam ochotę na rozmowy, może nie będzie aż tak źle.
-Witajcie- przywitałem się. Dobre wychowanie tego wymaga. Może powiedziałem to troszkę fałszywie, ale po chwili nawet się ucieszyłam, chyba.
-Co u was moje drogie panie?- było to raczej pytanie w stylu "przerwanie ciszy", bo nie wyglądały na zmasakrowane, czy coś. Żeby było choć troszkę naturalnie dodałem uśmiech. Nie, jednak teraz sądzę, że powiedziałem to w pełni szczerze. Gdy Acedia nie widziała "puściłem" oczko do Luxurii. Sam do końca nie wiedziałem dlaczego. A z resztą...

(sorry za długość i że wcześniej nie odpisywałam, ale jakoś tak czasu nie miałam :3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luxuria
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Lut 10, 2015 3:56 pm

Spoglądała chwile w stronę, w którą poszedł Ira. Widocznie nie był chętny na rozmowę. W końcu i tak tyle się nagadali przebywając w tych czterech ścianach laboratorium, więc Lux w sumie go rozumiała. Ale samotność, była zdecydowanie gorsza. W każdym razie według niej. Z zamyślenia wyrwały ją słowa siostry.
- Nie, nie mam pojęcia. - odpowiedziała kierując wzrok na towarzyszkę, po czym stwierdziła. -  Pewnie reszta obrała inny kierunek.
Reszta, w której nie było Avaritia. Nie było go w tej grupie "Reszty", bo właśnie przybył. Jak zwykle przy samcach, Luxuria przyjmowała pozę pełną gracji, wdzięku, pokazując siebie z jak najlepszej pozy. Tak też uczyniła teraz. W końcu, taki to był jej nawyk, który od urodzenia się przyjął. 
- Witaj Avatiria. - powiedziała uśmiechając się do niego. - U mnie dzień jak co dzień. Nic nowego. 
Oczywiście zauważyła "puszczone" oczko psa. Nie zignorowała je. Spojrzała uwodzicielskim wzrokiem, uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Acedia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Lut 10, 2015 6:11 pm

Była zadowolona, że Ira poszedł w swoją stronę nie potrzebują takiego gniewnego mruka w towarzystwie. Przecież i tak długo przebywali w swoim towarzystwie w czterech ścianach. Przerzuciła swojego spojrzenie na ciemną, posępną bramę. Ziewnęła znudzona i usiadła na ziemi. Spać jej się trochę chciało..- No tak, hmm każdy poszedł w swoją stronę - stwierdziła wręcz filozoficznie. Machinalnie przerzuciła wzrok na Lux. Nagle pojawił się w ich towarzystwie Avaritia. I z nim jej drogi się skrzyżowały na wolności ? Nie gardziła takim bratem, ciekawie się z nim rozmawiało. Jej spowolnionej uwadze nie umknęło oczko puszczone w stronę Luxuri przez Av'a. Ta jak zawsze musi pokazywać wszystkim swój tyłek. Ona ma tak od urodzenia, nie zazdrościła jej tego bo niby czego ? Tego, że ... ee jest zboczuchem ? Pokiwała spokojnie głową na przywitanie samca. - Dzień Dobry Av. Nic nowego - wypowiedziała leniwie. Po raz kolejny ziewnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avaritia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Lut 10, 2015 6:42 pm

Ach... Lux jest tak piękna. Ciekawiła mnie brama naprzeciw mnie.
-To co dziewczynki idziemy- czekałem aż przejdą.- Damy przodem- ukłoniłem się z wskazując wrota. Wyglądały ciekawie, może po drugiej stronie znajdziemy skarb albo chociaż cokolwiek drogocennego. Nie pogardziłbym nawet najmniejszą monetą. Może by tak uprzedzić siostrzyczki, że każda moneta należy do mnie, ale one chyba o tym wiedzą. Pośród czterech ścian laboratorium poznaliśmy się dość dobrze, nawet bardzo dobrze. Nie było tu Ira, albo jest z reszta, albo znów wkurzony błąkał się.
- Wiecie gdzie Ira?- może i nie ciekawiło mnie to jakoś bardzo, ale była chwila ciszy.- Idziemy, czy będziemy tak tu stać do końca życia?- znów się ukłoniłem na znak, że je przepuszczam. Jak nie będą chciały to pójdę sam. Świat za brama wydawał się magiczny, czy jakoś tak. Zresztą jak magiczny to i może bogaty. Już wyobrażałem sobie piękno tych monet, rubinów i diamentów. Zdenerwuje się jeśli nie znajdę tego co bym chciała. Fajnie by było wzbogacić moje zbiory większą ilością złota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Acedia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Czw Lut 12, 2015 6:46 pm

Luxuria piękna ? Może dla samców tak, bo potrafiła tyłkiem zakręcić och jaki Av jest naiwny. Z flegmatyczną miną, milczała przez dłuższą chwilę. Nie chciało jej się nigdzie łazić najchętniej poszłaby spać tutaj w okolicy są taki miękkie, wspaniała krzaki na legowisko. Spojrzała na nie błogo wymyślając sobie swój sen. Będzie sobie pływała po oceanie, a na koniec swojej tułaczki będzie czekał na nią książę. Piękny, mądry, cudowny i będą sobie żyli długo oraz szczęśliwie. Rozmarzyła się... Dopiero słowa towarzysza trochę ją wybudziły... Potrząsnęła głową, odgarniając od siebie te wszystkie myśli. - Wy pójdźcie, ja jestem trochę zmęczona i odpocznę - rzuciła w ich stronę. Od razu poprawił jej się humor na myśl wspaniałego odpoczynku. Ochoczo położyła się na mięciusieńkich krzakach. Zapomniała o całym bożym świecie i zamknęła oczy... Czuła się tak cudownie oddając się swojej ulubionemu zajęciu. Zasnęła jak kamień, teraz nic zdolne nie jest ją wybudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sob Lut 14, 2015 6:39 pm


Chyba każdy wie jak wyglądają amorki. Jeden z nich, grubiutki, pulchniutki w różowym stroju z antenką-serduszkiem na czubku głowy właśnie leciał w stronę zbiorowiska psów.
Złapał w swe rączki strzały. Wycelował je w psy, które uderzyły w ich ciała. Zaraz po tym pod łapkami psiaków pojawiły się prezenty. Ira znalazł czerwoną obrożę z ćwierkami. Acedia miękką pudrową poduszkę, Avaritia dużą sakiewkę z 10 PS, a Luxuria czerwoną kokardę na ogon. Do tego każdy z grzechów dostał nieśmiertelnik z swoim numerkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luxuria
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Nie Lut 15, 2015 3:25 pm

/sorry że tak długo... ale no choróbsko mnie dopadło >.< .__. /

Oczywiście, że Luxuria jest piękna! E ten kto tak nie myśli, to niech smaży się w piekle. Jak to zabrzmiało samolubnie. Pewnie już oskarżona jest o narcystyczne zachowanie. Ale cóż, taka to jest ta nasza Żądza, nic nie zrobisz. 
Avaritia potem zaproponował przejście przez wrota. No cóż, nic lepszego nie ma do roboty.
- Aleś ty dżentelmen... - powiedziała  chichocząc uwodzicielsko, z lekkim uśmieszkiem. - ... jasne, że chodźmy.
Domyśliła się, że zaraz Acedia stwierdzi, że nie pójdzie bo jest zmęczona. Ona tak to ma wiecznie!
- Ty to chyba prześpisz całe życie! - powiedziała do niej, ale nie wyglądało jakby do niej trafiło, bo już po chwili spała jak kamień.
Przypomniała sobie, że samiec pytał o Ira.
- Co do Ira... to już dawno przeszedł te bramę... nawet nie zwrócił na mnie uwagi. - powiedziała westchnąwszy cicho. 
Już miała iść, gdy nagle poczuła uderzenie na ciele. "Co to kurde?" - powiedziała do siebie w myślach. Rozejrzała się, ale nie zauważyła sprawcy ataku. Lecz na ziemi dostrzegła czerwoną kokardkę.
- Ojej...kokardka! - powiedziała momentalnie ją łapiąc i przyczepiając na ogon. Chwile ją podziwiała, po czym spojrzała swoim wzrokiem na młodego samczyka. - I jak w tym wyglądam? Pasuje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Acedia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Nie Lut 15, 2015 7:07 pm

Nawet nie słyszała, co Luxuria do niej mówiła. Spała sobie smacznie jak kamień, nawet trochę pochrapywała. Rzeczywiście śnił jej się książę z bajki. Ten cudowny, wymarzony, wykochany czekał na nią na pomoście. Już ku niemu biegła, miał ją wziąć w swe objęcia ! Dzieliło ją od niego tylko kilka centymetrów. Wyciągał ku niej swe mocarnie ramiona aby ją utulić. Nagle poczuła dotkliwe ukłucie. Gwałtownie się obudziła i spojrzała na oddalają się Luxurię oraz Av'a. Chciała znaleźć winowajcę tego niezbyt miłego żartu. W takim momencie ? Jak ktoś mógł, ją obudzić ! Przecież miała zostać przytulona i ucałowana przez swojego sennego księcia. Niech się tylko dowie kto to zrobił, sierść mu z tyłka powyrywa ! Pod swoją łapą poczuła mięciuchną, pudrową poduszkę oraz plakietkę ze swoim imieniem.
- Wow jaka cudowna poduszka ! - zawołała radośnie. Zaczęła się do niej przytulać sprawdzając jej stopień miękości. Świetnie nadawała się do spania, po prostu najcudowniejsza jaka mogła jej się trafić.
- Nazwę się Ferdek - powiedziała czule do swojego puszystego jaśka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avaritia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Pią Lut 20, 2015 8:47 pm

Miło było słuchać komplementów suczki, ale jakiej suczki? Pięknej!
- A więc Ira już tam jest- mówiłem to z uśmieszkiem na pyszczku, ale wcale się nie cieszyłem. Znowu będzie gadał, że wszystko jest złe i niedobra, że każdy go denerwuje. Cała nasz siódemka ma swoje wady, ale on denerwuje mnie najbardziej. Wiecznie niezadowolony... Chyba nigdy się z nim nie dogadam. Jak nasz drogi się skrzyżują może się wydarzyć coś nieprzewidzianego. Pod moimi łapami ujrzałem sakiewkę, a ona... Jest wypełniona pieniędzmi! Całe 10 PS. O tak! Pieniądze! Gustowną sakiewką też nie pogardzę, będę miała w czym trzymać bogactwa tego świata (w późniejszym czasie moje) Ach... Jeszcze nieśmiertelnik z II. Mój numerek. Co do prezentów innych bardzo spodobała mi się poduszka o imieniu Ferdek. A Lux kokarda po prostu świetna.
-Moja panie piękne podarki otrzymaliście, a ty Lux wyglądasz, jak zwykle, pięknie- byłem szczery do bólu. Ale mój mi się podobał najbardziej. Ciekawe czy reszta rodzeństwa coś dostałą, a jeśli tak, to co? Ace wiecznie śpiąca. Jeśli zostanie tu, a ja z Lux znajdę skarb to podzielimy się na dwa, a nie na trzy. Albo zabiorę wszystko, im i tak nie zależy.
-Śpij słodko, kolorowych snów, a my- spojrzałem się na żądze- idźmy już.
Serio chciałem iść. Przecież tam może być tyle szmaragdów, pieniędzy, diamentów, złota, aż się boje, że dostane gorączki złota jak to wszystko znajdę. Przekroczyliśmy wrota. Świat wyglądał tak samo, może to tylko początek wspaniałej przygody. A na koniec nagroda pieniężna za wyprawę, czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luxuria
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sob Lut 21, 2015 4:47 pm

Oczywiste jest że Luxuria wzięła również i nieśmiertelnik ze swoim numerkiem (userka zapomniała o nim wspomnieć w poprzednim poście, wiec nadrabia w tym), ale kokardką jakoś bardziej się przejęła. Bo w końcu była piękniejsza i momentalnie wpadła suczce w oko.  
- Dziękuje Aceida. - powiedziała uśmiechając się do niego. 
Oczywiste było, że tylko pochwałę chciała usłyszeć. I wiedziała, że to zrobi. W końcu nie wypada zaprzeczać takiej damie jak ona!
I nie przedłużając, opuścili wiecznie śpiącą Acedie i przekroczyli bramę. Nie było po jej drugiej stronie specjalnie inaczej. W każdym bądź razie... na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Acedia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Nie Lut 22, 2015 6:29 pm

Po ukłuciu przez pana Amora wcale nie czuła się senna. Dzięki jego strzale na krótki czas nabrała energii i witalności, nie chciało jej się spać. Tuląc się do Ferdynanda ruszyła za swoim rodzeństwem. Niestety Amor zapomniał dodać swojej strzale brak powolności którą cechowała się Acedia. Po krótkim biegu, bardzo się zmęczyła i zaczęła dyszeć. Musiała na chwilę stanąć bo brakowało jej oddechu. Ku swojemu zadowoleniu ujrzała sylwetkę zboczonej Luxuri i chciwego do szpiku kości Av'a.
- Czekajcie na mnie ! - zawołała donośnie. Jeśli myśleli, że pójdą bez niej to bardzo się mylili krzaki mogą poczekać. Chociaż później na pewno sobie na nich pośpi z Ferdkiem ! Nadal ciężko dysząc i lekko się krztusząc dogoniła ich z trudem. Och jak ciężko jej było oddychać i pędząc za nimi chyba zmęczyła się tak po raz pierwszy w życiu.
- Naprawdę myśleliście, że pójdzie beze mnie ? - zapytała z lekka ironicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avaritia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sob Lut 28, 2015 5:04 pm

Ace ta nasz Ace.
-Oczywiście, że na ciebie poczekamy- tak szczerze myślałem, że nie pójdzie z nami. Sądzę, że nie muszę jej mówić, że wszelki skarby czy też bogactwa należą do mnie.
-Mam pytanko. Idziemy sami, a jak tak, to w którą stronę, czy zabieramy gniew?- to dość kluczowe pytanie ze względu na to jak mamy się kierować. Liczyłem na dość konkretną odpowiedź, bo gdzieś iść trzeba.
-Mam jeszcze jedną sprawę, ale tym razem do Lux. Czy mogę mówić do ciebie Lulu?- miałem nadzieję, że się zgodzi. Przecież brzmi to tak pięknie i słodko, pasuje do  niej. Jednak najważniejsza jest teraz odpowiedź na moje pierwsze pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luxuria
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Nie Mar 01, 2015 11:51 am

Ace jak to Ace, wiecznie by tylko spała. Dlatego zdziwiło ją, że tak nagle się ożywiła i koniecznie chciała z nimi iść. Wręcz lekko wyszczerzyła oczy, lecz tylko chwilowo. Twierdziła, że to raczej krótkotrwały zapał, pewnie podczas drogi znów stwierdzi, że chce iść spać i mają ją zostawić.
- Tak poczekamy. - stwierdziła szybko spoglądając gdzieś przed siebie.
Słysząc słowa Avaritia rozejrzała się po okolicy. Właśnie, którędy powinni się udać. Możliwości trochę jest.
- Może cały czas prosto jak dotychczas? - spytała spoglądając na towarzyszy i spojrzała na te drogę. - A z Gniewem to wszystko mi jedno. Możemy zgarnąć go po drodze, jak sam będzie chciał.
Słysząc słowa Beagle'a spojrzała na niego, uśmiechając się tak jak zawsze.
- Jasne, że możesz. - powiedziała pozwalając sobie na lekki niewinni śmieszek.
Lulu. Jakże słodko i niewinnie brzmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Acedia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Mar 03, 2015 6:02 pm

Acedia nadal dyszała i kaszlała potwornie ze zmęczenia. Rzeczywiście jej zapał był płomienny, najchętniej położyłaby się spać w tamtych krzakach. Po co im towarzystwo Iry !? Był denerwujący i za Chiny nigdy nie mogła dogadać się z tym mrukiem. Wiecznie tylko klnie, klnie i klnie. Ileż można ? Kiedy Av zapytał zboczoną Luxurię czy nie może do niej mówić Lulu. Wybuchnęła śmiechem, próbowała jakoś zakryć pyszczek. Ale nie potrafiła i śmiała się jak stary koń. To brzmi jak z jakiegoś pornosu...
- Może pójdziemy prosto ? - zapytała nie kryjąc ironicznego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Avaritia
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 08/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Czw Mar 05, 2015 12:38 pm

Ucieszyłem się na odpowiedź Lulu, miło mi się zrobiło.
-Co do Ira jestem za tym aby się go spytać, żeby później znów się na wkurzał, chociaż i tak co byśmy nie zrobili by się denerwował. A co do drogi też tak myślę, ale wolałem się spytać.
Tylko, że nie przewidziałem tego małego problemu, a mianowicie skoro mamy iść po Gniew to gdzie on jest?! Już nie mogę się doczekać co się kryje z tymi metrami, kilometrami które przebędziemy. Może będzie tam coś w stylu raju, że każdy dostanie to czego chce, oczekuje. Fajnie by było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Nie Mar 08, 2015 8:49 pm

Kto by się spodziewał, że takie święto jak Dzień Kobiet obowiązuje również w WildeHunde.


Acedia, idealnie przed swoim noskiem, ujrzała pięknego kwiatka. Była to lilia, dzięki której panienka mogła uleczyć 10 HP.


Luxuria idealnie przed swoim noskiem, ujrzała pięknego kwiatka. Był to żonkil, dzięki któremu panienka może kontrolować umysł wybranego psa przez 2 posty.

Nawet po zerwaniu roślinka nie więdła - lepiej, zostawała na tak długo, aż właścicielka nie zdecyduje się jej użyć. Piękny prezent do ozdobienia legowiska i użycia w razie potrzeby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Restless
Nowy
Nowy
avatar

Liczba postów : 467
Join date : 02/01/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Kwi 28, 2015 8:59 pm

Przybył tutaj niosąc Gabriela na plecach. Położył go na ziemi, aby zacząć go opatrywać - leczyć.
Z jednego białego owocu wylał sok na ranę. Niestety nie widział nigdzie wody, więc używał tego co znane i z tego co miał. Z sztuki torfu zrobił okład na kość psa, aby ta nie łamała się tak szybko. Następnie wziął swój jeden korzeń samotnego drzewa, aby zaraz zrobić z niego okład na ranie. Dzięki temu w mgnienia oka krew była zatamowana i powoli krzepła. Powoli podniósł się, aby wbić wzrok w drugie skrzydło Gabriela.
Andromeda.
Otarł swoje łapy, aby potem odwrócić wzrok na kompana. Niestety tym razem znów nie wygrali. Choć nie powinien, był nadzwyczaj pewny. Zbyt bardzo się wyszkolił, a wróg był za bardzo słaby, aby nie pokonać go z łatwością. Nawet teraz, po tym wielkim rozłamie, nie działali za dobrze. Na szczęście on nie miał zamiaru stawać po żadnej stronie. Był tylko on i oni. Ci, którzy przyjęli Jedynego i zrobiliby wszystko dla niego oraz Restlessa. Jednak ten kazał im pozostać, bo sam chciał wrócić. Na te kilka chwil. I to do nich wróci razem z Traffy'm.
- Chyba dasz sobie radę - rzekł do niego twardym tonem. Lekko odwrócił wzrok od niego, aby nie zajmować sobie takimi głupotami myśli. Nie było warto. Wszyscy to zdrajcy.
To lekkomyślne. Nie wszyscy.
Szumowiny. Nic nie warte śmieci. A co robi się z śmieciami? Wyrzuca. Niszczy. Spala na proch. Nie ma wybacz, nie ma przebacz. Nikt nie jest wart żadnych uczuć. Wszyscy są bez krzty rozumu. Dziki instynkt. Mówił, że wróci. Obiecał, że wróci. Miał dać radę i dał. Nikt nie czekał.
A ona?
Zabrał się, aby odejść. Powoli, krok za krokiem. Obrzucił wszystko jednym spojrzeniem, jego dom. Wilde Hunde, które tak bardzo co dnia raczyło go nowym wschodem słońca, które dawało nadzieję na lepszy dzień. Jednak każdy w końcu musi go opuścić. Każdy ptaszek wylatuje z gniazda.
- Traffy Waleczny - wyszeptał w stronę towarzysza zanim nie zaczął znikać za horyzontem, oszukując rozum, że nikogo tutaj nie ma z kim mógłby porozmawiać.
Andromedo. Kocham cię.
Nadal?
Nadal. Do samego końca.
Znikł.

zt z Traffym
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Kwi 28, 2015 10:06 pm

Gabriel po drodze stracił przytomność, przez cały proces leczenia nie powracając do świadomości. 
Biało złoty pies leżał więc jedynie pod wrotami ze skrzydłami rozłożonymi na boki, przypominając bardziej upadłego anioła, niż tego który powinien stać najbliżej Boga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eren
Łowca Głów
Łowca Głów
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sro Kwi 29, 2015 8:58 pm

Eren po rozmowie z Arminem czuł jakby świat stał przedeń otworem niczym radosny i kolorowy widok z pocztówki. Z burego pyska ani na moment nie schodził lekki uśmiech, a oczy w kolorze turkusów lśniły delikatnie, wdzięcznie odbijając refleksy słońca. Był i jednocześnie nie był sobą. Zwykle główną jego emocją był gniew, dużo gniewu, a teraz... Teraz czuł się pogodzony ze światem jak nigdy. To było coś pięknego, coś innego, coś...
Wilczy zatrzymał się w pół kroku, gdy przed oczyma wypłyną mu niewesoły obrazek. Czy to, czy to był pies? Wilk może? Jager poczuł jak większa część krwi odpływa mu z pyska, a łapy poczynają drzeć z niepewności, o którą nawet się nie posądzał. Powinien podejść? Wołać o pomoc? Odwrócić się i udawać, że nic nie widział, nic nie słyszał, nic nie wie? Przełknął głośno ślinę, ostrożnie postępując kilka kroków;
- Hej? - Zawołał niepewnie. Jeśli osobnik stracił przytomność to z pewnością ci odpowie, Eren. Popisałeś się. Pogratulować i poklepać po plecach, cholera.
Bielone zęby zacisnęły się dolnej wardze. Wystarczyło przebyć kilka metrów, a już sterczał nad rannym jak słup soli. I co teraz, mądralo? Powolnie pochylił czerep i trącił nosem wystający bok pyska nieznajomego. Czuł powietrze opuszczające nozdrza, a to znaczyło iż samiec żyję. Przynajmniej na razie.

/I tak mieli się spotkać, więc no śmiech

__________

| Seid ihr das Essen? Nein, wir sind die J ä g e r! |

Nikt nie pamięta nazw zdeptanych kwiatów
Strącone z niebios ptaki czekają na kolejny podmuch wiatru
Modlitwa nie przyniesie wyzwolenia



W naszym dłoniach jest Gloria, kiedy śpiewamy, na naszych plecach znajdują się
Skrzydła W o l n o ś c i
Ściskając przy sercu d e t e r m i n a c j ę, przecinamy, tańczymy na tle błękitnego nieba
Na S k r z y d ł a c h Wolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sro Kwi 29, 2015 9:22 pm

Dzień dobry Gabrielu, wstawaj rusz się.
Hej?
Wziął głęboki oddech, budząc się i choć nie drgnął, zaskoczony, ale nie przestraszony, nie wiedząc co się stało że ma przed sobą parę turkusowych oczu. Pierś anioła uniosła się i opadła.
- Dzień dobry - to przypuszczenie, że nie był pewien własnego głosu, ani godziny, ani dnia, słów opuszczających rudo-biały pysk, było uczuciem niespecjalnie przyjemnym. Dopiero po chwili Gabriel zdał sobie sprawę że nadal leży na ziemi. Powoli podniósł się więc do pozycji siedzącej, marszcząc pysk w grymasie bólu, gdy przypomniał sobie o złamanym skrzydle, które choć teraz wyglądało już lepiej, nadal nie było w pełni sprawne. Zdrową latajkę, zwinął przykładając gładko do ciała była niemal niewidoczna. Nie lubił nosić skrzydeł wyciągniętych, skoro mógł chować je tak by nie były dla nikogo widoczne, ale póki prawa kończyna była w stanie, który idealnie można było opisać antonimem słowa wspaniały, wolał pozostawić je wysunięte.
- Co ja tu robię? - spytał się w myślach. Panika. panika. Przerażenie zaczynało mącić mu w umyśle. Ale przecież żył. Oddychał, czuł się jak każda inna istota i dobrze wiedział dlaczego. 
Gabriel obrócił czerp, starając się skupić na towarzyszu. Dwukolorowe oczy archanioła przyglądały się badawczo pyskowi wilka, analizowały jego niepewny ton i o sekundę za długo zatrzymały się na spływającym po boku jego pyska, strumyczku krwi. Wilk stał bardzo blisko. Anioł poruszył radarami. Słyszał dudnienie jego serca, widział napięty ruch szczęki, czuł ciepły oddech, powoli rozpływający się w rześkim, wiosennym powietrzu.


/masz szczęście że Gabriel się obudził i nie musisz mu składać pocałunku miłości  śmiech/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eren
Łowca Głów
Łowca Głów
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sro Kwi 29, 2015 9:34 pm

Gdy samiec się poruszył, Eren mało co nie wyskoczył pięć metrów w górę. To było...niespodziewane. Marnie imitując obronę, uskoczył niezgrabnie do tyłu, ostatecznie lądując popisowo na zadzie, a zaraz potem na grzbiecie. Przez dobrą chwilę wyglądał jak żółw lub inne stworzenie, które ustawione do góry nogami nie może zrobić nic, co nie składałoby się na bezmyślnie machanie kończynami w powietrzu. Pozbierał się jak najprędzej, posyłając nieznajomemu koślawy uśmiech. To się zaprezentował perfekcyjnie.
- Dobry. - Wymamrotał, wciąż lekko zawstydzony. Nie chciał, aby basior odebrał go za kogoś z kim zadawanie się mogło oznaczać tylko kłopoty. Był całkowicie "normalnym" przedstawicielem swej skundlonej rasy. Czasami tylko działał pod wpływem emocji, był lekkoduchem i mentalnym dzieckiem, ale kto mógł go obwiniać? To był po prostu cały Eren.
Nie chciał wyjść na niegrzecznego, niemniej jego spojrzenie cały czas podążało w stronę wysuniętego skrzydła, przyglądając mu się z prawdziwym oczarowaniem. Miał cichą nadzieję, że szczęka nie zetknęła się z podłogą i ślina nie spływa mu po brodzie aż na ziemię.
- Piękne. - Wydukał bezmyślnie, a gdy przyłapał się na wypowiedzianym słowie, niemal od razy odwrócił wzrok. Głupek. Głupek. Głupek! Teraz to mu dałeś do myślenia. Powiercił się trochę na swym miejscu nim dotarło doń iż wilk o coś zapytał.
- Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Tutaj cię znalazłem. - Odrzekł zgodnie z prawdą. Cokolwiek stało się nieznajomemu, nie mogło należeć do najprzyjemniejszych doświadczeń. Krew przyległa do niego niczym druga skóra, a siatka różnorodnych ran i zadrapań była aż nadto widoczna. Czyżby ktoś się na niego zasadził? Ale dlaczego?

/Ale tak od razu? Nawet swoich imion nie znają śmiech

__________

| Seid ihr das Essen? Nein, wir sind die J ä g e r! |

Nikt nie pamięta nazw zdeptanych kwiatów
Strącone z niebios ptaki czekają na kolejny podmuch wiatru
Modlitwa nie przyniesie wyzwolenia



W naszym dłoniach jest Gloria, kiedy śpiewamy, na naszych plecach znajdują się
Skrzydła W o l n o ś c i
Ściskając przy sercu d e t e r m i n a c j ę, przecinamy, tańczymy na tle błękitnego nieba
Na S k r z y d ł a c h Wolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Sro Kwi 29, 2015 10:06 pm

Gabriel zaśmiał się melodyjnie obserwując towarzysza. Zmarszczył czoło i poruszył puszystym złoto-rudym ogonem. Słysząc słowa wilka uchylił nieco pysk w zdziwieniu i sam podążył wzrokiem na swoje raczej marnie, opadnięte na ziemię skrzydło. Skąd je miał? Taki w sumie anioł z niego… Nieporadny taki trochę…  A jego aktualny stan fizyczny idealnie potwierdza fakt, że nieporadność anioła sięgnęła już prawie zenitu. Czy to atmosfera panująca na ziemi, nieco go zmieniła, czy też wilk, który go zaatakował niedaleko ruin zamku, uszkodził Gabrielowi nie tylko skrzydło, ale też część mózgu. Mianowicie póki nie zesłali go tutaj, musiał być osobą dość wpływową. Dosłownie; można go było znaleźć w piekle, w niebie, nie mogło go również zabraknąć w czyśćcu, a gdzie znajduje się teraz? Pff, chyba nawet sam Bóg nie raczył go o tym poinformować.
- Gabriel. Mówią mi Gabriel - odparł znów spoglądając na siewcę z lekkim, niepewnym uśmiechem. 
W górze nad psami przeleciał niewielki, brązowy ptak, niosąc ze sobą cichą, delikatną melodię. Nie odleciał jednak daleko, a krążył nad nimi, co i raz odskakując w lewo, a to w prawo, wesoło ćwiergotając. 
Archnioł uniósł łeb do góry, przyglądając się z niemym zafascynowaniem zjawisku małego ptaka, który w tych okolicach, nie mógł być przecież niczym zbyt nadzwyczajnym. A jednak Gabe nie przypominał sobie żeby wcześniej spotkał... coś takiego. Bóg musiał dał tym stworzeniom skrzydła by mogły się wzno­sić po­nad tym co ziem­skie. - Co to jest? - choć Gabriel nie odwrócił wzroku od ptaka, pytanie skierowane było do stojącego obok psiego towarzysza. Cały czas przyglądał się latającemu stworzeniu z zainteresowaniem małego dziecka, które pierwszy raz widziało w zoo, coś co wcześniej było dla niego tylko obrazkiem z kolorowanki. 
Tak. Nieporadny w przypadku Gabriela to zdecydowanie dobre słowo.


/Pff, no przecież zaraz by poznali  śmiech
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eren
Łowca Głów
Łowca Głów
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Czw Kwi 30, 2015 8:39 am

Zdecydowanie nie prezentował się tak jakby sobie tego życzył. Był nerwowy i niezdarny, a przecież nie zrobił nic ponad zwykłą, przyjacielską rozmowę. Nawet dech mu z piersi odjęło, gdy wilczy obdarował go uśmiechem. Chyba zaczynał wariować. Czyżby przez rozmowę z Arminem zaczął postrzegać świat w jego realistycznych, żywych barwach? Oby nie. Taki styl bycia zupełnie do niego nie pasował, a przynajmniej takie odnosił wrażenie.
- Eren - przedstawił się również, uważając za niepotrzebne krycie swego miana przed kimkolwiek. Zdecydowanie ułatwiało to komunikację niż bezceremonialne "ej, ty!' wypowiadane raz za razem, gdy tylko skończy się lista synonimów do słowa "osoba". Ponadto dużo łatwiej nam przypomnieć sobie pysk wspomnianej z imienia osoby, gdy je znamy niż gdy nie mieliśmy z nim żadnej styczności.
Podążył spojrzeniem za Gabrielem, gdy wesołe trele ptaszyny owinęły się dookoła jego uszu. Zawsze tym stworzeniom zazdrościł. Tej wolności, tych skrzydeł, tego nieskrępowania. Uśmiechnął się smutno na krótki moment.
- To jest ptak. - Odparł po dłuższej chwili milczenia. Niestety upierzenie zwierzęcia nie dawało mu żadnej wskazówki względem gatunku. Gdyby towarzyszył im jego przyjaciel, z całą pewnością wyłożyłby stosowną lekcję na temat tego właśnie, nie żadnego innego, latającego istnienia. Niestety Eren nie był aż tak mądry, nie dysponował również potrzebną wiedzą, więc mógł jedynie spozierać na przeszywającego powietrze młodzika. Ciekawiło go czy ptaszyna przyleciała tu zupełnie przypadkiem czy może miała w tym jakiś ukryty motywy. Czyżby po zobaczeniu upierzenia Gabriela uznała go za jednego ze swoich i przybyła pocieszyć? Byłoby to...słodkie, niezwykle słodkie, zważywszy na to, że ptaki, które wcześniej napotkał nie odznaczały się wielkim ilorazem inteligencji.

/Wyobraziłam sobie to śmiech

__________

| Seid ihr das Essen? Nein, wir sind die J ä g e r! |

Nikt nie pamięta nazw zdeptanych kwiatów
Strącone z niebios ptaki czekają na kolejny podmuch wiatru
Modlitwa nie przyniesie wyzwolenia



W naszym dłoniach jest Gloria, kiedy śpiewamy, na naszych plecach znajdują się
Skrzydła W o l n o ś c i
Ściskając przy sercu d e t e r m i n a c j ę, przecinamy, tańczymy na tle błękitnego nieba
Na S k r z y d ł a c h Wolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel
Zwykły Pies
Zwykły Pies
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 23/04/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Czw Kwi 30, 2015 10:57 am

Y
Zmarszczył delikatnie czoło, na chwilę odwracając wzrok od ptaka i spoglądając na Erena. Pysk Gabriela znów uchylił się lekko, a ten wydał z siebie głos podobny do wyrazu zdziwienia. - Nie rozumiem. - z dziwnym drżeniem wypuścił powietrze z pyska. - Dlaczego ktokolwiek chciałby mnie atakować? - archanioł zamknął oczy. Bóg był tajemniczy, miał swoje sposoby, których nigdy żaden pies nie mógłby przewidzieć. Gabriel to wiedział, ale nie przyszło mu do głowy że to ma się skończyć właśnie w ten sposób. Przez cały ten czas wydawało mu się że robi odpowiednią rzecz w odpowiednim czasie. Miał to pod kontrolą, nawet jeśli życie w ten sposób nigdy nie było łatwe. Dlaczego wcześniej tego nie zauważył? Tylko teraz kiedy jest już za późno, kiedy był tu zupełnie sam, kontrolowany przez osobniki większe i silniejsze od niego. Pamiętał ból, gdy kość w skrzydle złamała się niemal na pół. Ból był nie do wytrzymania, cierpiał do tego stopnia, że nie był nawet pewien czy czuje cokolwiek. Z tym że nie mógł się poddać. Nie mógł przegrać.
- Jestem samotny. Musisz mi pomóc.- stwierdził, przez chwilę wyglądając jak małe zgubione dziecko, które nie wie nawet w którą stronę patrzeć, a co dopiero w którą stronę iść. Gabriel był na tyle nieporadny że wystarczy na chwilę zostawić go samego, a zaraz wpakuje się prosto w otwartą paszczę wilka. 
Przez chwilę dwukolorowe oczy spoglądały na towarzysza, delikatnie lustrując jego sylwetkę, a potem kudłaty czerp znów uniósł się do góry. Uwaga Gabriela skupiła się na ptaku, który niczym nie przejęty szybował wesoło w powietrzu zataczając większe i mniejsze koła. Uchylił dziób z którego dobyła się cicha melodia, a potem sfruwając nieco niżej zasiadł dumnie na gałęzi pobliskiego drzewa. 
Gabriel odwrócił wzrok na Erena.


/ta  śmiech
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eren
Łowca Głów
Łowca Głów
avatar

Liczba postów : 44
Join date : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   Wto Maj 05, 2015 9:40 pm

Przez pierwsze kilka chwil Eren nie miał pojęcia jak właściwie powinien zareagować. Uciekał wzrokiem, kręcił głową, przebierał przednimi łapami jakby pragnął znaleźć się wszędzie tylko nie tu. Czy popełnił błąd pozwalając sobie na tak długą socjalizację z Gabrielem? Samiec nie wydawał się być zły oraz nie wykonał w stronę wilczego żadnych agresywniejszych ruchów, niemniej jego sposób bycia wydawał się Łowcy trochę - jeśli nie bardzo - niepokojący. Starał się stłumić w sobie wszelkie przejawy strachu, jednak same starania mogły nie wystarczyć. Już nie raz słyszał iż można wyczytać z niego wszystko jak z otwartej księgi. Nie potrafił skontrolować tego jak prosto i wyraźnie wizualizują się jego uczucia.
Gdy pytanie skrzydlatego zawirowało w powietrzu, Siewca nieznacznie wzruszył barkami. Co innego miał zrobić? Nie znał odpowiedzi, a szczerze wątpił czy i pytany ją zna. Nie chciał przy tym zasypywać go marnymi wytłumaczeniami, które w jego przypadku nie byłyby adekwatne. Motywy złych osób są właśnie tym - motywami. Każdy ma inny, acz żaden się nie chwali. To jak niepisana zasada.
- A dlaczego mieliby tego nie robić? - Odpowiedział, choć zabrzmiało to niegrzecznie i trochę nie tak jakby tego pragnął. Niemal od razu chciał przeprosić, jednak coś w środku powstrzymało go przed wykonaniem tej czynności. Lekko przegryzł wargę, ponownie, i zerknął w stronę Gabriela jakby ten miał go zaraz uderzyć. - Nie chciałem, aby to tak zabrzmiało. Pewnie nie mieli żadnego konkretnego powodu. Po prostu wydawałeś się...słaby, łatwy... - Zaczął pokrętnie tłumaczyć, choć to tylko pogarszało sytuację.
Po prostu się zamknij, Jager, strofował się w myślach.
Poczuł się kompletnie bezsilny, gdy samiec wyrzucił z siebie kolejne słowa. Jak miał mu pomóc? Sam nad sobą nie potrafił sprawować stosownej opieki, a ktoś nieznajomy prosi go o coś podobnego? Przecież to istne szaleństwo. Głupota. Przyjdzie mu z tego więcej szkody niż pożytku.
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł. - Prawdopodobnie nie i wiesz o tym bardzo dobrze.
Z drugiej strony czuł silną potrzebę, aby skrzydlatego ochronić, choć nie potrafił tego w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć. Czy to ten kawałek germańskiej krwi, którą miał w sobie? Toż to dopiero marne wytłumaczenie! Westchnął, wyraźnie mając dość ciężaru całej tej sytuacji. Powinien to napięcie rozładować.
- Um... - Elokwentnie, Eren, elokwentnie. Jak jasna cholera.

__________

| Seid ihr das Essen? Nein, wir sind die J ä g e r! |

Nikt nie pamięta nazw zdeptanych kwiatów
Strącone z niebios ptaki czekają na kolejny podmuch wiatru
Modlitwa nie przyniesie wyzwolenia



W naszym dłoniach jest Gloria, kiedy śpiewamy, na naszych plecach znajdują się
Skrzydła W o l n o ś c i
Ściskając przy sercu d e t e r m i n a c j ę, przecinamy, tańczymy na tle błękitnego nieba
Na S k r z y d ł a c h Wolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zdradzone Wrota   

Powrót do góry Go down
 
Zdradzone Wrota
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» "Wrota Raju"
» "Wrota Hadesu" - salon gier.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
wh :: Offtop - Rozmowy NIEKONTROLOWANE :: Archiwum-
Skocz do: